Powrót do szkoły

Powrót do szkoły

W Kongresie zeznawali niedawno szefowie wszystkich najważniejszych organizacji troszczących się o bezpieczeństwo narodowe USA (CIA, FBI, NSI, etc.). Z ich wypowiedzi wynika między innymi, co następuje:
– Korea Północna niemal napewno nigdy nie wyrzeknie się dobrowolnie broni atomowej;
– Iran nadal wypełnia postanowienia zawartego z Zachodem układu, mimo że nie respektuje już tegoż układu Waszyngton;
– ISIS nie został całkowicie pokonany i nadal posiada do dyspozycji tysiące bojowników;
– Rosja pozostaje poważnym zagrożeniem dla USA.

Wszystkie powyższe tezy stoją w jaskrawej sprzeczności z tym, o czym uporczywie opowiada Donald Trump. Jego zdaniem ISIS praktycznie nie istnieje, Korea sama rozłoży się na łopatki po planowanym drugim spotkaniu prezydenta z Kim Dzong Unem, Iran to szczególnie niebezpieczne wcielenie szatana, a z Rosją będzie wszystko OK, bo wystarczy pogadać przyjacielsko z Putinem przy samowarze.

Biorąc powyższe sprzeczności pod uwagę, nie można się specjalnie dziwić temu, iż wódz się niemiłosiernie wkurzył i w swojej porannej burzy twitterowej wyraził pogląd, że szefowie agencji wywiadowczych się mylą, a ponadto są pasywni i naiwni. Stwierdził też, że być może powinni wrócić do szkoły, gdyż, co sugeruje,  są to ludzie z gruntu rzeczy durni, którzy nie wiedzą, o czym mówią, choć to on sam ich mianował na zajmowane obecnie stanowiska.

Jeśli chodzi o powrót do szkoły, to myślę, że powinien o takim rozwiązaniu pomyśleć Trump, choć niestety chyba jest już na to za późno. Jego nieustanna krytyka pod adresem ludzi zajmujących się bezpieczeństwem narodowym jest dziwna z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, zdaje się być całkowicie zgodna z linią Kremla. Po drugie, stawia normalne praktyki waszyngtońskie na głowie. Zwykle jest tak, że wywiadowcy zbierają pilnie informacje na temat zagrożeń, sporządzają odpowiednie raporty i wysyłają je do Białego Domu, tak by prezydent mógł na tej podstawie podejmować odpowiednie decyzje. Dziś proces ten wygląda jednak zupełnie inaczej – raporty są nadal wysyłane, ale nie mają większego znaczenia, ponieważ wódz zawsze wie lepiej, choć nie wiadomo, na jakiej podstawie, skoro żadnych raportów nie czyta, gdyż są one wielostronicowe i nudne.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego Trump mógł być niezadowolony z wystąpienia swoich podwładnych na forum Kongresu. W trakcie wielogodzinnego posiedzenia nie padło ani słowo o rzekomym krytycznym zagrożeniu dla bezpieczeństwa narodowego na południowej granicy kraju. Nikt nie prorokował nadciągającej katastrofy, nikt nie rozprawiał o przedzierających się przez granice terrorystach, ani też nikt nie dyskutował o śmiertelnie niebezpiecznych kolumnach uchodźców zmierzających w stronę USA. No i najważniejsze – nikt nie wspomniał o konieczności budowania granicznego muru. Nie ma się jednak czemu dziwić – wszak w przesłuchaniach tych brali udział ludzie pasywni, naiwni i niedokształceni, którzy zapewne siedzieli w tej samej klasie szkoły podstawowej przez kilka lat.

Andrzej Heyduk

Andrzej Heyduk
Pochodzi z Wielkopolski, choć od dzieciństwa związany z Wrocławiem. W USA od 1983 roku. Z wykształcenia anglista (Uniwersytet Wrocławski), językoznawca (Lancaster University w Anglii) oraz filozof (University of Illinois). Dziennikarz i felietonista od 1972 roku – publikował m. in. w tygodniku „Wprost”, miesięczniku „Scena”, gazetach wrocławskich, periodyku „East European Journal”, mediach polonijnych, dzienniku „Fort Wayne Journal”. Autor słownika pt.: „Leksykon angielskiej terminologii komputerowej” (1991) oraz anglojęzycznej powieści pt.: „The Breslau Conspiracy” (2014).

 

fot.MICHAEL REYNOLDS/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Categories: Heyduk

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*