Plejada morderców

Plejada morderców

W czerwcu ubiegłego roku Donald Trump spotkał się z przywódcą Korei Północnej, Kim Dzong Unem, co Biały Dom dumnie opisywał jako przełomowe wydarzenie. Spotkanie zakończyło się wydaniem wspólnego, ogólnikowego komunikatu, w którym obie strony obiecały, że będą dążyć do ustanowienia trwałego pokoju na Półwyspie Koreańskim. Nie wiem, czy nadal dążą, ale jeśli tak, to odbywa się to w sposób dość dziwny, gdyż właśnie się okazało, iż przysadzisty koreański dyktator nadal buduje bazę rakiet dalekiego zasięgu, z której może teoretycznie przydzwonić nuklearną głowicą w wybrzeże Kalifornii.

Tuż po zakończeniu rozmów z Kimem prezydent oświadczył, że właśnie rozwiązał problem Korei Północnej, co przez lata nie udawało się jego poprzednikom. Może mu się coś pomyliło z rozwiązywaniem krzyżówek, albo sznurowadeł, bo problem koreański nadal istnieje i miewa się bardzo dobrze. Mimo to, sekretarz stanu Mike Pompeo wyjawił niedawno, iż Trump planuje kolejne spotkanie z Kimem, które ma się odbyć w styczniu lub lutym. Tym samym totalitarystyczny przywódca małego i zubożałego kraju zostanie nagrodzony powtórnym spotkaniem z prezydentem USA tylko dlatego, że posiada parę nuklearnych bombek, którymi umiejętnie potrząsa. Nie dziwi mnie to zbytnio, jako że Trump wyznał ostatnio, iż lubi Kima. Nie wiem, czy by go nadal lubił po zwiedzeniu kilku koreańskich „kolonii karnych”, w których Kim systematycznie morduje tysiące swoich rodaków. Jego sympatia w stosunku do Kima wydaje się być miłością od pierwszego wejrzenia, gdyż obaj panowie spędzili ze sobą tylko dwie godziny.

Być może jednak takie sympatie do morderczych dyktatorów są zasadniczą cechą chwiejnego charakteru Trumpa. Bądź co bądź nadal koleguje się z mordercą dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego i nie jest w stanie powiedzieć złego słowa o Władimirze Putinie, który zleca zabijanie swoich krytyków przy użyciu egzotycznych metod. Sympatyzuje ponadto z poczynaniami prezydenta Filipin, Rodrigo Duterte, któremu pogratulował „efektywnej walki z narkomanią i handlem narkotykami”. Należy przypomnieć, że walka ta polega na zabijaniu ludzi przez policję i bojówki działające z inicjatywy Duterte, a pan prezydent raczył w przeszłości powiedzieć, co następuje: „Hitler wymordował trzy miliony Żydów. W naszym kraju są trzy miliony narkomanów. Byłbym szczęśliwy, gdybym ich wymordował”. Organizacja Amnesty International szacuje, że Duterte na razie zabił ok. cztery tysiące ludzi, a zatem jest jeszcze przed nim sporo krwawej roboty.

W roku 1990 była żona Trumpa, Ivana, powiedziała w wywiadzie dla pisma „Vanity Fair”, iż jej mąż trzymał w szafce przy łóżku książkę pt. „My New Order”, która jest kolekcją przemówień Adolfa Hitlera. Gdy zapytano Trumpa, w jaki sposób wszedł w posiadanie tego fascynującego dzieła, odparł, że książkę dostał on Marty’ego Davisa ze studia filmowego Paramount Pictures, ale dodał, iż nigdy jej nie czytał. Może i nie czytał, ale sny o potędze i władzy absolutnej trzeba czymś karmić. Czasami dobrze jest odbyć pogawędkę z jakimś morderczym kacykiem, a czasami wystarczy obecność bełkotów Führera tuż przy uchu. Gdyby Trump trzymał przy łóżku kopię „Alicji w krainie czarów“ albo „Poradnik domowego hydraulika“, wrażenie byłoby nieco inne. Ale nie jest i nie będzie.

W Waszyngtonie od bardzo dawna znany jest termin „reapolitik“, który  w zarysie  definiuje politykę zagraniczną, opierającą się na braniu pod uwagę wyłącznie dominujących, globalnych realiów, a nie argumentów natury ideologicznej lub moralnej. Jednak polityka ta nigdy dotychczas nie sankcjonowała umizgiwania się do plejady morderców.

Andrzej Heyduk

Andrzej Heyduk
Pochodzi z Wielkopolski, choć od dzieciństwa związany z Wrocławiem. W USA od 1983 roku. Z wykształcenia anglista (Uniwersytet Wrocławski), językoznawca (Lancaster University w Anglii) oraz filozof (University of Illinois). Dziennikarz i felietonista od 1972 roku – publikował m. in. w tygodniku „Wprost”, miesięczniku „Scena”, gazetach wrocławskich, periodyku „East European Journal”, mediach polonijnych, dzienniku „Fort Wayne Journal”. Autor słownika pt.: „Leksykon angielskiej terminologii komputerowej” (1991) oraz anglojęzycznej powieści pt.: „The Breslau Conspiracy” (2014).

 

fot.OLIVER CONTRERAS/POOL/EPA-EFE/REX/Shutterstock

Categories: Heyduk

Comments

  1. dosmucacz
    dosmucacz 14 grudnia, 2018, 15:08

    Przyznaję z przykrością, że nie doceniłem pana A.Heyduk. Powyższy komentarz świadczy bowiem, że pan Heyduk koniecznie chce być zauważony przez antyamerykańskie media głównego nurtu. Myślę, że jak dwa następne komentarze poświęci penisowi Trumpa, to jakiś kontrakt w antyamerykańskich mediach jest pewny (szczególnie w CNN).

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*