Mini-Trump z Kansasu

Mini-Trump z Kansasu

Jak wykazują wszystkie sondaże, Donald Trump nie cieszy się zbytnią popularnością wśród ogólnego elektoratu, ale jego republikańska czereda pozostaje w nim zakochana i jest to z pewnością ślepa miłość od pierwszego wejrzenia. Ponad 80 procent republikanów uważa, że prezydent jest w dechę, co w polityce na poziomie stanowym przekłada się zwykle na to, iż kandydaci popierani aktywnie przez prezydenta radzą sobie świetnie, choć głównie w starciach prawyborczych, gdy ich przeciwnikami są nieszczęśnicy z tej samej partii, którzy wsparciem szefa w Białym Domu nie mogą się pochwalić.

Wszystko to zostało raz jeszcze potwierdzone w ubiegły wtorek, kiedy to w jednym z okręgów wyborczych w Ohio, gdzie republikanie zwykle kładli demokratycznych przeciwników na łopatki, walka tamtejszego mini-Trumpa z demokratycznym przeciwnikiem była na tyle zacięta, że ostateczny wynik nie był znany przez kilka dni. Natomiast w stanie Kansas, w prawyborach do urzędu gubernatora namaszczony przez Trumpa kandydat, Kris Kobach, być może wygrał z republikańskim rywalem, choć nie jest to jeszcze pewne. Jeśli jednak wygra, do wyborów w listopadzie przystąpi człowiek oględnie mówiąc szurnięty, co zgadza się zgrabnie z ogólnym stanem polityki w USA.

Kobach od lat głosi dość egzotyczne poglądy, a przez pewien czas był wiceszefem powołanej przez Trumpa komisji, która miała wykryć „masowe oszustwa wyborcze“, w wyniku których prezydent przegrał rzekomo wybory, jeśli chodzi o ogólną liczbę uzyskanych głosów, który to fakt uwiera go do dziś dość mocno. Komisja pilnie pracowała, ale żadnych malwersacji nie wykryła, mimo szumnych zapowiedzi. Za to w wyniku tych bezowocnych działań Kobach nagle zaistniał na narodowej scenie politycznej jako wierny żołnierz prezydenta.

Wcześniej Kobach, który jest zawziętym przeciwnikiem przyjmowania przez USA jakichkolwiek imigrantów, wielokrotnie powtarzał w programie radiowym, który przez pewien czas prowadził, że Amerykanie uginają się pod ciężarem inwazji rozmaitych łachudrów z całego świata, i że jak tak dalej pójdzie, to rzeczone łachudry dokonają „sanacji“ USA, czyli oczyszczą kraj z białej ludności. Tym bardziej, że – jego zdaniem – sprzyjał im przez pewien czas skryty muzułmanin urodzony na Marsie, czyli Barack Obama. W czasie wyborów prezydenckich z udziałem Mitta Romneya, Kobach poradził republikańskiemu kandydatowi, by głosił tezę, iż nielegalnych imigrantów należy skłaniać do „samodeportacji“, przez co z biednego Mitta niemal wszyscy przez pewien czas drwili. Doradzał też antyimigracyjnym czubkom w Arizonie, na czele z osławionym szeryfem Joe Arpaio.

W tymże samym programie radiowym Kobach porównał pracę organizacji Planned Parenthood do działalności Josepha Mengele w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, co skłania mnie ku przekonaniu, iż Kris powinien kiedyś pojechać do Oświęcimia i pooglądać tam co trzeba, przez co być może byłby w stanie zrozumieć, jakie głupoty opowiada.

Inną obsesją Kobacha jest uchwalanie przepisów utrudniających ludziom głosowanie. Przez pewien czas chwalił się swoim „wielkim osiągnięciem“, gdy w Kansasie jako sekretarz stanu przeforsował zatwierdzenie nowych przepisów, na mocy których każdy wyborca musiał przed oddaniem głosu udowodnić, że jest obywatelem kraju. Niestety wkrótce potem sędzia federalny unieważnił te przepisy, uznając je za sprzeczne z konstytucją.

Kobach jest tak kontrowersyjną postacią, iż niektórzy politycy republikańscy usiłowali odwieść Trumpa od okazania mu politycznego wsparcia. Nic z tego – prezydent poparł go i nazwał „fantastycznym facetem“. Wszystko jasne.

Andrzej Heyduk

Andrzej Heyduk
Pochodzi z Wielkopolski, choć od dzieciństwa związany z Wrocławiem. W USA od 1983 roku. Z wykształcenia anglista (Uniwersytet Wrocławski), językoznawca (Lancaster University w Anglii) oraz filozof (University of Illinois). Dziennikarz i felietonista od 1972 roku – publikował m. in. w tygodniku „Wprost”, miesięczniku „Scena”, gazetach wrocławskich, periodyku „East European Journal”, mediach polonijnych, dzienniku „Fort Wayne Journal”. Autor słownika pt.: „Leksykon angielskiej terminologii komputerowej” (1991) oraz anglojęzycznej powieści pt.: „The Breslau Conspiracy” (2014).

 

Na zdjęciu: Kris Kobach i Donald Trump

fot.MICHAEL REYNOLDS/EPA/REX/Shutterstock

Categories: Heyduk

Comments

  1. Ezy
    Ezy 15 sierpnia, 2018, 19:40

    Ze względu na bliskość poglądów Trump kocha Kobacha. Nie udzielenie mu poparcia oznaczałoby, że sam sobie nie wierzy.

    Reply this comment
  2. Wyborca Trumpa
    Wyborca Trumpa 26 sierpnia, 2018, 20:46

    A mnie odpowiada jeden i drugi, mają moje poparcie! Z Polski uciekłem przed komuną i nie chcę jej tu! Demokraci to pokrętni oszuści,lubię ludzi szczerych, otwartych, a przede wszystkim dotrzymujących obietnic przedwyborczych.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*