Kwestia czasu

Kwestia czasu

W powodzi rozmaitych komentarzy dotyczących niedawnego ataku terrorystycznego w Paryżu pojawiało się często pytanie – czy coś takiego może stać się u nas, po tej stronie Atlantyku?

Odpowiedź jest tyleż prosta, co niepokojąca: pewnie, że może. Ameryka ma wprawdzie nad Europą oczywistą, geograficzną przewagę, a legalny wjazd do USA jest dla wielu potencjalnie niebezpiecznych ludzi prawie niemożliwy, ale radykalny, fanatyczny terroryzm posiada jeden, niezwykle ważny atut – gotowość na samobójczą śmierć.

Jeśli ktoś bierze w garść broń i zjawia się w jakimś publicznym miejscu, by mordować na oślep ludzi, a potem wysadzić się w powietrze, nikt i nic nie jest w stanie takiego ataku powstrzymać. Terroryści, którzy chcą przeżyć, zwykle muszą konstruować skomplikowane plany ucieczki, wybierać kryjówki, liczyć na pomoc organizacji terrorystycznych, itd. Innymi słowy, same przygotowania do ataku, który w zamiarze nie jest samobójczy, pozostawiają po sobie jakieś ślady i często prowadzą policję oraz służby specjalne na trop spisku, co kończy się czasami jego zdławieniem w zarodku.

Pewne jest to, że w tak dużym kraju jak USA mieszkają ludzie, zapewne obywatele, którzy z sobie tylko znanych powodów są skłonni do organizowana desperackich, samobójczych ataków. A ponieważ broń jest w Ameryce dostępna niemal wszędzie, ten akurat aspekt przygotowań do serii zamachów nie stanowiłby problemu. Wystarczy, że paru takich facetów umówi się, że w danym dniu o wyznaczonej godzinie każdy z nich wejdzie do wybranego obiektu publicznego i zacznie strzelać do wszystkiego i wszystkich.

Po tragicznych wydarzeniach we Francji w komentarzach często pojawiała się dość wyświechtana fraza sophisticated, coordinated attack (wyszukany, skoordynowany atak). Sugerowano jak zwykle, że przeprowadzenie takiej operacji wymagało skrupulatnego planowania i świadczy o zdolnościach operacyjnych terrorystów. W praktyce jednak fanatyczni samobójcy we Francji nie wykazali się żadnymi zdolnościami, poza talentem do pociągania za cyngle kałasznikowów i umiejętnością skoordynowania swoich zegarków. Na tak prymitywym poziomie morderczego działania, polegającego na strzelaniu do tłumu ludzi o umówionej godzinie i w umówionych miejscach, nie są potrzebne żadne skomplikowane plany i strategiczne rozważania. Atak tego rodzaju można przeprowadzić w każdym zakątku naszego globu, w tym również w USA, i nikt nie jest w stanie temu zaradzić, szczególnie jeśli plan rodzi się bardzo szybko, niemal spontanicznie.

Choć rodzimi terroryści akcji podobnej tej w Paryżu jeszcze nie przeprowadzili, nie muszą daleko szukać wzorców. W roku 2012 w miejscowości Aurora w stanie Kolorado uzbrojony po zęby szaleniec zastrzelił 12 osób w kinie. Wcześniej była masakra w szkole Columbine, nie mówiąc już o zamordowaniu 27 dzieci w szkole w Newtown. Sprawcy tych czynów nie mieli absolutnie nic wspólnego z religijnym radykalizmem i światowym terroryzmem, ani też nie posiadali żadnych powiązań z radykalnymi organizacjami. Każdy z nich był jednak gotowy na śmierć, choć w przypadku mordercy w kinie do samobójstwa nie doszło.

Nic nie stoi na przeszkodzie zorganizowania podobnego, „skoordynowanego” ataku przez kilku ludzi naraz, a takie placówki jak szkoły, kina, czy wielkie centra handlowe to dla terrorystów bardzo atrakcyjne cele. W tym świetle niektóre reakcje amerykańskich polityków na wydarzenia we Francji nosiły znamiona histerii. Gubernatorzy ponad 20 stanów oświadczyli na przykład, że nie przyjmą żadnych syryjskich uchodźców, a paru kandydatów prezydenckich zaczęło nawoływać do wysłania 50 tysięcy żołnierzy do Syrii. Tymczasem następny terrorysta może już od dawna siedzieć gdzieś w swoim mieszkaniu w Milwaukee, Kalamazoo, czy na przedmieściach Chicago i czekać na stosowny moment. Niestety – to zapewne tylko kwestia czasu.

Andrzej Heyduk

Na zdjęciu: Wzmożona obecnośc policji na Times Square w Nowym Jorku fot.Justin Lane/EPA

Categories: Heyduk

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*