Demokracja “dekretowa”

Demokracja “dekretowa”

Zgodnie z zapowiedziami, prezydent Obama zdecydował się na dość odważny krok. Postanowił mianowicie zmienić sam, na zasadzie dekretu prezydenckiego, niektóre aspekty amerykańskiego prawa imigracyjnego, co ma spowodować, iż 5 milionów nielegalnych imigrantów w USA zostanie uchronionych przed deportacją. Akcję tę podjął dlatego, że – jak twierdzi – Kongres nie jest w stanie niczego w sprawach imigracyjnych postanowić. Zapewnia jednak, że jeśli zdarzy się cud i na jego biurku wyląduje nowa ustawa imigracyjna, chętnie ją podpisze, a swoje dekrety wycofa.

Jak można się było spodziewać, republikanie w Kongresie uważają postanowienia Obamy za akt niemal wojenny i twierdzą, że zniechęci to ich w znacznej mierze do kompromisowych poczynań po przejęciu kontroli nad Senatem. Są też tacy, którzy uważają, iż poczynania prezydenta są niezgodne z konstytucją, a być może również nielegalne, co teoretycznie powinno mu grozić usunięciem z urzędu. Od czasu do czasu pojawiają się głosy, że Obama zachowuje się jak „imperator”, a nie przywódca demokratycznego państwa.

O statusie prawnym decyzji Obamy nie mogę się wypowiadać, gdyż jest to domena prawników konstytucyjnych, a ja takim nie jestem. Natomiast z czysto praktycznego punktu widzenia trzeba podkreślić, iż zniecierpliwienie Obamy bezczynnością Kongresu jest całkowicie uzasadnione. Wystarczy przypomnieć, że w ubiegłym roku Senat uchwalił nową ustawę imigracyjną, przy znacznym poparciu obu partii, ale przewodniczący Izby Reprezentantów, John Boehner, nie dopuścił nawet do dyskusji nad tym dokumentem, zapewne ze strachu przed grupą radykalnych „herbaciarzy”, którzy w zmianie zasad traktowania nielegalnych imigrantów widzą katastrofalne zagrożenie dla Ameryki.

Szans na jakiekolwiek postanowienia imigracyjne nie ma też praktycznie w nowym Kongresie, który wystartuje do kolejnego roku ślimaczej pracy w styczniu. Republikanie uważają tę tematykę nie tylko za kontrowersyjną, ale potencjalnie niebezpieczną politycznie. Innymi słowy, gdyby Obama nie postanowił działać sam, absolutnie nic by się nie zmieniło. A sytuacja jest taka, że masowe i dokonywane niemal na ślepo deportacje prowadzą często do rodzinnych tragedii, rozłąki rodziców z dziećmi, itd.

Szacuje się, że w USA może obecnie przebywać ok. 20 milionów imigrantów. Nikt przy zdrowych zmysłach nie może na serio sugerować, iż wszyscy ci ludzie winni zostać deportowani. Jest to po prostu niewykonalne, a skoro tak, to potrzebne są jakieś inne rozwiązania. Prawdą jest to, że opracowanie takich rozwiązań winno być domeną Kongresu, a nie Białego Domu. Skoro jednak Kongres od lat w zasadzie nie robi nic, zmiany „dekretowe” są na razie jedynym wyjściem.

Najśmieszniejsza jest teza o tym, że działania podjęte przez Obamę zaszkodzą możliwości szukania w przyszłości kompromisów między Kongresem i Białym Domem. Po pierwsze, przez ostatnie sześć lat nikt takich kompromisów nie szukał i nic nie zapowiada jakiegoś istotnego przełomu w tej kwestii. Po drugie, od stycznia republikanie kontrolować będą obie izby Kongresu, a zatem gdyby zapałali nagłą żądzą zajęcia się prawem imigracyjnym, mają stosunkowo łatwą drogę do szybkiego osiągnięcia legislacyjnego sukcesu. Jednak niemal pewne jest to, że o nielegalnych imigrantach nikt nie będzie na tym forum dyskutował. Są przecież sprawy o wiele ważniejsze. John Boehner ogłosił np. przed kilkoma dniami, że zatrudnił już trzeciego prawnika, który ma się zająć podaniem Obamy do sądu pod zarzutem nadużywania przez niego władzy wykonawczej.

Priorytety przewodniczącego Izby Reprezentantów są zatem tyleż zdumiewające, co jasne.

Andrzej Heyduk

fot.Michael Reynolds/EPA

Categories: Heyduk

Comments

  1. roman
    roman 22 listopada, 2014, 13:04

    Autor zapomnial, ze w pierwszych 2 latach swojego urzedowania Obama nie potrzebowal zadnego kompromisu. Demokraci mieli przewage w obu izbach Kongresu i mogli uchwalic kazda reforme imigracyjna. Nie zrobili tego dlatego, ze nie zalezy im na nielegalnych, a ostatni dekret Obamy ma na celu wywolanie halosu i bezpardonowa walke z GOP. Koncowym celem jest przynajmniej odzyskanie Senatu i nastepny demokratyczny prezydent w 2016 roku. To co pisze autor, to totalna „gruberowa” metoda oglupiania swoich czytelnikow.

    Reply this comment
    • osa
      osa 2 grudnia, 2014, 04:25

      Przygotowywana w lutym 2013 przez Biały Dom ustawa imigracyjna została natychmiast odrzucona przez Republikanów. Obama, podczas swego orędzia o stanie państwa wygłoszonego w Kongresie , powtórzył, że reforma imigracyjna, która nie była gruntownie zmieniana w USA od prawie trzech dekad, to jeden z jego priorytetów na druga kadencję. „Zróbmy to! Przyślijcie mi w ciągu kilku miesięcy ustawę, to ją podpiszę natychmiast” – apelował. Wcześniej zastrzegał jednak, że nie będzie czekał w nieskończoność. „Jeśli Kongres nie będzie w stanie na czas iść do przodu w tej sprawie, to zaproponuję własny projekt” – mówił w Las Vegas w 2013 roku.No i zrobił to co mówił.

      Reply this comment
  2. Joka
    Joka 23 listopada, 2014, 05:08

    Zgadzam się z przedmówcą .
    Czas wypiąć się na USA.
    W Europie jest dosyć miejsc do pracy .

    Reply this comment
    • osa
      osa 2 grudnia, 2014, 05:06

      Nie można mówić o wyjściu z kryzysu, jeśli mamy tak wysoką stopę bezrobocia – powiedział na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso.Po pierwsze to katastroficznie wysokie bezrobocie wśród młodych. A po drugie to paradoks, który istnieje obecnie na Europejskich rynkach pracy: ludzie nie mogą znaleźć zatrudnienia, a pracodawcy narzekają, że nie ma dostatecznej liczby osób o odpowiednich kwalifikacjach.Ta luka z roku na rok się powiększa.Więc Joka jak jest z ” W Europie jest dosyć miejsc do pracy”.Czy aby na pewno??

      Reply this comment
  3. Rysiu
    Rysiu 1 grudnia, 2014, 22:46

    Nie roman,
    Autor o niczym nie zapomnial. Faktem jest, ze demokraci mieli przewage, ale tylko przez czternascie (14) tygodni na poczatku 2009 roku, po smierci demokraty Kennediego – to jest jakies 3 miesiace, demokraci mieli przewage bez obstrukcji parlamentarnej. Jak kazdy posiadajacy mozg wie, wtedy mielismy najwieksza od czasow „Wielkiej Depresji” depresje, dzieki tylko i wylacznie – republikanom, czyli tzw reaganomics lub jak kto woli Trickle-down economics, ktore NIGDY nie potwierdzilo sie w realnym swiecie. Wtedy (2009) NIKT nie myslal , ani nie chcial myslec o tym aby ratowac emigrantow. Jak zwykle, twoj wpis, roman, to tylko i wylacznie bezmyslne i pozbawione zupelnie sensu hasla, zywcem wziete z tzw. „news” FoxNews”, lub jak to woli uslyszane od idioty Rzepkowskiego.

    Reply this comment
    • roman
      roman 2 grudnia, 2014, 23:25

      Ty koles jestes tak prymitywny i ograniczony, ze kazda dyskusja z toba jest bezcelowa. Jestes na poziome Nancy Pelosi, ktora wybrali narkomani i alkoholicy.

      Reply this comment
  4. Rysiu
    Rysiu 3 grudnia, 2014, 06:47

    roman,
    Dyskusje mozna prowadzic jesli operuje sie faktami, a nie jak ty to robisz czyli wyrzucaniem z siebie kupy klamstw z nadzieja, ze to zacznie pachniec, jak roze. Jak juz to pisalem poprzednio: masz prawo do wlasnej opinii ale nie wlasnych „faktow”. Zrob sobie i swiatu przysluge – spojrz w lustro i zacznij powtarzac na glos: „prymitywny i ograniczony”. Ale najlepiej to sprawdz fakty, zanim zaczniesz cokolwiek zaczniesz pisac na tym portalu.

    Reply this comment

Write a Comment

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*