Bzik byłego „partnera”

Bzik byłego „partnera”

Z sardonicznym rozrzewnieniem wspominam nie tak przecież dawne czasy, kiedy to zarówno George W. Bush, jak i Barack Obama uważali, że Rosja Władimira Putina to kraj, z którym można się dogadać na zasadzie partnerstwa. Ba, „W” zaglądnął w swoim czasie głęboko w oczy carowi Wołodii i doszedł do wniosku, że jest to człowiek, któremu można zaufać. Natomiast amerykańska polityka zagraniczna zakładała przez kilka dobrych lat, iż z Kremlem można rozmawiać tak samo, jak z zachodnimi demokracjami, czyli w oparciu o rozwagę i zdrowy rozsądek.

Wszystkie te urojenia amerykańskich polityków już dawno utonęły w błocie, gdzieś na wschód od Doniecka. Jednak postępujące wariactwo Rosji przybiera coraz bardziej kuriozalne rozmiary i byłoby komicznie, gdyby nie to, że jest to kraj, który można porównać do zdezelowanej stacji benzynowej z kupą rdzewiejącej broni nuklearnej na zapleczu.

Ostatnio Duma, czyli rosyjski parlament służący do bezwolnego popierania pomysłów Putina, zabrała się ostro do roboty. Rozpoczęła się na przykład na jej forum dyskusja o ustawie domagającej się od Niemiec reparacji za straty poniesione w czasie II wojny światowej. Chodzić ma rzekomo o sumę 4 miliardów euro, przy czym pomysłodawca tej ustawy jest zdania, iż obecne problemy ekonomiczne Rosji wynikają ze spustoszenia, jakie miało miejsce 70 lat temu. Pewne jest to, że Putin nie dostanie od Niemiec ani grosza, gdyż Duma się z tymi roszczeniami mocno spóźniła, ale przecież nie w tym rzecz. Rosyjski marazm ekonomiczny trzeba jakoś narodowi wytłumaczyć i każda metoda jest dobra, nawet jeśli jest kompletnie bzdurna.

Na tym jednak nie koniec. Rosyjscy posłowie rozpatrują też możliwość uchwalenia rezolucji potępiającej „nielegalną aneksję NRD przez RFN”, do której doszło „bez przeprowadzenia referendum wśród ludności”. W tym przypadku wiatr rewizjonizmu historycznego wieje z Moskwy tak mocno, że trudno ustać na ideologicznych nogach. Wszak zjednoczenie Niemiec zostało wspólnie uzgodnione przez rządy USA, Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Związku Radzieckiego, w związku z czym należałoby zapytać Dumę, gdzie w tym wszystkim widzi coś nielegalnego. Może chodzi o ten niepotrzebnie zburzony mur berliński – był wszak w dobrym stanie i mógł sobie stać, a jeśli nie, to przynajmniej można było ten beton zużyć na coś pożytecznego, np. na budowę mauzoleum Putina, choć wtedy był on jeszcze podrzędnym agentem KGB.

Ponieważ system demokracji w Rosji działa tak, że co Putin wymyśli, to Duma poprze, a co uchwali Duma, Putin podpisze (jest to tzw. zaklęty krąg putinowszczyzny), należy się spodziewać, że parlamentarny bzik rosyjskich posłów znajdzie u Putina pełne poparcie. Zresztą nie wiadomo, czy to nie on sam te brewerie wymyślił. A skoro tak, to tylko patrzeć jak w Dumie pojawi się rezolucja potępiająca nielegalną aneksję Alaski przez USA. Sporo możliwości jest też w przypadku Polski. Moskwa może wszak zażądać odszkodowań za kosztowne i żmudne śledztwo w sprawie Katynia, koszt ustawiania po wojnie nowych słupów granicznych wzdłuż rzeki Bug oraz straty moralne wynikające z biernego obserwowania pożogi powstania warszawskiego z drugiej strony Wisły. Wołodia ma duże pole do popisu, a ponieważ ostatnio się rozpędził, wszystko jest możliwe.

Я желаю вам успехов, господин Путин.

Andrzej Heyduk

Na zdjęciu: Władimir Putin fot.Mikhail Klimentyev/RIA Novosti/EPA

Categories: Heyduk

Comments

  1. Elzbieta
    Elzbieta 7 February, 2015, 15:31

    Interesujace, jak zawsze. Dlaczego pana tekstow nie mozna znalezc w sekcji “felietony” w in ternetowym wydaniu Dziennika?

    Reply this comment
  2. roman
    roman 9 February, 2015, 22:04

    Autor zapomnial, ze bzik bylego “partnera” jest glownie wynikiem “elastycznosci” Obamy o ktorej niechcaco powiedzial za glosno do bylego prezydenta Rosji D. Medvedeva. Putin byl wtedy premierem.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*