Pozytywne efekty cierpienia? / Positive Effects of Suffering?

Pozytywne efekty cierpienia? / Positive Effects of Suffering?

Ostatnio w piśmie „Psychology Today” przeczytałem artykuł o pozytywnych efektach cierpienia. Autor starał się nadać sens zjawisku, które psychologowie określają „post-traumatycznym rozwojem”.
Chodzi o to, że psychologowie twierdzą, że niektóre traumatyczne życiowe wydarzenia, takie jak śmierć bliskich, pożary domów, zachorowania na raka, huragany czy wojny – mają pozytywny wpływ na osoby, które je przeżyły. Ludzie, którzy przetrwali traumę nie tylko nauczyli się, jak radzić sobie z tragicznymi doświadczeniami, ale nawet „przeżyli pozytywną zmianę”. Według artykułu osoby po traumie nabyły wewnętrznej siły, odkryły w sobie niespodziewane umiejętności i talenty, zaczęły z wdzięcznością podchodzić do małych rzeczy w życiu, nauczyły się okazywać więcej współczucia innym cierpiącym oraz rozwinęły w sobie głębszą duchową i filozoficzną świadomość życia.
To bardzo interesujący artykuł. Przez lata poświęciłem cierpieniu wiele myśli i uczuć. Mój polski ojciec spędził pięć lat w niemieckim obozie koncentracyjnym, a moja polska matka trzy lata w niemieckim obozie pracy po tym, jak była świadkiem gwałtu i zamordowania swoich krewnych przez niemieckich żołnierzy. Moi rodzice byli ludźmi, którzy znali prawdziwe i ciągłe cierpienie i bali się, że cierpienie to nie ustanie aż do ich śmierci.
Oboje nosili blizny po tym cierpieniu przez całe życie. Rany mojego ojca były zarówno fizyczne, jak i psychologiczne. Blizny mamy – głównie psychiczne. Czy cierpienie uczyniło z moich rodziców lepszych ludzi, czy zbliżyło ich do Boga, w jakikolwiek sposób ich uwzniośliło? Nie sądzę.
Cierpienie nauczyło ich, że świat zbyt często jest przerażającym miejscem, takim gdzie to co jest dla ciebie najdroższe, znika nagle zabrane przez zimny wiatr. Nie wydaje mi się, aby moi rodzice uważali, że smutek jest darem od Boga. Moi rodzice byli prostymi ludźmi ze wsi. Cierpienie uważali za bodziec używany by ujarzmić opornego konia, osła lub krowę, by robiły, co im każesz. Jeśli moi rodzice mieli szczęście, strażnicy w obozach używali cierpienia właśnie jako takiego bodźca. Kiedy indziej, kiedy oni i inni współwięźniowie mieli mniej szczęścia, strażnicy czerpali przyjemność z zadawania cierpienia.
Cierpienie było czymś, czego należało unikać. Gdybym powiedział mojej mamie, że właśnie czytałem artykuł o pozytywnych efektach cierpienia, pewnie uśmiechnęłaby się i powiedziała, że chyba jestem głupi, skoro wierzę w takie brednie.
Ale co należy zrobić, jeśli jesteśmy świadkami czyjegoś cierpienia?
Trzeba pomóc.
Mój ojciec uważał, że życie jest ciężkie, i że powinniśmy sobie nawzajem pomagać. Jeśli widzisz kogoś wiszącego na krzyżu, a jego własna waga ciągnie go w dół i rozrywa mięśnie, powinieneś go podtrzymać, choćby przez minutę. Nawet jeśli wiesz, że takie podtrzymanie go nie ocali.

Positive Effects of Suffering?

Recently, I was reading an article in Psychology Today about the positive effects of suffering.  The article tried to make a case for something that the psychologists are now calling “post traumatic growth.”

What it all comes down to is that psychologists are saying that some traumatic events – things like deaths, house fires, cancers, tsunamis, and wars – have a positive effect on the people who survive these events.  Such survivors not only learned to cope with really bad things happening to them; they “gained positive life changes.”  According to this article, these survivors gained inner strength, discovered skills and talents they never had, became more appreciative of the little things in life, learned to be more compassionate toward the suffering of others, and they even developed a deeper spiritual and philosophical awareness of life.

It’s an interesting article.  I’ve given a lot of thought and feeling to suffering over the years.  My Polish father spent 5 years as a slave laborer in Nazi Germany, my Polish mother spent 3 years as a slave laborer after seeing the women in her family raped and killed by German soldiers.  They were people who knew genuine and constant suffering, suffering that they were afraid would not end until it killed them.

Both of them carried the scars of the suffering all their lives.  My dad’s scars were psychological and physical.  My mom’s were mostly psychological.  Did the suffering make them better people, people closer to God, people uplifted?  I don’t think so.

What the suffering taught them was that the world was too often a terrible place, a place where what you held most dear to you was liable to vanish in a cold wind.  I don’t think either thought that sorrow was a gift that God gives us.  My parents were simple people, farm people.  For them, suffering was a prod used to teach the recalcitrant horse or cow or mule to do what you wanted it to do.  If my parents were lucky, the German guards in the slave labor camps would use suffering only this way, as a prod.  If my parents and the other people in the camps weren’t lucky, the guards would impose suffering just for the pleasure of it.

Suffering was to be avoided.  If I were to tell my mother that I just read an article that argued that suffering has some serious positive effects, she would just smile and say that I was foolish to believe such fairy tales.

But what should you do if you see someone suffering?

Help the person.

My father believed life is hard, and we should help each other.  If you see someone on a cross, his weight pulling him down and breaking his muscles, you should try to lift him, even if only for a minute, even though you know lifting won’t save him.

John Guzlowski

amerykański pisarz i poeta polskiego pochodzenia. Publikował w wielu pismach literackich, zarówno w USA, jak i za granicą, m.in. w „Writer’s Almanac”, „Akcent”, „Ontario Review” i „North American Review”. Jego wiersze i eseje opisujące przeżycia jego rodziców – robotników przymusowych w nazistowskich Niemczech oraz uchodźców wojennych, którzy emigrowali do Chicago – ukazały się we wspomnieniowym tomie pt. „Echoes of Tattered Tongues”. W 2017 roku książka ta zdobyła nagrodę poetycką im. Benjamina Franklina oraz nagrodę literacką Erica Hoffera, za najbardziej prowokującą do myślenia książkę roku. Jest również autorem dwóch powieści kryminalnych o detektywie Hanku Purcellu oraz powieści wojennej pt. „Road of Bones”. John Guzlowski jest emerytowanym profesorem Eastern Illinois University.

John Guzlowski’s writing has been featured in Garrison Keillor’s Writer’s Almanac, Akcent, Ontario Review, North American Review, and other journals here and abroad.  His poems and personal essays about his Polish parents’ experiences as slave laborers in Nazi Germany and refugees in Chicago appear in his memoir Echoes of Tattered Tongues.  Echoes received the 2017 Benjamin Franklin Poetry Award and the Eric Hoffer Foundation’s Montaigne Award for most thought-provoking book of the year.  He is also the author of two Hank Purcell mysteries and the war novel Road of Bones.  Guzlowski is a Professor Emeritus at Eastern Illinois University.

 

fot.Depositphotos.com

Categories: Guzlowski

Comments

  1. Agnes
    Agnes 9 września, 2019, 16:12

    Great article! I think the author is right and supports his opinion with examples. In my opinion what does not kill us will make us stronger and one can look at this as a positive outcome but suffering will leave a scar…

    Reply this comment
  2. Juju
    Juju 9 września, 2019, 17:17

    Excellent article, food for thought.

    Reply this comment
  3. AMBER
    AMBER 9 września, 2019, 17:44

    ludzie zadaja sobie na wzajem cierpienia, czesto swiadomie , prze nienawisc jeden do drugiego ,pogarde , klamstwa i inne krzywdy
    jak rozbijanie rodzin ,zabieranie pracy i rzeczy innym
    dla wlasnych korzysci, kablowanie blizniego itd. ,dominuje chamstwo ,cwaniactwo ,brak szacunku ,
    taka jest rzeczywistosc obecnych czasow ,egoizm i cynizm ,kopac slabszych i naiwnych.

    Reply this comment
  4. rybka
    rybka 9 września, 2019, 20:40

    Bardzo dobrze napisane/opisane. Owszem, traumy hartują (tych silnych) ale, choć moi najbliżsi wycierpieli wiele, jak i miliony ich rówieśników, to nie znam nikogo, kto by wszelkich „zysków” nie oddał za to, by „czas pogardy” nigdy nie zaistniał. Gdyby nie zaistniał, nie byłoby mnie na świecie. Ale tak, rodzice „poświęciliby” swoją świetną rodzinę za alternatywną rzeczywistość – bez tego koszmaru, bez morza cierpień. Przy czym własne cierpienia – to jeszcze ojtam.

    Reply this comment
  5. Nadia
    Nadia 9 września, 2019, 21:37

    Excellent article. Meaningful.

    Reply this comment
  6. Paul
    Paul 10 września, 2019, 00:11

    Wonderful article masterly crafted. Enjoy reading this writers articles….more please. Paul MADZIAR

    Reply this comment
  7. Vanessa
    Vanessa 10 września, 2019, 16:23

    zycie jest pelne cierpien z roznych powodow , nie kazdemu los sprzyja.

    Reply this comment
  8. Ang
    Ang 10 września, 2019, 21:34

    Really enjoyed reading this wonderful article, thank you so much.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*