Historia i liczby / History and Numbers

Historia i liczby / History and Numbers

Historia jest pełna liczb, dat, ułamków, ilości tego i tamtego. Na przykład 1 września 2019 roku obchodzimy 80. rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej. Tylko w tym zdaniu jest sporo liczb, a to dopiero początek.
Jeśli wejdziesz do internetu i wpiszesz w wyszukiwarkę „statystyki drugiej wojny światowej”, otrzymasz tak wiele liczb, że zajęłyby one stronice kilku książek.
Dowiesz się z nich, że Niemcy wymordowali 6 mln Żydów. Dowiesz się, że ogółem podczas wojny zginęły 52 miliony osób. 20 milionów zginęło na terenie Rosji, siedem milionów w Niemczech, a dwa miliony w Japonii. Polska – kraj, z którego pochodzili moi rodzice – stracił podczas wojny 1/6 swojej populacji. Przed wojną żyło w Polsce 36 milionów Polaków, co oznacza, że zginęło sześć milionów. W stolicy Polski, Warszawie, ćwierć miliona cywilów zginęło podczas 63 dni powstania, które w 1944 roku miało wyrzucić Niemców z miasta.
Dla Ameryki wojna okazała się dosyć łaskawa. Zginęło pół miliona Amerykanów, głównie żołnierze. W innych krajach wśród ofiar około połowę stanowili żołnierze, a połowę cywile. „Cywile” to inaczej mówiąc żony, mężowie i ich dzieci.
Są też liczby dotyczące wydatków i funduszy, które pochłonęła wojna. To naprawdę duże liczby. Najwięcej wydały Stany Zjednoczone, bo aż 341 miliardów dolarów. Drugie są Niemcy, które wydały 272 miliardy dolarów, a trzecie miejsce zajmują Rosjanie ze 192 miliardami. Gdyby podliczyć wszystkie wydatki, pewnie sięgnęłyby tryliona dolarów.
Znalazłem też liczby związane ze stratami spowodowanymi przez wojnę. Sowiecki rząd wyliczył, że Rosja straciła jedną trzecią swojego majątku. Czyli co trzeci dom, bank, samochód, szkołę, drogę, rower i gospodarstwo rolne.
W Niemczech bombardowania i ostrzał artyleryjski wyprodukowały 5 miliardów metrów sześciennych gruzów i zniszczeń. Z końcem wojny Berlin został praktycznie zrównany z ziemią. Ludzie, którzy zajmują się obliczaniem tych zniszczeń twierdzą, że w Berlinie zniszczonych zostało 400 tysięcy budynków. Po wojnie ci, którzy przeżyli, uprzątnęli 17 milionów jardów sześciennych cegieł, śmieci, odłamków szkła i zastaw stołowych stopionych przez bomby, drewnianych belek, połamanych mebli, połamanych rur i porcelanowych wanien. Usypano z tego górę wysoką na 390 stóp, po której przez jakiś czas zimą berlińczycy zjeżdżali na nartach. Po niemiecku nazywała się Teufelsberg, czyli Diabelska Góra.
Tak, wojna generuje mnóstwo liczb, które zazwyczaj są duże. Rozmawiałem o tym ostatnio z moją przyjaciółką, matematyczką, która powiedziała, że większość ludzi nie jest w stanie wyobrazić sobie liczby większej niż 1000. Ja nie potrafię.
Potrafię myśleć wyłącznie o małych liczbach, ludzkich liczbach. Moja matka, na przykład, która widziała na własne oczy, jak Niemcy gwałcą i zabijają kobiety z jej najbliższej rodziny, a potem spędziła trzy lata w niemieckim obozie pracy – to jedynka. Mój ojciec, schwytany przez Niemców w 1940 roku i na blisko pięć lat wysłany do obozu koncentracyjnego – to kolejna jedynka.
Moja mama plus mój tato to dwoje. Ale przecież moja mama zawsze powtarzała, że ona i ojciec nie byli jedynymi Polakami, którzy cierpieli podczas wojny.
Było ich 36 000 000, a ich cierpienie nie skończyło się w dniu, kiedy skończyła się druga wojna światowa – 8 maja 1945 roku.

History and Numbers

History is full of numbers. There are dates, fractions, the number of this, the number of that.
For example, on Sept. 1, 2019, we’ll be celebrating the 80th anniversary of the start of World War II. That’s a mouthful of numbers, and the numbers don’t stop there.
If you go online and Google World War II statistics, you’ll get a lot of numbers, enough to fill up a couple or more textbooks.
You’ll find out that the Germans murdered 6,000,000 Jews. You’ll find out that altogether 52,000,000 people died in the war, more or less. You’ll hear that 20 million died in Russia, 7,000,000 died in Germany. 2 million in Japan. The country my mom and dad came from was Poland, and it lost 1/6 of its population. Before the war, there were 36 million Poles; that means about 6 million died. In Warsaw, the capitol city of Poland, a quarter of a million civilians died during a 60-day battle to throw the Germans out in 1944.
America got off pretty easy in WWII. It lost just a half a million, mostly soldiers. In those other countries it was about half soldiers and half civilians. “Civilians” is another way of saying wives and husbands and their children.
There are also the numbers involved in how much was spent on the war. The numbers here run pretty high. The U.S. spent the most money on the war, an estimated $341 billion. Germany was next, with $272 billion, followed by the Soviet Union with $192 billion. All the billions spent probably add up to a trillion.
There are also numbers associated with what kind of mess was made by the war. The Soviet government calculated that Russia lost 30 percent of its national wealth. As far as I can figure, that means it lost one out of every three of everything: houses, banks, cars, schools, railroads, bikes, and farms.
In Germany, bombing and shelling produced 4 billion cu m (5 billion cu yd) of rubble. I don’t know how big a pile that is but it sounds like a big pile of rubble. By the end of the war, the Germany capitol Berlin had been pretty much leveled. The people that count up such things estimate that 400,000 buildings were destroyed in Berlin. After the war, the Germans who survived the war got shovels and bulldozers and shoved all of those 400,000 building out of the city. Altogether there was about 17,000,000 cubic yards of rubble, bricks, bits of glass and silverware that melted together during the bombings, wood beams, busted up furniture, rusting pipes and porcelain bathtubs. It made a mountain 390 foot tall that for a time was used by Berliners looking to ski in the winter. It’s called Teufelsberg in German. That means Devil’s Mountain.
War does generate a lot of numbers, and the numbers tend to be big.
I was talking about this with a friend of mine. She’s a mathematician, a person who studies numbers, and she said that most people can’t imagine a number larger than 1000.
I know I can’t.
I can only think about small numbers, human numbers. My mother, for example, who saw the women in her family raped and murdered by the Germans and then spent 3 years as a slave laborer in Germany, would be one. My dad, who was captured by the Germans in 1940 and spent almost 5 years in a German Concentration Camp, would be another one.
My mom’s one plus my dad’s one makes two. But as my mom used to like to say, she and my dad weren’t the only two Poles who suffered in the war.
There were 36,000,000 others, and the suffering didn’t stop when the war ended on VE Day, May 8, 1945.

John Guzlowski

amerykański pisarz i poeta polskiego pochodzenia. Publikował w wielu pismach literackich, zarówno w USA, jak i za granicą, m.in. w „Writer’s Almanac”, „Akcent”, „Ontario Review” i „North American Review”. Jego wiersze i eseje opisujące przeżycia jego rodziców – robotników przymusowych w nazistowskich Niemczech oraz uchodźców wojennych, którzy emigrowali do Chicago – ukazały się we wspomnieniowym tomie pt. „Echoes of Tattered Tongues”. W 2017 roku książka ta zdobyła nagrodę poetycką im. Benjamina Franklina oraz nagrodę literacką Erica Hoffera, za najbardziej prowokującą do myślenia książkę roku. Jest również autorem dwóch powieści kryminalnych o detektywie Hanku Purcellu oraz powieści wojennej pt. „Road of Bones”. John Guzlowski jest emerytowanym profesorem Eastern Illinois University.

John Guzlowski’s writing has been featured in Garrison Keillor’s Writer’s Almanac, Akcent, Ontario Review, North American Review, and other journals here and abroad.  His poems and personal essays about his Polish parents’ experiences as slave laborers in Nazi Germany and refugees in Chicago appear in his memoir Echoes of Tattered Tongues.  Echoes received the 2017 Benjamin Franklin Poetry Award and the Eric Hoffer Foundation’s Montaigne Award for most thought-provoking book of the year.  He is also the author of two Hank Purcell mysteries and the war novel Road of Bones.  Guzlowski is a Professor Emeritus at Eastern Illinois University.

 

Na zdjęciu/Picture:

Stacja szpiegowska na Diabelskiej Górze (Teufelsberg) wykorzystywana przez Brytyjczyków i Amerykanów
/ Former US listening station on the top of the hill Teufelsberg

fot.Wikipedia

Categories: Guzlowski

Comments

  1. Dorie
    Dorie 1 września, 2019, 19:38

    Fascinating. Numbers create reality.

    Reply this comment
  2. Anonim
    Anonim 2 września, 2019, 00:51

    Yes, numbers are only the beginning. But even with words, one cannot completely convey the horror of war. It leaves its mark upon the soul.

    Reply this comment
    • john guzlowski
      john guzlowski 2 września, 2019, 18:48

      When I would ask my mom about her experiences in the war, she would say, she could never explain it, because I wasn’t there.

      Reply this comment
  3. Martin
    Martin 2 września, 2019, 11:34

    Great article as always from John Guzlowski. Painting reality with words. Now clearly explaining that you can’t paint with numbers. It’s just too hard to envisage.
    One thing my aunt told me about Poland’s losses when I mentioned the six million killed. „Yes but another six million were deported and never came back” so Poland lost one third of its population – 12 million people – in just six years.
    A number too hard to understand.
    My dad has 31 direct relatives (two parents, two sisters, the rest first cousins, aunts and uncles). Sixteen – just over half – were in labour camps (German and Russian) or murdered.

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*