Dzień, w którym moja Mama poczuła się dobrze / The Day My Mother Felt Good

Dzień, w którym moja Mama poczuła się dobrze / The Day My Mother Felt Good

Mniej więcej miesiąc temu napisałem felieton do ,,Dziennika Związkowego” zatytułowany „Era medycznych cudów”. Pisałem w nim o mojej nadchodzącej operacji kolana i o tym, jak może być skomplikowana ze względu na gorączkę plamistą (po ukąszeniu kleszcza), na którą cierpiałem.

Cóż, przeszedłem operację i pomyślałem, że przekażę wam aktualne informacje o tym, jak sobie radzę.

9 dni po operacji nadal kuleję i przy chodzeniu podpieram się dwoma laskami. Siedzenie i wstawanie jest bolesne. W tym przypadku i utykanie jest bolesne. Ból czuję nawet jak śpię. Każdej nocy przed snem biorę przepisaną tabletkę opioidową na uśmierzenie bólu, ale każdego ranka około 3.30 lub 4.00 opioidy przestają działać, a ból wraca i budzę się z jękiem. (Przy okazji, około 50 tys. osób w USA zmarło z powodu przedawkowania opioidów w 2017 r., z którego dostępne są dane.)
Oczywiście, teraz jest lepiej niż tuż po operacji, ale wydaje się, że jest to bardzo powolny proces powrotu do zdrowia i spodziewam się, że będę jeszcze marudzić i dużo narzekać.

Pozwólcie, że opowiem wam jak było dziś rano.

Kiedy obudziłem się z bólu, zrobiłem to, co robię każdego ranka. Wstałem, napiłem się kawy i zacząłem narzekać na to, jak bardzo mnie boli. Miałem nadzieję, że tego ranka ból magicznie zniknie. To życzenie przywołało wspomnienie, szczególnie jedno związane z moją Mamą.

Jej ostatnie lata były okropne. Miała kilka poważnych nawrotów raka, wraz z problemami z sercem, z pęcherzykiem żółciowym i płucami. Tym, co skomplikowało i zintensyfikowało cały ból wynikający z tych wszystkich problemów, były skrzepy krwi rozrzucone po jej ciele. Było tak źle, że nie mogła wstać, nie mogła wyprostować swojego ciała, nawet gdy szła spać. Kiedy była w stanie chodzić, szła pochylona i odczuwała ogromny ból. Większość dnia spędzała na wózku inwalidzkim.

Myśląc o tym wszystkim, przypomniałem sobie zabawną rozmowę, którą z nią przeprowadziłem na temat jej bólu i dnia, w którym moja Mama poczuła się dobrze.

Był poniedziałek. Mama dużo płakała. Myślała, że już nigdy nie będzie chodzić. Oglądałem z nią teleton Jerry’ego Lewisa dla chorych cierpiących na dystrofię mięśniową. Oglądaliśmy ten program telewizyjny, w którym Jerry mówił o dzieciach, które nie mogą chodzić. Czuła, że ​​on też mówi o niej, moja Mama, jedno z dzieci Jerry’ego.

Tak jak już napisałem, dużo płakała.

Ale potem we wtorek poszła do swojego fizjoterapeuty, a on jakoś zmusił ją do wstawania i chodzenia, tam i z powrotem, korytarzem prawie do frontowych drzwi centrum terapeutycznego, i czuła, że ​​może zrobić wszystko, że będzie lepiej.
Kiedy rozmawiałem z nią tej nocy, moja mama była szczęśliwa i po raz pierwszy od dłuższego czasu chciała rozmawiać. Miała też nowego lekarza, kobietę nazywającą się Winston, i polubiła ją. Moja mama żartowała nawet z imienia doktor, mówiąc: „Winston smakuje dobrze, tak jak powinien smakować papieros”, jak w starych reklamach.

I lekarka powiedziała mojej mamie, że lek rozrzedzający krew działa, i wkrótce wyśle ją na badania, aby sprawdzić, czy zakrzepy w obu jej nogach zniknęły.

Tak więc w ten wtorkowy wieczór moja mama czuła się naprawdę dobrze.

The Day My Mother Felt Good

About a month ago, I wrote a column for the Dziennik Zwiazkowy called “The Age of Medical Miracles and Wonders.” The piece talked about my upcoming knee surgery and how that would all be complicated by the Rocky Mountain Spotted Fever (a tick-borne disease) I was suffering from.

Well, I had the operation, and I thought I would give you all an update about how I’m doing.

9 days after the surgery, I’m still limping and using two canes to help me get around.  Sitting down and standing up are painful.  For that matter, limping is painful.  So is sleeping.  Every night before I go to sleep, I take a prescribed opioid pill to push back the pain, but every morning at about 330 or 4 o’clock, the opioid disappears, and the pain comes back and I wake up whining.  (By the way, about 50,000 people in the US died of opioid overdoses in 2017, the most recent year they have records for.)

Of course, it’s better now than it was right after the surgery, but it seems to be a really slow recovery process, and I expect to be doing a lot of whining and complaining.

So let me tell you about this morning.

When I woke up from the pain, I did what I do every morning.  I got up, got some coffee, and started whining about how much pain I was in. And I started hoping too that this morning the pain would magically disappear.  This wish led me to a memory, one of my Mother.

Her last years were terrible. She had a couple serious bouts of cancer along with heart troubles, gallbladder troubles, and lung troubles. What complicated and intensified all the pain from all those problems were the blood clots scattered throughout her body They were so bad that she could not stand up and could not straighten her body out even when she went to sleep. When she was able to walk, she walked bent over and in extreme pain. She spent most of each day in a wheelchair.

Thinking about all this, I remembered a funny conversation she and I had about all her pain and about the day my Mother felt good.

One Monday she’d been crying a lot, thinking she’d never walk again. It was the Jerry Lewis Telethon for Muscular Dystrophy that did it to her, watching this TV show and listening to Jerry talk about the kids who can’t walk.  She felt he was talking about her too, my Mom, just one of Jerry’s kids.

Like I said, she cried a lot.

But then Tuesday, she went to see her physical therapist, and he somehow got her up and walking, up and down the corridor almost to the front door of the therapy center, and she felt maybe everything would be better.

When I talked to her that night, my Mom was happy, and for the first time in a long time, she wanted to talk.  She’d seen a new doctor too, a woman named Winston, and she liked her.  My Mom joked about the doc’s name, saying, “Winston tastes good like a cigarette should,” like in the old ads.

And the doctor told my mother the blood thinning medicine she was taking was working, and soon they’d be sending her for tests to see if the blood clots in both her legs have vanished.

So all and all, that Tuesday night, my mom was feeling pretty good.

John Guzlowski

amerykański pisarz i poeta polskiego pochodzenia. Publikował w wielu pismach literackich, zarówno w USA, jak i za granicą, m.in. w „Writer’s Almanac”, „Akcent”, „Ontario Review” i „North American Review”. Jego wiersze i eseje opisujące przeżycia jego rodziców – robotników przymusowych w nazistowskich Niemczech oraz uchodźców wojennych, którzy emigrowali do Chicago – ukazały się we wspomnieniowym tomie pt. „Echoes of Tattered Tongues”. W 2017 roku książka ta zdobyła nagrodę poetycką im. Benjamina Franklina oraz nagrodę literacką Erica Hoffera, za najbardziej prowokującą do myślenia książkę roku. Jest również autorem dwóch powieści kryminalnych o detektywie Hanku Purcellu oraz powieści wojennej pt. „Road of Bones”. John Guzlowski jest emerytowanym profesorem Eastern Illinois University.

John Guzlowski’s writing has been featured in Garrison Keillor’s Writer’s Almanac, Akcent, Ontario Review, North American Review, and other journals here and abroad.  His poems and personal essays about his Polish parents’ experiences as slave laborers in Nazi Germany and refugees in Chicago appear in his memoir Echoes of Tattered Tongues.  Echoes received the 2017 Benjamin Franklin Poetry Award and the Eric Hoffer Foundation’s Montaigne Award for most thought-provoking book of the year.  He is also the author of two Hank Purcell mysteries and the war novel Road of Bones.  Guzlowski is a Professor Emeritus at Eastern Illinois University.

 

fot.Pixabay.com

Categories: Guzlowski

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*