Trzy dni z bluesem

Trzy dni z bluesem

36. Chicago Blues Festival przeszedł już do historii. To największy w kraju festiwal tego gatunku muzycznego. Blues rozbrzmiewał w Wietrznym Mieście w miniony weekend – od 7 do 9 czerwca – od rana do późnych godzin wieczornych w Parku Milenijnym.

Organizatorzy wydarzenia czyli Miejski Departament ds. Wydarzeń Kulturalnych i Specjalnych (ang. Department of Cultural Affairs and Special Events) dotrzymali słowa. Trzy dni miały obfitować w bogatą spuściznę bluesową i pełną gamę wykonawców i tak się stało. Wśród nazwisk znaleźli się m.in.: Bettye LaVette, Charlie Musselwhite, Bobby Rush, Lurie Bell, Ruthie Foster, the Jimmy Johnson Blues Band, The Connection: Mike Welch & Friends oraz Larkin Poe.

Muzyka rozbrzmiewała w Parku Milenijnym na sześciu scenach. Główna ulokowana była w Jay Pritzker Pavilion. Jednak najbardziej oblegana była ta najmniejsza, przy chicagowskiej „Fasolce” (Cloud Gate), gdzie grali artyści związani z bluesowym klubem Rosa’s Lounge. Klub może poszczycić się ponad 35-letnim stażem w promowaniu bluesa w Chicago.

Na promenadzie Chase można było nawet przenieść się muzycznie do Mississippi, kolebki bluesa klasycznego i folkowego. Było to możliwe dzięki artystom występującym na scenie ,,Visit Mississippi”, która mieściła się w wielkim namiocie, dającym także schronienie przed deszczem, chociaż fanów bluesa ani deszcz, ani chłód nie odstraszyły, bo licznie zjawili się na wszystkich koncertach.

Poza muzyką w całym parku rozstawiono liczne stoiska z jedzeniem i napojami dla głodnych i spragnionych fanów bluesa, którzy spędzali w Parku Milenijnym po kilkanaście godzin każdego dnia festiwalu. Były też stragany z pamiątkami i gadżetami, gdzie największym powodzeniem cieszyły się koszulki i płyty, które przy odrobinie szczęścia można było zabrać do domu z autografem ulubionego artysty.

Kolejna edycja Chicago Blues Festival już za rok – oczywiście w Millennium Park. Chicagowski festiwal bluesowy jest największym w kraju festiwalem tego gatunku muzycznego i nie bez powodu. Chicago uważane jest za kolebkę urban blues (w odróżnieniu od classic blues, folk blues i city blues). Gatunek muzyczny Chicago Urban Blues, z charakterystycznym brzemieniem elektrycznej gitary i harmonijki ustnej, miał w latach 60. duży wpływ na brytyjskich muzyków rockowych, m.in. na The Beatles.

(em)

Zdjęcia: Peter Serocki

  • PSV_1676
  • PSV_1695
  • PSV_1701
  • PSV_1702
  • PSV_1704
  • PSV_1707
  • PSV_1711
  • PSV_1734
  • PSV_1737
  • PSV_1738
  • PSV_1752
  • PSV_1767
  • PSV_1781
  • PSV_1789
  • PSV_1800
  • PSV_1815
  • PSV_1838
  • PSV_1840
  • PSV_1857
  • PSV_1860
  • PSV_1893
  • PSV_1902
  • PSV_1914
  • PSV_1927
  • PSV_1942
  • PSV_1948
  • PSV_1980
  • PSV_2047
  • PSV_2055
  • PSV_2066
  • PSV_2079
  • PSV_2092
  • PSV_2101
  • PSV_2140
  • PSV_2175
  • PSV_2176
  • PSV_2181
  • PSV_2191
  • PSV_2210
  • PSV_2239
  • PSV_2253
  • PSV_2270
  • PSV_2282
  • PSV_2290
  • PSV_2346
  • PSV_2362
  • PSV_2371
  • PSV_2385
  • PSV_2392
  • PSV_2394
  • PSV_2401
  • PSV_2414
  • PSV_2426
  • PSV_2462
  • PSV_2465
  • PSV_2470
  • PSV_2484
  • PSV_2502
  • PSV_2535
  • PSV_2555
  • PSV_2606
  • PSV_2642
Categories: Fotonews

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*