Życzenia świąteczne 2008 – Okiem felietonisty

W tym roku nasze życzenia świąteczne, jakie składamy sobie na kartkach pocztowych i przy stole świątecznym, nie są łatwe dla wielu polskich rodzin. Nadchodzący kryzys dotyka bezpośrednio setek tysięcy Polaków na emigracji. Rosnące bezrobocie, ograniczenie zamówień i związane z tym okolicznościowe urlopy dotykają w pierwszym rzędzie pracowników zatrudnionych w sektorach przeznaczonych dla emigracji zarobkowej.

Brytyjskie gazety informują o zmianie nastroju sympatii dla zatrudnionych na wyspach Polaków, z tolerancyjnej na postawę wręcz wrogą dla imigrantów. Przewiduje się powrót 200 tys. Polaków do Polski z powodu braku pracy w Wielkiej Brytanii. Powroty Polaków z innych krajów Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych przyniosą nowe problemy na polskim rynku pracy, co zdecydowanie zmieni poczucie bezpieczeństwa socjalnego milionów polskich rodzin.

Jeszcze pierwsza połowa roku 2008 nie zapowiadała światowego kryzysu. Przywódcy światowych mocarstw zapewniali o solidnych postawach ekonomicznych światowego ładu gospodarczego. Koniec roku ukazuje nam raczej “światową prowizorkę” z setkami decyzji i wypowiedziami polityków, którzy teraz wyglądają na zaskoczonych, jakby pospadali z księżyca.
W roku 2004 obecny guru finansów Ben Bernanke wygłosił odczyt przed Wschodnim Stowarzyszeniem Gospodarczym, w którym orzekł, że światowa gospodarka weszła w Wielkie Umiarkowanie – epokę stabilnej inflacji i stabilnej produkcji. Minął czas wahań żywioły zostały ujarzmione, spadek zmienności jest ściśle związany z faktem, że recesje stały się słabsze i rzadsze – mówił Bernanke. Po pięciu latach widzimy sami, co zostało z tego proroctwa. Potrzeba zmian w sposobie zarządzania globalną gospodarką jest oczywista. To już nie są nasze refleksje z prywatnych rozmów u cioci na imieninach, ale spostrzeżenia poważnych instytucji.

W serwisie internetowym tygodnika Polityka w rozległym opracowaniu pt. “Nowy nieład” poznajemy najbardziej dyskutowany dokument rządowy ostatniego miesiąca, który nosi tytuł “Przemieniony świat”. Na stu stronach Krajowa Rada Wywiadów USa szkicuje w nim przyszłość globu do 2025 roku, a w nim następujące prognozy: świat będzie wielobiegunowy. W 2025 r. PKB Chin będzie ustępować już tylko amerykańskiemu, a siły wojskowe obu mocarstw będą porównywalne. Chiny będą największym importerem surowców i najbardziej zanieczyszczonym krajem świata. Znaczenie Europy spadnie, pozycja Rosji prawie się nie zmieni, wzrośnie wpływ Brazylii. Jeden lub kilka rządów krajów Europy Środkowej może dostać się pod kontrolę organizacji przestępczych. O Polsce nie ma ani słowa. Jeszcze rok temu taka prognoza brzmiała jak pocztówka z odległej przyszłości, zbyt różnej od obecnego porządku, by poważnie ją rozważać. Dopóki istniał porządek, a teraźniejszość nie zamieniła się w chaos. Od kilku miesięcy wszystko jest w ruchu: wielkie linie polityki nagle się zatarły, pewniki gospodarcze zostały podważone, a wydarzenia nie pasują do schematów. Żyjemy w niepewności, przeczuciu nadciągających zmian – koniec cytatu.

Teraz już wiemy, jak wygląda świat końca 2008 roku w oczach profesjonalnych polityków. Jak to się przełoży na nasze indywidualne losy? Co my mamy sobie życzyć przy świątecznym stole i na nowy rok 2009? Wystarczy sobie życzyć, aby prognozy “fachowców” od polityki się nie spełniły. Jeżeli Ben Bernanke mylił się w roku 2004 przewidując stabilizację, to obecne prognozy zapowiadające chaos też są obarczone tym samym błędem prognozowania.
“Świat nie jest taki zły – niechaj tylko zakwitną jabłonie”. Musimy wejść w ten Nowy Rok z optymizmem zapisanym w tej piosence.
23 grudnia 2008
www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*