Zdrowych, Radosnych Świąt

Okiem felietonisty

Święta w Polsce to najpiękniejszy zapis w mojej pamięci. Dzieciństwo w normalnym domu, pełnym miłości ze strony matki oraz męskiego dystansu i autorytetu ojca, należy do oczekiwanego podziału ról w każdej rodzinie.

O tym można tylko marzyć w obecnych czasach, pełnych histerii, medialnej propagandy i politycznych bredni.

 

Święta w czasach mojej młodości były zupełnie inne. Kościół był owiany tajemnicą, kontestował reżim, był kościołem przechowującym mit Polski sanacyjnej. Tej Polski, którą zabrano nam po wojnie. Każda parafia była Jasną Górą. Jednak nikt w tamtych czasach nie tracił nadziei, że Polska tę wolność odzyska. Ludzie dorośli w czasach mojego dzieciństwa byli bez porównania bardziej dojrzali niż obecni dorośli. Ciężar wojennych doświadczeń zostawił na nich trwałe piętno i różnica między pokoleniami, czyli między tymi co przeżyli wojnę, a tymi co po wojnie się urodzili, była ogromna. Dzisiaj wielu dorosłych udaje dzieci, naśladując ich ubiór i maniery.

 

Po zakończeniu tragicznej wojny w Polsce istniał rzeczywisty “egalitaryzm”, zdecydowana większość Polaków była jednakowo biedna. Święta były wyjątkowe pod każdym względem. Zapach świątecznego posiłku, wyjątkowość świątecznego śniadania na tle codziennej, “egalitarnej” diety, czynił ze świąt niezapomniany rodzinny spektakl.

 

O tamtych świętach się cały czas pamięta. Miejmy nadzieję, że takie rodzinne święta, organizowane w wielu polskich domach, zostaną również w przyszłości zapamiętane przez dzieci, które urodziły się w XXI wieku.

 

A powodów do zmartwień mamy coraz więcej. Obecnie mamy “egalitaryzm” w dostępie do telewizyjnych dzienników. Wiedzę o polityce, występujący w telewizji politycy, czerpią z telewizji. Jest to sprzężenie zwrotne, dające opłakane skutki, jakie na co dzień obserwujemy. Obecni telewidzowie mają satysfakcję z tego rodzaju “egalitaryzmu”, znajdując w sobie tolerancję dla wypowiedzi polityków niepotrafiących uzasadnić zupełnie idiotycznych decyzji politycznych. Kryzys ekonomiczny wyostrza inteligencję telewidzów, a zupełnie stępia zdolność oceny świata przez polityków. Dominacja telewizji jako medium podobno przeszła już do historii i telewizja zaczyna drogę do oślej
ławki. Nadchodzi czas internetu, co już widać w wielu znanych rodzinach, gdzie telewizję oglądają tylko dorośli, a dzieci siedzą przed monitorami komputerowymi.

 

W internecie można było przeczytać wywiad, którego udzielił Adam Michnik “Komsomolskiej Prawdzie” wydawanej w Moskwie. Rozmawiała z nim Daria Asłamowa. Niezależnie od tego, co sami o tym sądzimy, powinniśmy poznać poglądy “guru” polskiej transformacji ustrojowej. Cytuję fragment jego wypowiedzi dla “Komsomolskiej Prawdy”:

 

“U nas nikt na poważnie nie wierzy, że katastrofa w Smoleńsku jest rezultatem zmowy waszego premiera z naszym premierem, po to, by zabić prezydenta Kaczyńskiego. Oczywiście część naszego społeczeństwa choruje na rusofobię i ksenofobię. Wolność jest przecież dla wszystkich – dla mądrych, głupich i dla swołoczy. Są idioci, którzy twierdzą, że nie ma niepodległej Polski, ale jest rosyjsko-niemiecki projekt “ – koniec cytatu.

 

Czytając ten fragment wypowiedzi Adama Michnika, który można również przeczytać w “Rzeczpospolitej”, poczułem się jak “idiota”,
który wielokrotnie twierdził, że nie można mówić o “niepodległej Polsce”, jeżeli kontrolę nad jej bankami, fabrykami i surowcami sprzedano obcemu kapitałowi. Wszyscy wiemy, że większośc Polaków również nie twierdzi, że Polska jest projektem “niemiecko-rosyjskim”, co usiłują nam wmówić niektórzy nieliczni politycy. Żaden rozsądny Polak, znany mi osobiście, nigdy również nie wierzył w spisek smoleński.

 

Panie Adamie Michnik, łączenie tragedii smoleńskiej z niepodległością Polski jest pana “licencją poetycką” albo licencją propagandową. Pan rozmawia z panem Jarosławem Kaczyńskim ponad głowami Polaków. Każdy rozsądny Polak już wie, że nie było żadnego zamachu w Smoleńsku, ale również wie, że nie ma “suwerenności bez własności”. Te dwie sprawy, “Smoleńsk” i “utrata niepodległości”, nie mają ze sobą nic wspólnego. Proces transformacji ustrojowej nie musiał tak wyglądać, jak wygląda. Miejmy nadzieję, że nowe “internetowe pokolenie” Polaków zrealizuje własne marzenie o własnej Polsce. Miejmy również nadzieję, że te marzenia o własnej Polsce, która nie będzie musiała wysyłać własne dzieci poza granice do pracy najemnej, staną się w przyszłości celem działalności normalnych polityków.

 

Miejmy nadzieję, że to są również pana życzenia.

 

22 kwietnia 2011

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*