Zabawa zapałkami

Okiem felietonisty

Globalni spekulanci finansowi bawią się giełdą jak dzieci zapałkami. Gdzie wybuchnie następny pożar, po licznych pożarach w Londynie, przekonamy się w najbliższym czasie. W Polsce sytuacja jest bardziej groźna niż w Stanach. Małe kraje są w dużo gorszym położeniu od byłych mocarstw, bo w małych państwach są już tylko filie banków tych mocarstw. Polska praktycznie już nie ma własnych banków, więc nie ma jej kto bronić. Niektóre giełdy europejskie podniosły się trochę we wtorek, aby stracić w środę, jak na huśtawce. Polska giełda straciła 25 miliardów złotych w wyniku spadku wartości akcji na warszawskiej giełdzie.

 

Z portfelów otwartych funduszy emerytalnych, tak ostatnio bronionych przez niektórych polityków, wyparowało 12 miliardów złotych. Co na to słynny ekonomista, towarzysz, profesor, Balcerowicz? Dawniej specjalista od ekonomii politycznej socjalizmu, a obecnie ekspert od ekonomii sukcesu własnego. Profesor opowiada w mediach głodne i okrągłe kawałki, jak ten filozof, co świeczkę zjadł, a słuchaczom kazał siedzieć po ciemku. Profesor parę tygodni temu bronił otwartych funduszy emerytalnych, które teraz giełda bezlitośnie zjada.

 

Trzeba się wreszcie pokusić o bardziej zdecydowaną ocenę zjawiska, które od kilkunastu lat obserwujemy z rosnącym niepokojem. Komunistyczne Chiny stały się mocarstwem na życzenie kapitalistycznych cwaniaków, którzy w pogoni za szybkim zyskiem przenieśli tam fabryki, a własne kraje uczynili rynkiem zbytu dla chińskich towarów. Światowy kryzys finansowy jest kryzysem systemowym. Giełdy w czasach internetowej bankowości stały się bankierskim Las Vegas, czyli globalnymi „kasynami”, i nie odzwierciedlają rzeczywistych potencjałów tych biznesów, które mają tam giełdowe notowania. Spekulanci przerzucają z konta na konto miliardy i zarabiają lub tracą miliardy. Bankowi hochsztaplerzy zachęcają ciułaczy sloganami, że „pieniądz pracuje dla ciebie nocą”.

 

Niby składasz w banku oszczędności, a rano czerpiesz z tego profit. Każdy normalny człowiek wie, że nocą się odpoczywa, a rzeczywistym bogactwem jest ludzka praca, a nie spekulowanie na giełdzie. Pod koniec XX wieku cywilizacja zachodnia ogłupiona własną arogancją sama zamordowała etos pracy i szacunek dla ludzkiej spolegliwości. Cwaniak i hochsztapler został medialnym celebrytą, a jego majątek legitymacją jego sprytu. Jakie tego są efekty po kilku latach tego rodzaju polityki, sami czujemy na własnej skórze.

 

Jednak politycy polscy mają inne problemy na swojej kombatanckiej głowie. Przedwyborczy „pojedynek” dwu najważniejszych partii, czyli PiS-u i Platformy ugrzązł w smoleńskiej tragedii, a teraz przeszedł na teren osobistej tragedii Andrzeja Leppera. Przynajmniej tak przedstawiają nam to media. Oby te partie nie obudziły się z ręką w nocniku po jesiennych wyborach. Może być tak, jak w dowcipie o walkach partyzantów z okupantem w czeskim lesie, których w końcu przegonił z lasu gajowy. Gajowym może okazać się polski wyborca.

 

Jeżeli dyskusja przed najbliższymi wyborami w Polsce utknie w tematach osobistych i wzajemnych pretensjach oraz ciągłych wezwaniach do przepraszania się za wypowiedzi sprzed paru laty, to wyborca odda głos na inne ugrupowania, wymuszając odświeżenie „zabetonowanej” sceny politycznej. Na tej scenie nie będzie już Samoobrony. Tragiczna śmierć Andrzeja Leppera kończy rozdział samoobrony polskiego rolnictwa przed „rozbiorami” dokonanymi przez nowych „feudałów”. Rodzinne gospodarstwa przejdą w ciągu kilku lat do historii nie znajdując zdecydowanych obrońców wśród polskich polityków i polskich mediów. Za parę lat polska ziemia rolna zostanie przejęta przez zagrani-czny kapitał, a potomkowie polskich chłopów zamienią ojcowiznę na samochody i elektroniczne gadżety. Po krótkim okresie upojenia się fałszywą wolnością i cywilzacyjnym awansem, wynajmą się do pracy najemnej u plantatorów na własnej ziemi, którą sprzedali. Tak to zamknie się fałszywe koło „przemian cywilizacyjnych”.

 

W kieleckiej gazecie „Echo dnia” na pierwszej stronie czytamy: „500 milionów za Park Narodowy, za ile gołoborze?”. Pół miliar-da złotych, na tyle wyceniono Świętokrzyski Park Narodowy. Zrobiono to na żądanie Najwyższej Izby Kontroli, ale wątpliwości, ile warte jest gołoborze, pozostały. Zgodnie z ustawą wszystkie grunty skarbu państwa muszą zostać wycenione. Dyrektorzy parków narodowych w lutym wystosowali wniosek do ministra środowiska prosząc o wyłączenie ich z konieczności wyceny gruntów, jednak nie uzyskali nań odpowiedzi – informuje nas kieleckie Echo dnia.

 

Prawdopodobnie Polacy uzyska ją na to zbiorową odpowiedź, kiedy media powiadomią nas, że zaczyna się sprzedaż gruntów z polskich Parków Narodowych. Samoobrona nie stanie już w naszej obronie, bo skutecznie ją wyeliminowano z gry. Samobójcza śmierć Andrzeja Leppera pozostawia nas w żałobie. Kto nas będzie teraz bronił przed obłudą politykierów?

 

10 sierpnia 2011

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*