Z grillem w herbie

Okiem felietonisty

Każda nowa formacja polityczna tworzy nową arystokrację, nową elitę. Ta nowa elita zmienia obyczaje, które narzuca poddanym, tworząc dla nich nowe “liberalne” prawa. Zmieniają się obyczaje, powstają nowe znaki firmowe, nowe znaki rodowe, nowe herby. Obecna elita przejdzie do historii z importowanym grillem w herbie.

 

W obecnych czasach nie mamy nawet pewności czy jeszcze istnieją elity intelektualne. Brak autorytetów politycznych jest boleśnie w Polsce odczuwalny od początku transformacji ustrojowej. Postęp nauk biologicznych udokumentował bezsens istnienia elit dziedzicznych. Badając DNA nie znalaziono żadnej istotnej różnicy genetycznej między lumpem a księciem z bajki. Mało tego, codzienne doniesienia tabloidów przynoszą nam zatrważające informacje o poniżających godność ludzką wyczynach współczesnych posiadaczy “błękitnej krwi”. Baronowie z tytułami kupionymi od cesarza Franciszka Józefa zostają, co prawda, prezydentami w krajach europejskich, ale ich życie doczesne nie jest już świadectwem zasad kodeksu honorowego. Wyrosła nam nowa “arystokracja sportowa”, która jest jedyną usprawiedliwioną elitą. Natomiast “arystokracja medialna” stworzyła tabloidy i milionerów, którzy utopili w tandecie telewizyjnej miliony ludzi.

 

“Dama kameliowa” i “Trędowata” brylują teraz na grillowiskach, poszukując miłości prężnego biznesmena, który prywatyzując polski majątek narodowy zagarnął miliony w niewyjaśnionych okolicznościach. Ten szemrany “wyzwoleniec” organizuje dla nas parady wolności i miłości. Elity i obyczaje są takie, jakie czasy, w których przyszło nam żyć. Prawdopodobnie w dawnych czasach nie było tak cudownie, jak nam to przekazują dzieła literackie i hollywoodzkie produkcje filmowe. Literatura tworzona “ku pokrzepieniu serc” przedstawiała nam bohaterów obdarzonych wyjątkowymi cechami charakteru. Młodzi ludzie wchodzący w świat ludzi dorosłych mieli przynajmniej literackich bohaterów godnych naśladowania. Telewizja była w powijakach, więc nie manierowała ich charakterów, a radio zawsze miało cudowną moc tworzenia wyobraźni. Obecnie zabawiający nas showmeni w telewizjach komercyjnych, jedyni współcześni “bohaterowie”godni naśladowania, znani milionom ludzi, nie posiadają żadnych właściwości z wyjątkiem bogatej przeszłości towarzysko-rozrywkowej. Ich życiorys najczęściej tworzy kilku partnerów życiowych i ogromne pieniędze brane za umiętność bycia celebrytą. To jest trzon tej nowej “arystokracji grillowej”.

 

Czy ten “dziwny świat” polityków bez właściwości, którzy organizują nasze życie, jest zjawiskiem trwałym, przynajmniej na czas jednego pokolenia, czy też go zmieni kolejna rewolucja postsolidarnościowa?

 

Przychodzi czas opamiętania. Polskim politykom powoli wraca rozum i rozsądek. Tylko praca ludzka może być przedmiotem podziwu i szacunku obywateli. Tę podstawową prawdę lekceważono od początku zachłyśnięcia się utopią globalizmu. Ogromne zniszczenia, jakie w Polsce spowodował globalizm, doprowadzając do katastrofalnego bezrobocia ludzi młodych, będą raną trudną do zabliźnienia przez następne pokolenia. Nie ma suwerenności bez własności środków produkcji i banków. Nawet najbardziej opłacalny dla handlarzy import z Azji nie rozwiąże żadnych problemów społecznych. Te oczywiste prawdy próbuję od lat przedstawiać w swoich felietonach. Rocznica Konstytucji 3 Maja jest symbolicznym powodem do dzielenia się tymi obawami.

 

Budowa stadionów i dróg jest oczywiście potrzebna, ale problemy demograficzne i kolejny demontaż polskiego szkolnictwa budzą powszechny lęk. Edukacja, słaba armia i zależność finansowa od sąsiadów to te same problemy, z jakimi chcieli się zmierzyć twórcy 3 Majowej Konstytucji. Czy obecna grillowa elita da sobie radę z tymi poważnymi problemami?

 

3 maja 2012

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*