Wynajem morderców – Ameryka od środka

Dziś ma to o wiele mniejsze znaczenie, niż przed paroma laty. Nie zmienia to jednak faktu, że najnowsze wieści o działalności CIA za rządów prezydenta Busha dają wiele do myślenia. Okazuje się mianowicie, że amerykańska agencja szpiegowska w roku 2004 zapłaciła kilka milionów dolarów prywatnej firmie Blackwater USA za sekretne wytropienie i zabicie czołowych działaczy al-Kaidy. Wiadomo już dziś, że była to inwestycja nędzna, gdyż nie przyniosła absolutnie żadnych rezultatów. Niepokój wywołuje jednak nie brak skuteczności, lecz sam pomysł angażowania najemników do tzw. “mokrej roboty”. Obecny dyrektor CIA, Leon Panetta, poinformował o tym wszystkim Kongres dopiero w czerwcu tego roku. Oznacza to, że przez kilka lat Blackwater USA pełniła rolę tajnego kata al-Kaidy. Co więcej, CIA nie miała żadnego oficjalnego kontraktu z Blackwater, a jedynie “indywidualne porozumienia” z kierownictwem tej organizacji, a szczególnie z jej szefem, Erikiem Princem.

Wszystko to razem składa się na dość podejrzane konszachty rządu federalnego z organizacją, która budziła i budzi wiele kontrowersji. Prywatni żołnierze z Blackwater w swoim czasie zastrzelili na bagdadzkim skrzyżowaniu tuzin cywilów, za co Prince’owi nadal grożą konsekwencje prawne. Od lat istnieją bliżej niesprecyzowane powiązania między CIA i Blackwater, a niektórzy agenci CIA odbywają na poligonie Blackwater w Północnej Karolinie szkolenie.

Zatrudnianie “cywilów” do wykonywania egzekucji usiane jest skomplikowanymi problemami natury prawnej, etycznej i dyplomatycznej. Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że administracja Busha uciekła się do tego rozwiązania dlatego, że od roku 1976 obowiązuje zakaz organizowania przez CIA zamachów na czyjekolwiek życie. Wprawdzie prawnicy Białego Domu argumentowali, iż zabijanie terrorystów spod znaku al-Kaidy niczym nie różni się od zabijania żołnierzy na wojennym placu boju, ale wszyscy zdawali sobie sprawę, że argumentacja tego rodzaju stała na bardzo śliskim gruncie. Stąd zrodziła się zapewne idea zorganizowania prywatnych “hit squads”.

Zastanawia mnie w tym wszystkim fakt, że administracja beztrosko przyjmowała, iż zabijanie ludzi wrogich Ameryce jest zawsze uzasadnione – bez żadnych sądów, rozważania za i przeciw lub badania materiałów dowodowych. W odpowiedzi na tego rodzaju wątpliwości często słychać tezę, że przecież al-Kaida gotowa jest zabijać zawsze, wszędzie i bez żadnego powodu. To prawda, ale fakt ten w żaden sposób nie usprawiedliwia stosowania podobnych zasad przez nasz rząd. Z chwilą, gdy walka z terroryzmem zostanie sprowadzona do wzajemnych morderstw, można będzie uznać, iż wojnę z terrorystami przegraliśmy, ponieważ zmusili nas oni do zejścia do ich “poziomu moralnego”.
Dobrze się stało, że Leon Panetta nie tylko poinformował Kongres o Blackwater USA w roli najemnika CIA, ale cały ten program zlikwidował. Ciekawe jednak, ile innych, tajnych poczynań tej agencji czeka na ujawnienie i jak wiele kontrowersji drzemie w aktach opatrzonych napisem “Top Secret”.

Coraz częściej okazuje się, iż amerykańscy wywiadowcy działali od czasów prezydenta Busha na granicy legalności, a być może nawet tę granicę przekroczyli, szczególnie jeśli chodzi o domniemane torturowanie więźniów. Gdy jednak ktoś proponuje, by przeprowadzić w tej sprawie niezależne śledztwo, natychmiast podnoszą się głosy, że może to zagrozić bezpieczeństwu narodowemu i narazi agentów CIA na śmiertelne niebezpieczeństwo. Jest jednak zupełnie inaczej – bezpieczeństwu narodowemu zagraża bardziej to, że ludzie, którzy być może dopuścili się przestępstw i złamali konstytucję, nigdy nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

Prokurator generalny Eric Holder rzekomo nadal “rozważa” wszczęcie tego rodzaju śledztwa. Życzę mu podjęcia słusznej decyzji.
Andrzej Heyduk

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*