Wróżenie z fusów czy z powodzi?

Okiem felietonisty


Przepowiadanie wyników wyborów w Polsce komunistycznej nie sprawiało większego wrażenia ani na politykach, ani na wyborcach, ani na mediach. Frekwencja była wtedy 100 procentowa, a kandydaci na reprezentantów narodu nie brali udziału w wyścigu, bo sukces gwarantował im sam system “dyktatury proletariatu”. Po latach okazało się, że była to “dyktatura kolesi” z biura politycznego, a proletariat miał zupełnie inne zdanie na własną rolę w państwie i na rolę dyktatorów.

Jednak przywrócona Polsce demokracja rodzi się nadal w bólach i końca tego porodu nie widać. Demokracja okazała się trudnym do urodzenia dzieckiem, obdarzonym jeszcze przed poczęciem defektem globalizmu, który uporczywie jest “modyfikowany genetycznie” i tworzy mutacje zaskakujące nawet samych kombinatorów. Jednak samo istnienie nawet kalekiej demokracji jest godne naszego szacunku i uczestnictwa w jego powstawaniu. Ten proces usprawniania demokracji nigdy się nie skończy.

 

Od dwudziestu lat majsterkowicze polityczni w Polsce manipulują przy mechanizmach wyborów demokratycznych, pragnąc osiągnąć sukces wyborczy przy pomocy sztuczek socjotechnicznych. Wielkie media, pozostające na usługach polityków i wiekiej finansjery, wpływają na wynik wyborów lansując własnych kandydatów, a obrzydzając innych, nieprzydatnych dla ich celów. Wróżenie wyników wyborczych jest jedną z metod kreowania zwycięzcy. Niekiedy te “wróżby” się sprawdzały, ale również bywały niespodzianki.

 

W tym roku na wynik wyborów w Polsce będzie miała zdecydowany wpływ wiosenna powódź, wypadek samolotowy pod Smoleńskiem, oraz nadciągająca druga, kolejna faza globalnego kryzysu finansowego. Który z tych czynników okaże się najsilniejszy pokażą najbliższe tygodnie? Powódź jest nieprzewidywalna. Podobno, na tak wielkie opady deszczu, miał wpływ wybuch wulkanu. Wulkan nadal dymi. Deszcz pada z przerwami, a politycy patrzą w niebo jak meteorolodzy. Ogłoszenie stanu klęski żywiołowej, czyli stanu nadzwyczajnego, zmusi decydentów do przełożenia terminu wyborów na wrzesień, a to stawia obu kandydatów w pozycji trudnej do przewidzenia.

 

Drugi czynnik, czyli tragiczny wypadek lotniczy pod Smoleńskiem zaczyna schodzić z pierwszych stron gazet i jest pozbawiany mitologii przez oficjalne komunikaty komisji badającej ten wypadek. Przekazywane nam wyniki śledztwa mogą mieć wpływ na stan emocjonalny części wyborców. Wskazywanie na błąd pilota, pozostającego pod pośrednią presją dygnitarzy odwiedzających kabinę samolotu, może zmienić opinię wyborców. Informacje opisujące brak dyscypliny dygnitarzy państwowych, którzy odwiedzali pilotów w czasie lotu, są wstrząsające dla każdego wyborcy rozmyślającego nad wypadkiem z pozycji pasażera.

 

Bardzo ważnym czynnikiem może się również okazać zapowiadana przez ekspertów druga faza kryzysu finansowego. Ten czynnik jest tak samo nieprzewidywalny jak powódź w Polsce. Myślenie kategoriami “byle polska wieś spokojna” jest w dzisiejszym świecie anachronizmem. Politycy , którzy trąbili o Polsce wolnej od kryzysu, nie potrafią wytłumaczyć spadku wartości złotówki. W Polsce nikt z normalnych zjadaczy chleba nie rozumie obecnej ekonomii. Samą ekonomię uważającą siebie za dyscyplinę naukową należy uznać za szarlatanerię. Te niezrozumiałe zjawiska kryzysu finansowego mogą również zniechęcić przeciętnego wyborcę do udziału w czerewcowych wyborach. Bezrobocie rośnie, a politycy obiecują gruszki na wierzbie.

 

W Polsce mamy obecnie nadzwyczajną atmosferę przed zbliżającymi się wyborami. Główni kandydaci milczą, wykorzystując internet do emablowania wyborców. Jeżeli to milczenie będzie się przedłużać, to na podstawie jakich informacji wyborca ma dokonywać wyboru? Czekając na nadchodzące wybory, możemy program kandydatów przewidywać wróżąc z fusów czy z powodzi?

 

20 maja 2010

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*