Świąteczne Życzenia w 2011 roku

Okiem felietonisty

Życzenia jakie będziemy sobie składali przy świątecznym stole wigilijnym niby nie odbiegają od tych standardowych życzeń, jakie składamy sobie każdego roku. Życzymy sobie nawzajem zdrowia, szczęścia , pomyślności, bo to wszystko jest ważne, dla każdego i przy każdej okazji.

Od kilku lat, przy okazji składania życzeń pojawia się milcząca zaduma, związana z eskalacją kryzysu finansowego w krajach dawniej uważanych za ostoję demokracji i ładu ekonomicznego. Ten element niepewności i braku zaufania do polityków uprawiających za nas politykę, przenosi się na nasze życie rodzinne. Brak autorytetów politycznych, moralnych, religijnych, burzy w nas fundament wewnętrznego ładu, tak koniecznego do normalnego życia w społeczności trochę większej niż rodzina. Media nie pomagają nam w rozwiązaniu tego ważnego problemu, karmiąc nas tysiącami godzin seriali telewizyjnych i „godzinkami” telewizyjnych show, w czasie których przypominamy tego „dziada modlącego się do obrazu”, a obraz do niego ani słowa, taka jest z mediami telewizyjnymi rozmowa.

 

W tym czasie, kiedy my marnotrawimy godziny przed telewizorem, na świecie trwa niekończący się proces przebudowy starych stref wpływów i tworzenie nowych. Nie wszyscy uczestnicy tej wielkiej gry, akceptują te zmiany. Felieton nie jest dobrym miejscem do takich globalnych podsumowań, ale wobec tego co się dzieje w Polsce nie możemy pozostać obojętni.

 

Polska jest wchłaniana w kryzysowe struktury „ligi mistrzów” Unii Europejskiej, pozostając na pozycji zawodnika na ławce rezerwowych. Ten polski, rezerwowy zawodnik, wykazuje wielką chęć do gry, deklarowaną słownie przy każdej nadarzającej sie okazji, ale ciągle pozostaje na ławce poza boiskiem. To jest dosadny przykład pozornego uczestnictwa, bez możliwości decyzji. Po szumnym wystąpieniu ministra Sikorskiego, który deklarował chęć uczestnictwa i pomocy dla bankrutów, okazało się, że do powstania tak zwanej unii fiskalnej wystarczy zwykła większość państw strefy euro, do której Polska jeszcze nie weszła. Na spotkaniu z dziennikarzami, unijny dyplomata poinformował zainteresowanych, że do wejścia w życie tej ustawy liczą się tylko głosy 17 państw strefy euro, a głos Polski, państwa spoza tej strefy, nie ma znaczenia, co wynika z projektu umowy rządowej przygotowanej w Brukseli.

 

Takie są realia. Można je nazwać ceną terminowania w UE. W czasie, kiedy brukselska narzeczona wabiła Polskę do tego związku, urzędnicy unijnii zajmowali się normalizacją kształtu ogórków hodowanych w UE i innymi podobnymi bzdurami, a na absurdalnie wielkie przekręty „życzeniowej księgowości” wielu państw UE patrzono w Brukseli przez palce.

 

Ten globalny kryzys ma „ojca”, a jest nim XIX wieczny system finansów globalnych wyposażony w komputerowo-internetowy sprzęt globalnych spekulantów. Takie połączenie XIX wiecznej struktury własności globalnych finansów z szybkością reakcji globalnych spekulantów, doprowadzi zachodnią demokrację do dna kryzysu, po którym dopiero otrzeźwieją głowy wasalnych polityków.

 

W internecie toczy się światowa dyskusja próbująca wyjaśnić przyczyny obecnego kryzysu. Jedni wskazują na banki, jako „ojca chrzestnego” obecnego kryzysu, drudzy szukają innych przyczyn. Przecież każdy normalny człowiek widzi, że rozwój technologii jest ogromny, zdolności wytwórcze wręcz nieograniczone, energii jest dostatecznie dużo, więc o co chodzi w tym reżyserowanym kryzysie? Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze i o władzę nad nimi. Zakceptowanie przez Polskę tak zwanej unii fiskalnej utrwali istniejącą zależność Polski od finansów globalnych. Polska, która nie ma własnych banków, skazuje się na neokolonialną zależność od widzimisię obcych bankierów. Dlaczego polscy politycy nie wprowadzą do polskiej konstytucji zapisu, określającego procentowy poziom działania obcego kapitału na polskim rynku? Na dotkliwe efekty tego zjawiska z niepokojem będziemy czekać w najbliższych latach.

 

Jakie powinny być polskie życzenia na rok 2012 ? Nasze życzenia muszą być bardzo skromne. Nie mamy w Polsce przywódcy na miarę przeobrażeń, w których przyszło nam żyć. Do gry wracają zgrani towarzysze z byłej PZPR, którzy rozpoczynają polityczny flirt tak zwanej lewicy z Ruchem Palikota. Na konferencji prasowej, Andrzej Rozenek /z klubu RP/, przekonywał, że domy publiczne powinny być legalne, wyposażone w kasy fiskalne, a prostytutki powinny płacić podatki, tak jak inne osoby pracujące w usługach. Czy takich „rewolucyjnych” zmian będzie domagał się pozostający w opozycji sojusz socjaldemokratów z libertynami? Co się stanie z partiami politycznymi, które przez lewicę nazywane są polską prawicą, a które mają kłopoty z jasnymi deklaracjami politycznymi, czytelnymi dla wyborców.

 

Po wyborach jest jeszcze bardziej ciemno pod polską latarnią. Miejmy nadzieję, że czas świąt pomoże polskim politykom odzyskać ten wewnętrzny spokój, który sprzyja poszerzonej refleksji. Oprócz zdrowia , szczęścia , pomyślności, należy im życzyć trochę godności, ale o to w polityce najtrudniej.

 

21 grudnia 2011

 

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*