Wiosna czy jesień narodów?

Okiem felietonisty

 

Media internetowe, dwa tygodnie temu, komentując wydarzenia na Bliskim Wschodzie, posługiwały się poetycką alegorią nazywając te protesty “wiosną ludów”. Porównywano te wydarzenia do sierpnia roku 1980 w Polsce. W tym tygodniu zapanowała zdyscyplinowana cisza. Prezydent Wałęsa, bohater protestów z roku 1980, nie komentuje wydarzeń, a mógłby jako bohater tamtego okresu. Rząd wywodzący się z Solidarności nie wie z kim ma się solidaryzować? Gazeta Wyborcza zamieszcza wezwanie młodego studenta, który wyjechał z Egiptu do Londynu: “przestańcie strajkować”.

 

To jest właśnie polityka. Nasz laureat pokojowej nagrody Nobla jest autorem genialnego określenia : “jestem za, a nawet przeciw” – które opisuje stosunek polityków do zjawisk przez nich nieoczekiwanych. W 2011 roku, takie jest właśnie stanowisko wpływowych ludzi tego globalnego świata, niby są za, ale są przeciw.

 

A w Polsce bezrobocie przekroczyło 13 procent. Tak wielka jest stopa bezrobocia w kraju, który niby wyszedł obronną ręką z kryzysu. Czyżby w Polsce nie było już nic do roboty, że na tak wielkie bezrobocie może sobie pozwolić polski rząd?

 

W zeszłym roku odwiedziłem Polskę dwa razy. Tak złych dróg nie było w Polsce nigdy. W Łodzi nawierzchnie dróg przypominają drogę ostrzelaną przez nurkujące bombowce. Na ulicach panuje taki zapach, jakby Łodź była przepompownią gazu propan-butan, który w Polsce używany jest powszechnie do napędu samochodów osobowych. Czy nie można zatrudnić do pracy te 2,1 miliona osób, które pracy poszukują?

 

Czy w Polsce zaprzedano duszę XIX-wiecznej ekonomii? Kryterium szybkiego zysku nie można stosować jako podstawy do podejmowania decyzji strategicznych w skali kraju, czy kontynentu. Nie można decyzję o inwestowaniu zostawić posiadaczom spekulacyjnego kapitału. Nie można banki i media pozostawić temu samemu właścicielowi. Czy nikt tego w Polsce nie rozumie? Pogoń za szybkim zyskiem doprowadzi do upadku każde państwo posiadające skorumpowane elity polityczne i biznesowe. Każde państwo wytrącone z równowagi ekonomicznej i pozbawione twórczej energii, jaką daje motywacja do pracy, zostanie w krótkim czasie podporządkowane ponadnarodowym korporacjom. One zajmują się dostarczaniem pozornie tańszych towarów na rynek i konsekwentnie przejmują całkowitą kontrolę nad Polską. Politycy udają, że nie widzą objawów choroby. W Warszawie zainstalowano licznik rosnącego zadłużenia. Trudno wyobrazić sobie jednak licznik pokazujący utratę suwerenności politycznej i ekonomicznej. Co prawda jest taka zależność, odwrotnie proporcjonalna, między długiem państwa i jego suwerennością. Im większy dług, tym mniejsza suwerenność, ale utratę suwerenności decyzji politycznych nie można zmierzyć w procentach. Można sobie podwyższać limity zadłużenia, ale to jest tylko odwlekanie bankructwa.

 

W Polsce, jak za dawnych dobrych czasów króluje nepotyzm i kumplostwo.

 

Do przyszłego sejmu powstają partyjne listy kandydatów. W Łodzi ma z listy Platformy Obywatelskiej wystartować Miro Drzewiecki. Afera hazardowa zakończyła się happy endem, czyli wizerunkową kompromitacją uczestników, bez wskazania winnych. Jak są niewinni, to mogą startować dalej, aż do kompletnego wyczerpania cierpliwości wyborców. Autor słynnego powiedzenia, że “Polska jest dzikim krajem”, ma chęć wystartować w Łodzi, która powoli umiera w cieniu warszawskiej metropolii. Jednak “szokiem przyszłości” jest informacja podana przez IAR, że we Francji przyszło na świat “dziecko-lek”. Takie właśnie dziecko powołano do życia metodą in-vitro, by pomóc w leczeniu starszego rodzeństwa cierpiącego na rzadką chorobę genetyczną. Dziecko to ma służyć jako dawca dla własnego rodzeństwa.

 

Co na to bioetycy? Kto będzie wyrażał zgodę na eksperymenty w imieniu tego dziecka? Jak to się ma do Międzynarodowych Konwencji Praw Człowieka?

 

Czy to jest zapowiedź wiosny, czy jesieni narodów? Teraz mamy kalendarzową zimę, ale strach przed kalendarzową wiosną narasta z każdym dniem.

 

10 lutego 2011

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*