Świat jakby przyśpieszył

Okiem felietonisty

Po interwencji koalicji w Libii świat jakby przyśpieszył. Polityczno-militarne tsunami wywołane inicjatywą prezydenta Francji Sarkozego sfinalizowało się falą nalotów na wojska libijskiego dyktatora. Podstawą prawną była decyzja Rady Bezpieczeństwa ONZ upoważniająca do ustanowienia strefy zakazu lotów nad Libią dla lotnictwa wojskowego Kadafiego. Koalicję kilku państw NATO poparła Liga Arabska, w której nie ma ani jednego państwa zarządzanego według zasad stosowanych w europejskich demokracjach. Brak takich zasad w praktykach tych państw nie wyklucza tych państw zarządzanych przez quasi-dyktatorów, z koalicji popierającej próbę usunięcia  Kadafiego.

 

Jedynym państwem sprawnym, mogącym zorganizować szybkie, militarne działania koalicji, okazały się Stany Zjednoczone, i to one przejęły dowództwo w pierwszej fazie wojennej operacji. Potem politycy wymyślą formę rozłożenia ciężaru odpowiedzialności na wiele krajów. Informacje z przebiegu działań koalicji są objęte tajemnicą, co potwierdził minister obrony Włoch Ignazio La Russa, informując media o odsunięciu od działań wojennych pilota włoskiego, który pragnął podzielić się z mediami wiedzą z własnych lotów nad Bengazi. Ponieważ informacje z frontu libijskiego objęte są całkowitą tajemnicą, musimy poczekać na zakończenie działań, a wtedy zobaczymy, jakie będą efekty polityczne tych działań zbrojnych.

 

Nad morzem Śródziemnym wojna, a w Polsce debata telewizyjna Balcerowicz – Rostowski. Tematem debaty były zmiany proponowane przez rząd, dotyczące obniżki składki na OFE (Otwarte Fundusze Emerytalne).

 

Debata okazała dość trudna dla większości telewidzów, ponieważ rozmówcy posługiwali się językiem pojęć ekonomicznych, wymagającym profesjonalnego przygotowania. Ogólne wrażenie jest jednak bardzo pozytywne. Takie debaty powinny się odbywać częściej i dotyczyć wielu ważnych problemów, które naiwnie powierzamy do “załatwienia” hochsztaplerom politycznym.

 

Wiele decyzji jest podejmowanych przez posłów, którzy głosują według podpowiedzi lobbystów. W tej dyskusji min. Rostowski wypadł zupełnie przyzwoicie w starciu z profesorem ekonomii Balcerowiczem, który przedstawił się telewidzom jako polityczny demagog.

 

Parę dni temu inny polityk europejski popisał się nieodpowiedzialnym wystąpieniem przed mediami. Wypowiedź unijnego komisarza do spraw energetyki Gunthera Oettingera wstrząsnęła w środę 16 marca giełdami w Europie. Powiedział on w PE, że sytuacja w elektrowni atomowej w Fukushimie wymknęła się spod kontroli i należy się spodziewać katastrofy, która zagrozi wyspie Honsiu. Ten sam komisarz nazwał sytuację w Japonii apokalipsą. Ta wypowiedź na szczęście się nie sprawdziła w apokaliptycznej formie, ale wywołała “trzęsienie” na giełdach europejskich.

 

Histeria “antynuklearna” ma na całym świecie licznych sympatyków. To ona doprowadziła w Polsce do przerwania budowy pierwszej polskiej elektrowni atomowej. Straty Polski liczone są w miliardach złotych. Reaktor przeznaczony do tej elektrowni pracuje do tej pory w Skandynawii, a w Polsce nie przypomina się tych mądrali co doprowadzili do miliardowych strat. Bez elektrowni atomowych nie rozwiążemy problemów energetycznych, które dopiero nadchodzą.

 

Niemcy wspólnie z Rosją budują gazociąg Nord Stream na dnie Bałtyku i z aroganckim uporem nie zamierzają zakopać na odcinku tzw. północnego toru podejściowego do portu Świnoujście. Po położeniu na dnie morza tej półtorametrowej rury, do portu w Świnoujściu będą mogły wchodzić tylko statki o zanurzeniu do 13.5 metra. Rurę trzeba zakopać pod dnem morza, aby do portu mogły wchodzić statki o zanurzeniu do 15 metrów, których coraz więcej będzie się budować w przyszłości. Polski rząd okazuje się znowu bezsilny.

 

Świat tak jakby przyśpieszył, ale nie we wszystkich przejawach życia politycznego i intelektualnego. Dzien-
nik “Rzeczpospolita” z 10
marca 2011 roku na stronie internetowej zamieścił rysunek Andrzeja Krauze przedstawiający dyskutujących (Polaków, może Europejczyków) z których jeden mówi, cytuję: “A może zamiast gazem łupkowym można by ogrzewać mieszkania jadem ziejących katolików?” — koniec cytatu.

 

O  “jadzie ziejącym” z przedstawicieli innych wyznań
autor tego rysunku jak na razie się nie wypowiada, co
jest widocznie wyrazem wyrafinowanej subtelności autora.

 

23 marca 2011

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*