Walczą z ustawą, a nie z korupcją? – Okiem felietonisty

Polscy parlamentarzyści zamiast walczyć z korupcją walczą z ustawą powołującą CBA do walki z korupcją. Trybunał Konstytucyjny wydał we wtorek wyrok w sprawie zgodności z konstytucją RP ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że niektóre przepisy ustawy o CBA oraz definicja korupcji i prawo do gromadzenia danych niekoniecznych do bieżącego śledztwa, są sprzeczne z konstytucją i konwencjami europejskimi. Sędzia Marian Grzybowski w ustnym uzasadnieniu wyroku wyjaśnił, że definicja nie spełnia konstytucyjnego wymogu określoności, a niektóre użyte tam pojęcia prowadzą do błędu logicznego. Zaraz po ogłoszeniu wyroku przez TK Beata Kempa z PiS powiedziała w TVP, że to poseł Julia Pitera z Platformy w czasie prac nad ustawą naciskała, by wpisać zakwestionowaną przez TK definicję korupcji.

Dopiero teraz, po wielu miesiącach działania CBA, okazało się, że instytucja ta pracuje według niezgodnej z konstytucją definicji korupcji. Platforma ma dar do wprowadzenia do obiegu różnych definicji. Jedną z nich była definicja „sukcesu”, która sprowadzała się do stwierdzenia, że sukcesem ekonomicznym Polski będą rządy Platformy. Ta definicja „sukcesu” teraz przeżywa kryzys rosnącego bezrobocia, ale ona nie podlega zaskarżeniu do żadnego trybunału europejskiego. Polacy muszą przyjąć za pewnik tę definicję sukcesu.

Komercyjne media należące do zagranicznych korporacji cały czas pracują nad zaprogramowaniem Polaków, aby im do głowy nie przyszło poddać w wątpliwość prawdziwość definicji „sukcesu”. Jedni pracują nad urabianiem opinii publicznej, a kombinatorzy i spekulanci globalni robią swoją robotę, nie zważając na sentymenty.

Gazeta .pl podaje, że w poniedziałek na Giełdzie Papierów Wartościowych indeks największych spółek giełdowych WIG20 stracił ponad 6 procent. Cytuję : „Przebieg poniedziałkowej sesji na warszawskiej giełdzie mógł zaskoczyć nawet największych pesymistów. Spadki na rynkach surowcowych oraz najnowsze prognozy Banku Światowego dotyczące globalnej gospodarki wyraźnie zaszkodziły giełdom akcji”.

Dwa tygodnie temu rząd koalicyjny Platformy i PSL jakby nie przewidywał tego zagrożenia klepiąc banały w stylu „jesteśmy zwarci i gotowi”. W tym tygodniu minister Rostowski podtrzymał szacunki, że wzrost gospodarczy wyniesie w tym roku 0,2 procenta, wbrew szacunkom Międzynarodowego Funduszu Walutowego przewidującego skurczenie polskiej gospodarki o 0,5 procenta. Minister Rostowski wreszcie poinformował media, że deficyt budżetowy wyniesie 27 miliardów złotych, czyli o wiele miliardów więcej niż przewidywał budżet, ale w roku 2010 rząd Platformy będzie starał się nakreślić strategię naprawy finansów publicznych.

Dramatem może się jednak okazać majsterkowanie Platformy przy nowej ustawie medialnej dotyczącej mediów publicznych. Szewczykiem Dratewką przy tej ustawie jest poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska, obecnie gardłująca w Platformie, a dawniej w komunistycznym „Głosie Robotniczym”. Tacy to przebierańcy majsterkują teraz przy mediach publicznych, które są prawdziwym instytutem pamięci narodowej. Jeżeli Platformie uda się sztuczka powolnego zarzynania mediów publicznych, to efekt takiego działania będzie przerażający. Takie to są losy Trzeciej Rzeczpospolitej na początku XXI wieku. Czy o taką Polskę, wystawianą na targ globalnych wilkołaków, walczyła Solidarność?

Na to pytanie trzeba sobie codziennie odpowiadać, czekając na falę powracających z Europy młodych Polaków wyganianych z Unii przez nadciągający kryzys.
24 czerwca 2009
www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*