Urojony kryzys – Okiem felietonisty

To inteligenci wymyślają kryzysy. Kryzys moralny, kryzys nerwowy, kryzys obyczajowy, kryzys finansowy, itd, itd… Inteligenci kochają stany własnego załamania psychicznego, dzieląc na czworo sprawy oczywiste i proste jak słup na drodze alkoholika. Jeżeli człowiek jest zdrowy i w miarę uczciwy, to nie mogą go dotykać żadne kryzysy. Jeżeli w naszą ziemię nie trafia kometa zabłąkana w kosmosie i klimat na naszej poczciwej ziemi jest w miarę ustabilizowany, przewidując rytmicznie cztery pory roku, to na ziemi nie ma żadnego kryzysu.

Kryzys ekonomiczny to awantura kilkudziesięciu rodzin bankierskich, które nie mogą uzgodnić między sobą podziału ról i wpływów. Jedni chcą zachować status quo, inni chcą zmienić mapę geopolityczną i tak się szarpią, że biedny zjadacz chleba nie będzie mógł za parę miesięcy poznać własnego kraju. Oligarchia światowa, która była motorem pierwszej wojny światowej, tylko zmieniła skład tej oligarchii wprowadzając tam nadreprezentację bankierów. Jednak nowa oligarchia jest tak samo arogancka, jak tamta z początku XX wieku. Nie chcą się zgodzić na zmiany, które przyniosą postęp technologiczny i informacyjny. Oni nie mogą uzgodnić między sobą, kto z nich ma płacić za awantury wojenne.

Kłócąc się tak dalej, doprowadzają świat do wymyślonego przez siebie kryzysu, który ich na końcu sprzątnie z planu politycznego, tak jak pierwsza wojna światowa wyeliminowała arystokrację ziemiańską z Europy. Tylko dlaczego naród ma cierpieć z powodu kłótni w rodzinach bankierskich?
Gazeta .pl na własnej stronie internetowej podaje, cytuję: brytyjski rząd przejmie kontrolę nad grupą bankową Lloyds. To trzeci wypadek nacjonalizacji banku na Wyspach… W lutym 2008 r. rząd brytyjski znacjonalizował piąty co do wielkości bank Northern Rock, a w ubiegłym tygodniu zgodził się pomóc Royal Bank of Scotland, który poniósł w zeszłym roku rekordową stratę w historii brytyjskiej bankowości — 24.1 mld funtów — koniec cytatu.

Trzeba mieć lekką rękę, aby doprowadzić do strat w wysokości 24 mld. Widocznie na Wyspach mieli takiego samego prof. Balcerowicza albo nawet kilku jemu podobnych ʼ’fachowców’’. Strat Polski, z okresu tak zwanej transformacji, nikt na Zachodzie nie liczy, ale z pewnością przekroczyły one straty Polski z okresu II wojny światowej. Długi Polski rosną w tempie tak zastraszającym, że premier Tusk musi szukać zapomnienia na boisku piłkarskim, gonicą za piłką i opuszczając ważne głosowanie sejmowe. Natomiast wicepremier Pawlak, jak donosi Dziennik, zajęty jest budowaniem prywatnych biznesów koleżeńsko-rodzinnych, w których jego 71-letnia mama jest papierkowym szefem.

W serwisie internetowym tygodnika Polityka podają, że udział zagranicznych banków w lokalnym rynku polskim jest 67%, a w Estonii wynosi on 98%, niewiele mniej w Czechach 97% a na Słowacji wynosi 96 procent. Według innych źródeł w Polsce przekroczył on 80 procent i nadal rośnie. Jak donoszą polskie media, kraje bałtyckie dawnego bloku wschodniego są na skraju bankructwa i wymagają natychmiastowej interwencji ze strony banku światowego. Na Ukrainie mają miejsce dantejskie sceny przed bankami niewypłacającymi oszczędności z powodu braku pieniędzy. Tylko na Białorusi jest spokój. To jest dopiero ironia historii.

Polityka europejska jest prowadzona przez hochsztaplerów, którzy udając Napoleonów doprowadzają własne kraje do nieprzewidywalnego w konsekwencje kryzysu. Czy ten kryzys jest kryzysem strukturalnym, czy tylko jest on prowokowany przez globalne instytucje finansowe?

Przecież klimat jest ten sam, co rok temu, ilość elektrowni ta sama, ilość wydobytej ropy ta sama, ilość produkcji rolnej rośnie i to w tempie, który trzeba hamować dyrektywami UE, więc o co chodzi? Nie było na ziemi żadnych dotkliwych kataklizmów, ludzie potrafią produkować genialne komputery i maszyny produkujące potrzebne urządzenia w tempie wręcz zawrotnym, więc o co chodzi? Liczba chętnych do pracy jest wystarczająca, więc o co chodzi?
Kryzys jest sztuczny. Nie ma tylko zgody wewnątrz światowej oligarchii i to ona bawi się nami, jak zabawkami, grając w Monopol. Świat jest w miarę normalny, tylko gracze grają fałszywymi kartami.
11 marca 2009
www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*