Tylko 19 dni suwerenności – Okiem felietonisty

Kiedy 11 listopada oglądałem w telewizji satelitarnej relacje z uroczystości upamiętniających odzyskanie przez Polskę niepodległości, to miałem wrażenie, że ideą przewodnią działania polskich polityków jest obrona polskiej niepodległości i serdeczne dbanie o to, aby Polska była suwerenna. Potem się okazało, że mam tylko 19 dni tych złudzeń, ponieważ Polska zrzeka się dobrowolnie tejże suwerenności w dniu 1 grudnia, kiedy zaczyna obowiązywać Traktat Lizboński.

Urzędnicy Unii Europejskiej w zakulisowych targach wybrali pana Van Rompuy na urząd prezydenta Rady Europy, a Lady Ashton na ministra spraw zagranicznych UE. Pani Ashton ma do dyspozycji 7 tysięcy urzędników pozostających na utrzymaniu podatników europejskich. To więcej niż dywizja urzędników, to się nazywa Urząd, który przerósł fantazje Kafki, „anonsowane” przez Kafkę w „Procesie”.

Jeżeli to, co się dzieje w Europie, jest wynikiem strajku w stoczni gdańskiej, a ci co doprowadzili do jej likwidacji tak twierdzą, to efekty tego strajku przerosły założenia organizatorów. Marzenia globalistów zapowiadają przyjęcie do Unii takich wielkich krajów jak Turcja czy Ukraina, i tak wojowniczych jak Gruzja. Wtedy zmartwienia następców Lady Ashton będą naprawdę karkołomne.

Póki co, czekajmy spokojnie na rozwój wypadków, ponieważ nie znane są wyroki ludzkie i boskie. Świat się zmienia szybciej niż poglądy polityczne najbardziej oportunistycznych polityków i nawet oni nie nadążają za tempem tych zmian.
Jak informuje nas Roman Pawłowski na stronie internetowej Gazety Wyborczej, na ekrany kin wchodzi dokument o działalności „Yes-Menów”, performerów i partyzantów kulturowych ze Stanów Zjednoczonych. Obraz ten daje jeden z najbardziej przenikliwych portretów współczesnego kapitalizmu. Zobaczcie sami, cytuję fragment zapowiedzi tego filmu z Gazety Wyborczej:

„Przechodnie, którzy rankiem 12 listopada 2008 roku śpieszyli się do biur na Manhattanie, nie przeczuwali, że tego dnia wezmą udział w wielkiej medialnej mistyfikacji.

Przy wejściach do metra czekali na nich gazeciarze w koszulkach ”New York Times” rozdający specjalne wydanie tej opiniotwórczej gazety. Ludzie machinalnie brali egzemplarze i szli dalej. Dopiero kiedy zaczynali czytać, stawali jak wryci. Wielki tytuł na pierwszej stronie informował o zakończeniu wojny w Iraku i wycofaniu amerykańskich wojsk. Na zdjęciu widać było helikoptery odlatujące z bazy w Bagdadzie. W środku było jeszcze więcej zaskakujących informacji”…
Twórcami tej mistyfikacji – jednej z największych w historii prasy – byli artyści z grupy The Yes Men. Film „Yes-Meni naprawiają świat”, który wszedł na ekrany polskich kin, przypomina najbardziej spektakularne akcje tej grupy.

A w Polsce sami politycy występują w roli „Yes-Menów”. Premier Tusk chce wprowadzić szybkie zmiany i proponuje zmianę konstytucji. Premier chce ograniczyć władze prezydencką i pozbawić prezydenta prawa weta. Propozycja zaskakująca, jeżeli premier Tusk zakłada własne zwycięstwo w wyborach prezydenckich. Premier chce także zmniejszyć liczbę posłów i senatorów wybieranych /w przyszłości/ w okręgach jednomandatowych, ale od razu podkreśla, że na to zgody nie będzie.

Czyli jest to rodzaj happeningu, jaki uprawiają performerzy z grupy „Yes Men”.
Brakuje tu tylko elementów partyzantki politycznej, ale ta jest codziennością telewizyjnych wystąpień polskich polityków.

Kiedy wejdzie w życie Traktat Lizboński, performerski charakter działalności politycznej w Polsce zostanie zdecydowanie wzmocniony.
23 listopada 2009
www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*