Telewidzu, zapnij pasy

Po okresie dobrych wiadomości, które zafundował nam koniec dwudziestego wieku, takich jak zmiana ustroju z “dyktatury proletariatu” na oczekiwaną demokrację, nadchodzi okres złych wiadomości ze świata realnego funkcjonowania tejże demokracji. Po paru latach względnego spokoju, spotykamy się z zaskakującymi propozycjami.

W demokratycznej Polsce referenda organizuje się w sprawach trzeciorzędnych, jak obwodnica omijająca Rospudę, a zapomina się o sprawach pierwszorzędnych, jak decyzje dotyczące polskiej suwerenności i innych strategicznych decyzji politycznych.

Kiedy siadamy przed ekranem telewizora aby zobaczyć dziennik telewizyjny z Polski, to na ekranie powinien ukazywać się napis: “Telewidzu, zapnij pasy na fotelu”. Prowadzący dzienniki telewizyjne w Polsce prześcigają się w udowadnianiu nam, że Polska składa się z samych zboczeńców, arogantów i przestępców, łamiących wszystkie możliwe kodeksy, od karnych, przez obyczajowe, do honorowych.

Dziennik informacyjny z Polski sprowadza się do relacji z gwałtów, kradzieży, wypadków i kataklizmów. Tylko prowadzący dzienniki prezentują się w miarę normalnie, na tle tych “bohaterów”, których nam przedstawiają do oglądania. Po kilku takich relacjach nie musisz znać podziału mandatów w sejmie. Od razu wiadomo, kto rządzi, a kto jest w opozycji.

Podział sympatii jest wyraźny.Według podziału sympatii, który utrwalił się w polskich mediach, w Polsce rządzą aroganci, a w opozycji są sympatyczni nieudacznicy. Trzeba przyznać, że rządząca koalicja bardzo pomaga mediom w utrzymaniu takiego stereotypu. Polska w relacjach telewizyjnych pokazywana jest jako arogant Europy, zarażony nierozpoznanym i nieobliczalnym “wirusem władzy”, który dewastuje przedstawicieli każdego polskiego rządu pogrążonego w kompleksach impotencji i małości.

Miejmy nadzieję, że w przyszłości biochemicy stworzą szczepionkę uodparniającą na chorobowe zmiany mózgu zachodzące pod wpływem “wirusa władzy”. Napięcia i emocje, jakie rodzi obecna koalicja, są zadziwiające. Media tak ustawiły telewidzów, że trudno znaleźć sympatyków rządzącej formacji politycznej. Nawet w rozmowach towarzyskich u “cioci na imieninach” nie wypada dobrze mówić o politykach koalicji rządzącej, ponieważ można narazić się na opinię “zaściankowego mohera”, zwolennika komisarycznego zarządzania Polską przez bliźniaków. Jak jest naprawdę, czy media mają rację, przekonamy się za parę lat, oglądając efekty rządów tej koalicji.

Media konsekwentnie i od wielu miesięcy przyprawiają koalicji “gębę”, właśnie taką o jakiej pisał Gombrowicz. Ten sam autor, którego według mediów minister Giertych pragnie usunąć z listy lektur szkolnych. To jest też kolejny przykład medialnego nadużycia. Minister zgłasza propozycję, a w mediach nagłaśnia się to jako skandal. Media tak się zagalopowały, że wyręczyły Platformę w jej obowiązkach jako partii opozycyjnej. Biedna Platforma zaczyna budzić współczucie telewidzów jako partia wyeliminowana z życia politycznego przez “arogancką” koalicję.

W Polsce toczy się obecnie pojedynek, koalicja kontra media, któremu to pojedynkowi kibicują Platforma i SLD. To jest tak kuriozalne zjawisko, że warte odnotowania w najnowszej historii politycznej Unii Europejskiej. Koalicja przedstawiana jest przez media jako “rząd komisaryczny”, pozostający pod kontrolą braci bliźniaków, a opozycja spostrzegana jest jako “czerwony kapturek” zjadany przez wilka. Pozostaje nam tylko czekać na koniec tego “wilczego” obiadu.

Telewidzowie mogą się jedynie oblizywać, patrząc na “zjadaną” opozycję. Nas, telewidzów, nikt nie zapyta o zdanie w ważnych dla Polski sprawach. Pozostaje nam “zapiąć pasy” i czekać na wiadomości podawane z frontu walk i o utrzymanie się koalicji przy władzy.
6 czerwca 2007

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*