Stanisławski

Nie macie wprost pojęcia, jaka to przyjemność żyć w polskiej demokracji! Jeszcze do niedawna tego nie doceniałem. Ale gdzieś tak od dwóch lat zaczynam nie tylko deceniać demokrację w Polsce, ale się nią zachwycać.

Jeśli od czasu do czasu narzekam, to nie na jej brak, tylko na pospólstwo, które nie jest w stanie docenić w jak wspaniałym kraju żyje!

Pospólstwo na przykład co jakiś czas biadoli, że w Polsce afera za aferą, zamiast cieszyć się, że właśnie wie o tym, że afera za aferą, bo za komuny o tym nie wiedziało i było szczęśliwe jak prosię w deszczu. Może więc dlatego tak się dziś martwi?…

Swoją drogą, są u nas w tej chwili podpuszczacze, którzy mówią: „a widzicie ile tego afernictwa?… za komuny tego nie było”! Ale wy takich podpuszczaczy od razu lejcie w gębę, bo to na pewno nic dobrego! Zwróćcie też uwagę jak tłumnie rzucili się uwecy (chodzi o prominentów Unii Wolności) do obrony wszelkich osób posądzonych o służenie służbom tajnym PRL. Ostatnio wstrząsnął opinią apel trzech budrysów dawnej „Solidarności”, albo trzech muszkieterów, jak kto woli, którzy rzucili się piersią zasłaniać wszystko, co może być zlustrowane. A ja wam mówiłem, setki razy, że co się odwlecze to nie uciecze, że sprawiedliwa oliwa zawsze na wierzch wypływa, że dłużej klasztora niż przeora, że nie bąd�cie tacy pewni swej szlachetności, bo zabli�niacie błonami podłości największą ranę narodową, jaką jest krzywda ludzi bitych, ludzi poniewieranych, ludzi zabijanych. A takich ludzi pozostawiała po sobie Polska Rzeczpospolita Ludowa, chociażby nie wiem jak śmiesznie i wesoło było za Gomułki, czy Gierka, a za Bieruta bzy pachniały i dziewczęta były piękne.

Wszystko to prawda, prawda i jeszcze raz prawda. Ale prawda również jest i ta, że gdy pachniały bzy, na Rakowieckiej, której mury mam za oknem, wieszano niewinnych ludzi, w Radomiu katowano na ścieżkach zdrowia, a zimą strzelano do stoczniowców, górników. A to tylko fragmencik tego, co było. Jakim zatem prawem trzech panów muszkieterów, z których dwóch wstydziło się publicznie „Solidarności”, broni przecięcia wreszcie tego śmierdzącego, zaropiałego wrzodu?… Słyszełem już nie raz, że ci panowie od UW zaczynają powoływać się na swoje zasługi rzekomo solidarnościowe, podkreślam, rzekomo, bo żaden z nich Solidarności nie zakładał ani nie wymyślił, ale po jej plecach wlazł do władzy, na niej skorzystał, okopał się w szczęśliwości doczesnej, zapominając o czyimś bólu. Tak się nie godzi, panie i panowie z UW. A że tak się nie godzi – niech świadczy to, że naród wywalał was nawet z sejmu na zbity pysk.

Może wyrażam się niegrzecznie, ale nic na to nie poradzę, że prawda bywa czasami niegrzeczna. Ciesz się zatem narodzie, że masz demokrację, przed którą nic się nie ukryje. Nie tylko owe 17 i pół miliona dolarów za ustawę, ale i ileś tam za Orlen, ileś za Starachowice, ileś za coś tam znowu. Nie ma co wymieniać, bo każdy z nas wie o co chodzi. Nic się nie ukryje, nic!!!

Im bardziej będzie nasza demokracja żyła – tym więcej wykryje nam afer! Zapamiętaj więc narodzie, jeśli któregoś dnia rano nie wyczytasz w swej ukochanej gazetce o wykryciu najmniejszej chociażby aferyjki – będzie to znaczyło, że nasza ukochana demokracja … umarła! I to by było na tyle.

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*