Sprzątanie świata

Okiem felietonisty

Taka akcja, jak sprzątanie świata, trwa raz do roku we wrześniu i jest jedną z tych pięknych akcji, które powstały z inicjatywy ludzi mądrych i zakochanych w naszej samotnej planecie. A jesteśmy w bezgranicznym kosmosie absolutnym wyjątkiem, zjawiskiem tak niezwykłym i niepowtarzalnym, że sama świadomość wyjątkowości tego zjawiska, jakim jest ludzka inteligencja, zapiera dech w piersiach.

 

Ten najpiękniejszy ze światów powinien być otaczany kultem i miłością. A jednak taka świadomość nie jest tak powszechna, na jaką ten nasz piękny świat zasługuje. Historia cywilizacji pełna jest zdarzeń niegodnych człowieka. Często zadajemy sobie pytanie, kto nami kieruje i jaka jest rola samotnego człowieka w doskonaleniu naszej ludzkiej cywilizacji? Od czasu do czasu powinniśmy próbować odpowiedzieć sobie na to pytanie. Nie możemy o tym myśleć codziennie i przez 24 godziny na dobę, ponieważ musimy pracować, aby wnosić własną cząstkę wysiłku w tym podziale pracy, jaki stworzyła ludzka inteligencja. Każdy z nas robi coś konkretnego, w czym wyręcza innych ludzi, którzy za nas robią coś, czego my nie robimy. Rolą rządu i polityków jest taka organizacja naszych zajęć, aby większość z nas robiła coś pożytecznego i mądrego, co pomnaża nasz wspólny dorobek i czyni nasz świat bezpiecznymna wypadek nieprzewidzianych kataklizmów i pandemii.

 

Rządy i politycy powinni nad tym pracować, ale efekty ich „pracy” są w większości krajów opłakane. Politycy zamiast zajmować się „sprzątaniem świata”, ten świat zaśmiecają i dezorganizują. Światowy kryzys obnaża ich bezsilność i brak dobrej woli w kolejnych nieudanych próbach ingerencji w powszechny nieporządek. Istniejąca obecnie technologia stworzyła tak wielkie moce produkcyjne, że ludzkość jest w stanie godnie żyć pod każdą szerokością geograficzną, gdyby kultura osobista i społeczna dyscyplina ludzi zamieszkujących te kraje była na tyle wysoka, aby utrzymać ład społeczny i elementarną sprawiedliwość.

 

Okazuje się, że nie wszyscy mają dostatecznie dużo dobrej woli, aby realizować te najistotniejsze cele. Dlaczego tak się dzieje, to już temat na oddzielne opowiadanie. Czas wyborów w Polsce jest okazją do takich ogólnych refleksji. Dlaczego transformacja ustrojowa nie udała się w takim stopniu, aby satysfakcjonować większość obywateli? Dlaczego pokolenie 30-latków polscy dziennikarze nazywają pokoleniem straconym. Dlaczego młodzi Polacy nie znajdują pracy i szansy dla swojej rodziny w ojczystym kraju? Przecież te problemy miała rozwiązać transformacja ustrojowa.

 

W okresie kampanii przedwyborczej przyglądamy się polskim politykom w mediach internetowych i satelitarnych, dostępnych na całym świecie. Internet informuje nas o Polsce w czasie rzeczywistym, czyli w takim samym czasie jak Polaków w Polsce. To nie jest obraz budujący. Poziom dyskusji kombatanckich partii wyrosłych z Solidarności, przypomina nam te same jałowe dyskusje z okresu PRL-u, które były powodem do społecznego buntu. To co słyszymy codziennie, to jest zbiór deklaracji i naiwnych życzeń składanych przez polityków wszystkich partii w okresie ciężkiego kryzysu w państwach Unii Europejskiej. Wiara, że ten kryzys zatrzyma się u granic Polski, nie może być przesłanką do tworzenia krótkoterminowych planów na użytek kampanii wyborczej. Wiara w samoregulację wolnego rynku również należy do zbioru mitów poprawiających dobre samopoczucie kandydatów do synekury w parlamencie. W Polsce trzeba zacząć rozmawiać o sprawach najważniejszych, a do nich należy bezpieczeństwo energetyczne, zatrzymanie „totalnego” importu z Azji i zatrzymanie emigracji zarobkowej młodych Polaków.

 

Przygnębiający marazm, jaki obserwuję w mojej rodzinnej Łodzi, jest najlepszym przykładem wszystkich tych plag, jakie dotykają obecną Polskę. To miasto, które powstało w XIX wieku w okresie rozwoju kapitalizmu, teraz umiera w XXI wieku w okresie kryzysu kapitalizmu. Jest to temat do zastanowienia dla obecnych i przyszłych polityków.

 

Tę piękną akcję „Sprzątania świata” należy w Polsce rozpocząć od sprzątania wokół własnego domu. Jednak, żeby zacząć takie porządki, trzeba mieć świadomość, że jest się u siebie, we własnym domu i we własnym przyjaznym otoczeniu, zarządzanym przez dobrych gospodarzy. Taką świadomość trzeba tworzyć codziennie, a nie jej złudzenie przed wyborami.

 

8 września 2011

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*