Spisek obuwniczy

Spisek obuwniczy

W amerykańskim życiu publicznym, podobnie zresztą jak w polskim, pokutuje sporo teorii spiskowych. Ot choćby te, zgodnie z którymi Obama urodził się w Kenii lub na Marsie, ataki 9/11 zorganizował izraelski Mosad, do prezydenta Kennedy’ego strzelało jednocześnie 15 facetów z 26 kierunków, a ONZ prowadzi od lat tajne przygotowania do ustanowienia w USA dyktatury (choć raczej nie proletariatu). Wszystkie teorie spiskowe żyją własnym życiem i prawie nigdy nie przestają istnieć. Zresztą zawsze można liczyć na jakieś nowe sensacje.

Hillary Clinton fot.Keith Bedford/grin/openclipart

Hillary Clinton fot.Keith Bedford/grin/openclipart

Najnowszą jest spisek obuwniczy, którego autorzy raz jeszcze dowodzą, że skrajna głupota rzadko ma jakiekolwiek granice. Jak wiadomo, przed kilkunastoma dniami Hillary Clinton gościła w Las Vegas, gdzie nie oddawała się uprawianiu hazardu, lecz wygłosiła płatne przemówienie, nie mające nic wspólnego z polityką, gdyż jego adresatami byli fachowcy zajmujący się odpowiedzialną ekologicznie obróbką odpadów. Zanim jeszcze Hillary zaczęła mówić, 36-letnia Alison Ernst rzuciła w jej kierunku buta piłkarskiego, a następnie została aresztowana i wyprowadzona z sali.

Jak się później okazało, pani Ernst zdaje się cierpieć z powodu nieobecności w jej głowie piątej klepki, jako że przed rokiem, w czasie procesu Jamesa Holmesa – szaleńca, który w kinie w stanie Kolorado zastrzelił 12 osób – wkroczyła nagle na salę sądową i oświadczyła, że chce zeznawać, gdyż ma dowody na to, iż Holmes jest niewinny. Z sądu została wprawdzie wyrzucona, ale złożyła potem formalne oświadczenie, w którym twierdziła, że umysł Holmesa jest kontrolowany przez „międzynarodową szajkę oszustów”, którzy zorganizowali „ogromny spisek, którego celem jest przejęcie kontroli nad światem”.

W świetle powyższych wynurzeń, wcale mnie nie dziwi, że dzielna Alison rzuciła butem w Hillary, gdyż z pewnością jest przekonana, że żona byłego prezydenta jest kontrolowana przez diabła oraz Władimira Putina. I wszystko byłoby w sumie dość groteskowe, gdyby nie to, że tu i ówdzie zaczęły się pojawiać głosy, iż incydent z butem został przez Clinton „zaaranżowany celowo”, by w ten sposób przysporzyć sobie rozgłosu i zbudować aureolę polityka, który niczego się nie boi, nawet fruwającego adidasa. Pogląd taki wyraził na przykład Herman Cain, były kandydat prezydencki, który w czasie kampanii wyborczej wykazał się przede wszystkim tym, iż nie posiadał jakiejkolwiek wiedzy na dowolnie wybrany temat i nieustannie opowiadał głupoty. Natomiast Rush Limbaugh, prawdziwa ostoja amerykańskiej moralności publicznej, powiedział, iż na temat spisku obuwniczego nie ma wprawdzie wystarczającej wiedzy, ale podświadomie jest przekonany, że Clinton potajemnie wynajęła lekko stukniętą niewiastę do upozorowania ataku butem.

Spisek jak to spisek – zawsze się komuś spodoba. Jestem w związku z tym przekonany, że domysły na temat tego, ile Ernst dostała pieniądze za swój rzut i jakie były cele tej podstępnej maskarady, będą nam odtąd towarzyszyły przez wiele lat. A jeśli Hillary jakimś cudem wygra wybory prezydenckie w roku 2016, będziemy mieli zapewnione przesłuchania publicznie w Kongresie w tej sprawie, zapewne przed obliczem specjalnie utworzonej w tym celu Komisji Obuwniczej.

Ja jednak skłaniam się ku zupełnie innej teorii spiskowej. Ponieważ but był do gry w piłkę nożną, czyli sport od 100 lat ledwie w USA „kiełkujący”, sugeruje to wyraźnie, iż atak na Clinton został uknuty przez ukraiński Prawy Sektor pospołu z masonerią brazylijską. Nie znam oczywiście celów tej akcji, ale w przypadku wszelkich teorii spiskowych takie drobnostki, jak motywy działania, nie mają absolutnie żadnego znaczenia.

Andrzej Heyduk

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*