Soccer i Amerykanie

Soccer i Amerykanie

Piłka nożna jest piątą co do popularności dziedziną sportu w Stanach Zjednoczonych. Ale dla Amerykanów soccer jest wciąż nie do końca zrozumiały przez to, że – jak twierdzą – jest po staroświecku nieprecyzyjny. Po tym, gdy w czasie Pucharu Świata reprezentacja USA w ostatnich sekundach meczu z Portugalią straciła prowadzenie, dyskusja na temat nieobliczalności piłki nożnej i rządzących nią przepisów przetoczyła się przez media amerykańskie, trafiając nawet na pierwszą stronę szacownego „New York Timesa”.

Kibice drużyny USA na stadionie Arena Fonte Nova w mieście Salvador w Brazylii, podczas meczu USA-Belgia fot.Yuri Kochetkov/EPA

Kibice drużyny USA na stadionie Arena Fonte Nova w mieście Salvador w Brazylii, podczas meczu USA-Belgia fot.Yuri Kochetkov/EPA

„Wyobraźcie sobie, że trener NFL nigdy nie wie, kiedy ma polecić swoim zawodnikom dokonanie ostatniego rzutu. Albo gwiazdor NBA musi zgadywać, kiedy zbliża się koniec meczu i ma ratować się desperackim rzutem z połowy parkietu. Takie sytuacje byłyby nie do pomyślenia w innych dziedzinach sportu, ale w piłce nożnej stanowią normę. Mecz nie kończy się nawet wtedy, gdy zegarek pokazuje koniec, ale wtedy, gdy odgwiżdże go sędzia”.

We współczesnym świecie, w którym czas oblicza się z dużą precyzją, w piłce nożnej jest on złudny. Najnowszym tego przykładem było spotkanie z Portugalią, w którym Stany Zjednoczone objęły prowadzenie w 81 minucie 90-minutowego meczu tylko po to, by je stracić po golu oddanym przez Portugalię 14 minut później. Dla amerykańskich zawodników i kibiców ten gol był druzgocący. Spowodował też zamieszanie w samej drużynie co do oceny czasu trwania meczu. Tim Howard, amerykański bramkarz, twierdził, że mecz był o 30 sekund za długi. Z kolei trener drużyny USA Jurgen Klinsmann przekonywał, że mecz powinien trwać nieco dłużej. Takie różnice w ocenie czasu trwania meczu są – jak wiemy – na porządku dziennym, ale dla nieobeznanych do końca w zasadach rządzących piłką nożną Amerykanów są one co najmniej dziwne.

Jeden z amerykańskich reporterów sportowych wyjaśnia to tak: „Elastyczne podejście do czasu w piłce nożnej oznacza, że ani zawodnik na boisku, ani kibic na trybunie, ani komentator telewizyjny relacjonujący przebieg spotkania nie wie, kiedy nastąpi ostatnie kopnięcie w piłkę. Liczy się tylko czas, jaki pokazuje zegarek na ręku sędziego. Mecz trwa 90 minut z przerwą. Po każdej 45-minutowej połowie sędzia może dodać kilka minut, według swego uznania, aby nadrobić czas stracony na przykład na opatrzenie kontuzjowanego zawodnika. W meczu USA – Portugalia sędzia dodał 5 minut po drugiej połowie. Ale 5 minut może oznaczać od 5 minut i jednej sekundy do 5 minut i 59 sekund. Portugalczycy strzelili Amerykanom gola w 4 minucie i 33 sekundzie. Gdyby sędzia dodał tylko 4:30 Amerykanie nie musieliby się martwić utratą gola”.

Były reprezentant USA w piłce nożnej Alexi Lalas mówi, że przepisy gry w soccera bardzo mu odpowiadają, a brak czasowej precyzji kryje w sobie piękno gry. Ale prezes organizacji U.S. Soccer i wielu innych działaczy sportowych chciałoby większej klarowności. Mecz ogląda na całym świecie niejednokrotnie miliard widzów i nie może być tak, iż nikt poza sędzią nie wie, kiedy spotkanie dobiegnie końca.

Debata na ten temat nasiliła się ostatnio, gdy podczas meczów rozgrywanych w ramach Pucharu Świata zastosowano wreszcie nowoczesną technologię wskazującą, czy padł gol, czy też nie. Technika już od dawna odgrywa wiodącą rolę w tenisie, hokeju na lodzie czy futbolu amerykańskim. Największy opór stawiali przedstawiciele piłki nożnej. Przeważały głosy, że „futbol to gra pomyłek”, a błędy to „piękno futbolu”. Ostatecznie udało się jednak zatwierdzić wprowadzenie systemu informującego o strzelonej bramce.

System nazywa się GoalControl i polega na umieszczeniu wokół boiska 14 kamer, które określają pozycję piłki w trójwymiarze. Gdy piłka przekracza linię bramkową, sędzia w czasie poniżej jednej sekundy dostaje o tym informację na specjalny zegarek – coś w rodzaju minibudzika, który ma na ręce. Technika jest o tyle skuteczna, że ustalenie położenia piłki jest możliwe nawet wtedy, gdy jest ona zasłonięta przez zawodników. Swój chrzest bojowy system GoalControl miał podczas meczu Francja – Honduras. Po strzale francuskiego zawodnika piłka odbiła się od słupka, następnie od pleców bramkarza, zakręciła się tuż za linią bramkową i dopiero wtedy zagarnął ją honduraski bramkarz. Jak się okazało – już zza linii. I w ten oto sposób po raz pierwszy w historii piłkarskich mistrzostw świata bramka została uznana dzięki technologii GoalControl. Jednym ze współtwórców tego systemu jest Polak – Ryszard Żmuda-Trzebiatowski, mieszkający w Niemczech.

W niektórych ligach amerykańskich – w szkołach średnich i college’ach – stosuje się podczas meczu zegar, który odmierza czas, jak to się robi w koszykówce czy hokeju. Niewykluczone, że to zapowiedź reform.

Wojciech Minicz

Categories: Felietony, Minicz

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*