Różne punkty widzenia?

W “Forum” możemy zapoznać się z felietonem znanego angielskiego historyka i publicysty Paula Johnsona, który ukazał się w konserwatywnym tygodniku “The Spectator” – cytuję:

…Brukselska Europa łączy w sobie najgorsze cechy tworzących je narodów: francuską arogancję, włoską korupcję, niemiecką ograniczoność w postrzeganiu świata, hiszpańską słabość do rozlewania krwi, holenderski upór, belgijską tchórzliwość, portugalskie krętactwo, austriacki antysemityzm, nie mówiąc już o słowiańskim wkładzie w postaci polskiego braku realizmu, czeskiego zakręcenia, słowackiej sztuki udzielania wymijających odpowiedzi, UE to najgorsze, co się przytrafiło Europie od czasów II wojny światowej. Negatywne konsekwencje jej istnienia dopiero zaczną się ujawniać, a co będzie za 40 lat? – koniec cytatu.

Nic dodać, nic ująć. Ten brytyjski intelektualista bardzo trafnie ocenia tę “pomyłkę”, która przytrafiła się Europie. Oczywiście są również wielbiciele Unii Europejskiej, którzy patronują zawłaszczaniu kolejnych krajów i doklejaniu ich do tej wieży Babel. W Polsce pojawiły się nowe koncepcje polityczne polegające na oddaniu części suwerenności Polski partnerowi zza oceanu.
To jest kolejna sztuczka globalistów, mająca według nich zapewnić równowagę wpływów światowych mocarstw, a która skończy się awanturą w tej części Europy jeszcze przed upływem 40 lat, o których wspomina Paul Johnson. Jakby na to nie patrzeć, wszystkie znaki na niebie i ziemi zapowiadają lata nowych waśni i podrzucania opinii publicznej nowych wrogów, aby tylko sobie porządzić przez kilka lat. Unia okazuje się zupełnie bezsilna wobec lokalnych inicjatyw, lokalnych “twórców” polityki zagranicznej, którzy podrzucają Unii gotowe rozwiązania. Co to jest za Unia, która nie może wypracować wspólnej polityki zagranicznej państw do nich należących?

W Europie i w Polsce mamy także zwolenników utworzenia i rozszerzania Unii. Jakby na to nie patrzeć, Unia jednak istnieje i według badań opinii publicznej ma się w Polsce zupełnie dobrze. Na tle bałaganu umysłowego polskich elit i braku porządku wynikającego ze skutków transformacji ustrojowej, to właśnie Unia kojarzy się z normalnością. Jej dyscyplinujący wpływ w okresie trwającej transformacji ustrojowej jest również bardzo ważny dla Polski.

Kiedy w Polsce wyparowały resztki “etosu” Solidarności i wyszło szydło z worka ukrywanego pod okrągłym stołem, młode pokolenie Polaków, sfrustrowane efektami transformacji, zagłosowało nogami i wyjechało do innych krajów Unii w poszukiwaniu pracy. Emigracja młodych Polaków do Europy zachodniej okazała się wentylem bezpieczeństwa w okresie wielkiego bezrobocia. Młodzi Polacy okazali się pokoleniem praktycznym i energicznym, które daje sobie radę, co w sposób widoczny kontrastuje z arogancją kolejnych ekip partyjnych.

Transformacja trwa, a w Polsce wrze od pomysłów przywódców opanowanych “obsesjami historycznymi”. W obszernym reportażu z Polski w niedzielnym wydaniu dziennika “La Republica” autor wyśmiewa “obsesyjną inkwizycję”, jaką niby w Polsce prowadzą bracia Kaczyńscy. Na łamach tego reportażu przytoczono także wypowiedź Aleksandra Kwaśniewskiego, który za dramat uznał to, że bracia Kaczyńscy cytuję: sprzedają państwo rzucając je w konflikt między Rosję i USA.

Czy to nie dziwne, że Unijne dzienniki “bronią” Polskę przed obsesjami jej przywódców? Unia jest “w stanie tworzenia”, cały świat jest w okresie przebudowy. Miejmy nadzieję, że obsesje przywódców nie wepchną Polski w kanał ściekowy, a Polska wypłynie na otwarte morze bez żadnych zobowiązań pętających jej nogi i ograniczających suwerenność jej decyzji. Miejmy nadzieję, że przywódcy Polski zapytają naród o opinię w sprawach dla Polski ważnych.

Demokracja jest trudną sztuką i łatwo ją zawłaszczyć na użytek kabotynów i nawiedzonych reformatorów. Coraz częściej łapiemy się na smutnej refleksji, że w Polsce brakuje autorytetu Jana Pawła II, którego mądrość korygowała ten “polski brak realizmu”, o którym to braku wspomina felietonista “The Spectator”.

Na zakończenie smutnych refleksji przytoczę kolejny fragment felietonu Paula Johnsona: …Benedykt XVI przypomniał niedawno, że piekło nie jest figurą stylistyczną, ale rzeczywistym stanem. Nie wytłumaczył, co miał na myśli, używając tego rodzaju sformułowania ani dlaczego Bóg stworzył piekło, czy jak do niego trafiamy. Dobrze jednak, że na Piotrowym Tronie zasiada człowiek gotowy głosić niewygodne prawdy i utrzymywać, że to nie materialistyczna wiedza, lecz lęk przed Bogiem jest kluczem do mądrości – koniec cytatu.

Warto to zapamiętać.
29 maja 2007

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*