Rocznice i Ordery

Okiem felietonisty


Są święta ważne, mniej ważne i zupełnie nieważne. Pokolenie dojrzewających do renty dorosłych Polaków przeżyło wiele zmian w kalendarzu świąt państwowych. Niektórzy z nas dobrowolnie uczestniczyli w tamtych i w tych świętach. Nieliczni nawet nie odczuwają zażenowania, przeżywając dreszcz emocji w czasie defilad i zbiorowych marszów z pochodniami. Taka jest nasza ludzka natura. Jednak od czasu do czasu wypada, aby się zdobyć na odrobinę refleksji. W czasach dawnych, kiedy w liceum uczono łaciny, do głowy opornych uczniów wtłaczono łacińskie maksymy. “Quod omnes pertinet ab omnibus approbari videtur” – co miało znaczyć – “co dotyczy wszystkich, wymaga aprobaty wszystkich”. Tej zasady nie przestrzegano w PRL-u , ale również nie przestrzega się jej w III RP. Szaleństwo partyjniactwa i brak zdolności do kompromisu w interesie nadrzędnych wartości doprowadziły dyskusję partyjną do poziomu budki z piwem i tabloidowych sensacji.

 

O Narodowym Święcie Niepodleglości obchodzonym 11 listopada nie ma zbyt wiele informacji na kilka dni przed tym ważnym świętem, natomiast w internetowych mediach aż huczy od plotek i dezinformacji na temat awantur wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Polskie media przypominają magiel i jakby świadomie milczą o sprawach istotnych i o ważnych rocznicach. A święto 11 listopada to wielkie, zwycięskie święto, wypełnione trudem żołnierskim i polityką wielu dzielnych i mądrych Polaków. Gdzie są ci mężczyźni z tamtych lat?

 

Kiedy się ogląda obecnych polityków gadających do kamery telewizyjnej, skóra cierpnie ze zgrozy i obawy o ich poczytalność. Politycy obu partii tak się zagalopowali i zabrnęli w ślepą uliczkę, że zaczyna to budzić niepokój niektórych komentatorów z prawej i lewej strony sceny politycznej. Redaktor Jacek Żakowski z “Polityki” proponuje debatę na temat podziałów, jakie widzi na polskiej scenie politycznej. Prowokujący tytuł: “Podzielmy Polskę na dwie części” ma zachęcić czytelników do udziału w dyskusji. Według Żakowskiego Polska dzieli się POlandię i PiSlandię. Na zjeździe socjologów prof. Markowski zaproponował “aksamitny” rodzaj separacji i zapytał , czy Polacy koniecznie muszą się pojednać.Redaktor Żakowski sugeruje powstanie Polskiej Republiki Federalnej, składającej się z dwu politycznych filarów: “Polski oświeceniowo-świeckiej”, czyli POlandii, i “Polski katolicko-narodowej”, czyli PiSlandii.

 

Podział, jaki proponuje redaktor Żakowski, jest sztuczny i bałamutny. Prawie wszyscy ważni politycy Platformy Obywatelskiej deklarują, że są praktykującymi katolikami, a politycy PiS, podpisując Traktat Lizboński nowego europejskiego państwa UE zadeklarowali się jako globaliści, a nie jako narodowcy. Politycy obu tych partii robią jednak perskie oko do wyborców i Platforma kokietuje agnostyków, a PiS kokietuje narodowców. W kwestiach zasadniczych, czyli ustrojowych, nie ma żadnej zdecydowanej różnicy między tymi ugrupowaniami. Kłótnie na górze są żenujące, bo bezprzedmiotowe.

 

Jeżeli tak ma wyglądać kampania poprzedzająca wybory do samorządów, to dziwna jest ta Republika Federalna PO-landii i PiS-landii.

 

Tematem godnym zastanowienia jest rezygnacja Andrzeja Gwiazdy z członkosta Kapituły Orderu Orła Białego. Przyznawanie tego orderu bez konsultacji z członkami kapituły budzi uzasadniony niepokój. Z członkostwa w Kapitule Orderu Orła Białego nie zrezygnował Jan Olszewski, dawny członek Ruchu Odbudowy Polski. Widocznie z nim konsultowano przyznanie tego orderu Adamowi Michnikowi.

 

Za parę dni wybory samorządowe. Po wyborach potrzebna będzie chwila refleksji nad aktualną kondycją poszczególnych partii. Czy politycy wyciagną z tych wyników jakieś wnioski?

 

11 listopada 2010

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*