„Restauracja” Ravinia

„Restauracja” Ravinia

„Jak to miło w letniej porze, można najeść się na dworze…” parafrazując wierszyk znany z dzieciństwa. Faktycznie – wszystkie przykawiarniane ogródki, przyplażowe trawniki, rekreacyjne działki zapełniają się łasuchami spragnionymi świeżego powietrza i jedzonka.

Zapachy grillowanych potraw, piwne oddechy i kakofonia dźwięków z przenośnych radyjek czy i-Padów towarzyszą piknikom na trawie. I to jest OK. Jednak od kilku lat ta tradycja przeniosła się w miejsca, gdzie jeszcze niedawno byłaby nie do pomyślenia. W muzycznym parku Ravinia, miejscu już kultowym, gdzie występują najlepsi i najbardziej znani wykonawcy, przy dźwiękach klasyków trawnikowi melomani rozstawiają stoliki, na których pojawiają się różnorakie wiktuały. Na szczęście jeszcze nie grillują.

Tak też było w sobotę 21 lipca. Mimo iż pogoda zdawała się niepewna na ucztę, w parku pojawiły się tłumy. Ucztą na pewno był koncert Chicago Symphony Orchestra poświęcony Piotrowi Czajkowskiemu. Walc z „Jeziora Łabędziego”, koncert fortepianowy w wykonaniu Inona Barnatana, polonez z „Eugeniusza Oniegina”, a wreszcie „Uwertura 1812” z autentycznymi wybuchami z zaimprowizowanych armat zachwyciły publiczność. Na marginesie – wybuchy te odegnały chmury zbliżającej się burzy i deszcz spadł dopiero po koncercie.

Wygląda na to, że muzyka nie tylko zaspokaja apetyt na doznania estetyczne, ale wzmaga apetyt dosłownie. O ile w dawnych czasach w Ravinii pojawiali się elegancko ubrani wielbiciele koncertów, którzy pod przygotowanymi namiotami najpierw zasiadali do zorganizowanej kolacji, a potem przechodzili do pawilonu, aby oddać się przyjemności słuchania, to przez lata zwyczaj ten zanikł. Za to wszystko uległo populizmowi i poprzez kocyki, pod którymi przytulanki, wino rozlewane do plastykowych kieliszków, koszyczków z prowiantem, doszło do stolików, na których wielki wybór dań. Dobrze chociaż, że pozostał nastrój parku o zmierzchu i chór cykad wtórujący dźwiękom ze sceny.

Może i warto się z takiego trendu cieszyć. Tym bardziej że już dawno przyszedł do Parku Milejninego, w którym również odbywają się interesujące koncerty. Jednak nie powinno też dziwić, że Amerykanie z roku na rok są coraz bardziej grubi.

Tekst i zdjęcia: Bożena Jankowska

  • foto 2
  • foto 3
  • foto 4
  • foto 5
  • foto 6
Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*