Repatriacja medyczna

Na marginesie ogólnokrajowej debaty, jaka toczy się w Stanach Zjednoczonych po opublikowaniu senackiego projektu wszechstronnej reformy imigracyjnej, amerykańskie media przedstawiają problemy, z którymi zmagają się nielegalni imigranci. 

rys. Tomasz Wilczkiewicz

rys. Tomasz Wilczkiewicz

Najbardziej poruszające są przypadki deportowania imigrantów, którzy doznali w USA poważnego urazu, lub ciężko zachorowali, a ponieważ nie posiadali ubezpieczenia i nie byli w stanie pokryć wysokich kosztów leczenia zostali odesłani do swych krajów przez amerykańskie placówki medyczne, które odmówiły opieki nad nimi.

Wprawdzie przepisy zabraniają szpitalom pytania pacjentów o ich status imigracyjny, ale administracja szpitala bez trudu może stwierdzić, że dany pacjent przebywa w USA nielegalnie, gdy okaże się, że nie posiada ani karty Social Security, ani świadectwa urodzenia, ani innych dokumentów.

W ciągu ubiegłych 5 lat amerykańskie szpitale, aby nie płacić za długoterminowe leczenie, odesłały do krajów pochodzenia co najmniej 600 imigrantów, którzy przebywali w USA nielegalnie. Działający przy Uniwersytecie Seton Hall w stanie New Jersey Ośrodek Sprawiedliwości Społecznej sporządził obszerny raport, w którym udokumentował przypadki medycznej repatriacji nielegalnych imigrantów z USA do 15 krajów, głównie latynoskich, takich jak Salwador, Gwatemala, czy Meksyk. Wśród nich znalazła się również ciężko chora Polka, odesłana do Krakowa. O jej sprawie było swego czasu głośno zarówno wśród Polonii chicagowskiej jak i w Polsce.

rys. Tomasz Wilczkiewicz

rys. Tomasz Wilczkiewicz

Barbara Latasiewicz, lat 61, nielegalna imigrantka, która przez dwa i pół roku przebywała w szpitalu w Chicago została ponad rok temu odesłana do Polski. Na opiekę nad sparaliżowaną kobietą szpital w La Grange wydał około 1,3 mln dolarów.

Pracująca przy sprzątaniu mieszkań pani Latasiewicz trafiła do szpitala we wrześniu 2009 roku, po tym jak doznała rozległego wylewu. Polka, która od wielu lat przebywała w USA nielegalnie, nie miała żadnego ubezpieczenia, ani środków na pokrycie kosztownej terapii. W wyniku wylewu została częściowo sparaliżowana. Szpital mimo to zdecydował się przyjąć ją na leczenie i przez prawie dwa i pół roku zapewniał jej utrzymanie, nie chcąc wyrzucać kobiety na bruk. W końcu Szpital La Grange znalazł dla Barbary Latasiewicz miejsce w Krakowie, w afiliowanym przy Uniwersytecie Jagiellońskim, ośrodku, specjalizującym się w opiece nad osobami po wylewach. Amerykanie okazali się dla niej wyjątkowo humanitarni i hojni. Rehabilitacja i prawie dwu i pół letni pobyt chorej Polki w szpitalu na przedmieściach Chicago kosztował ich ponad 1,3 mln dolarów.

Barbara Latasiewicz, choć przebywała w szpitalu bardzo długo, nie jest jedynym takim przypadkiem. W zeszłym roku w chicagowskiej prasie opisywana była historia Polaka, który z ciężkim uszkodzeniem mózgu trafił do Centrum Medycznego Uniwersytetu Illinois. Spędził w nim aż trzy lata, zanim zdecydowano się odesłać go do Polski.

Los i amerykańska służba zdrowia potraktowały po macoszemu innego imigranta – Gwatemalczyka Antonio. W 2009 roku Antonio trafił do izby przyjęć szpitala w Las Vegas po tym, jak został potrącony przez samochód i doznał poważnych urazów kręgosłupa. Podjęto leczenie, ale gdy szpital dowiedział się, że pacjent nie posiada ubezpieczenia postanowił odesłać go do rodzinnej Gwatemali. Szpital wystąpił do rodziny pacjenta o zezwolenie na jego repatriację i mimo, że rodzina odmówiła, szpital zapewnił transport lotniczy i zostawił pacjenta na lotnisku w Gwatemali. Szpitale w Gwatemala City odmówiły przyjęcia go i po kilku tygodniach od powrotu Antonio zmarł.

Szacuje się, że koszty leczenia nielegalnych imigrantów, którym – według prawa – amerykańskie szpitale nie mogą odmówić pomocy w nagłych wypadkach, wynoszą około 40 mld dolarów rocznie.

Wojciech Minicz

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*