Rekordowy galimatias

Rekordowy galimatias

Każdy ma oczywiście prawo do własnych poglądów na temat środowiska homoseksualistów i ich zabiegów o różne prawa. Każdy może też na ten temat swobodnie się wypowiadać, przynajmniej w USA. Jednak to, co się w ostatnich miesiącach w Ameryce dzieje urasta do rangi totalnego pomieszania z poplątaniem, które sugeruje, iż amerykański federalizm, zgodnie z którym wiele prerogatyw ustawodawczych należy do władz stanowych, czasami po prostu zawodzi.

fot.Free Creative Commons Images for Colorful Souls/Flickr

fot.Free Creative Commons Images for Colorful Souls/Flickr

Ogólnie rzecz biorąc na poziomie stanowym w prawie połowie kraju zalegalizowano homoseksualne związki małżeńskie i wszystko wskazuje na to, że trend ten będzie rozszerzał się na dalsze stany. Jednak w wielu innych częściach kraju kierunek zmian jest wręcz odwrotny. Przykładowo w Indianie od dwóch lat dyskutuje się o zmianie konstytucji, by zakazać raz na zawsze małżeństw homoseksualnych. Odpowiednia ustawa jest już w stanowym parlamencie, ale ugrzęzła w różnych problemach proceduralnych. Tak czy inaczej, niemal na pewno zostanie w przyszłości poddana pod ostateczne głosowanie.

Tymczasem w Teksasie i Arizonie pojawiły się ustawy, dające możliwość właścicielom biznesów, np. sklepów i placówek usługowych, odmawiania obsługiwania homoseksualistów w imię „wolności religijnej”. Jest to kompletna durnota, niezależnie od czyichś poglądów, jako że na tej samej zasadzie można będzie prędzej czy później odmawiać sprzedawania towarów ludziom ułomnym, „dziwnym”, rudym, piegowatym, podejrzanym, itd. Na szczęście gubernator Arizony, Jan Brewer, zawetowała tę ustawę, ale losy podobnego aktu prawnego w Teksasie pozostają niejasne.

W sumie zatem sytuacja jest taka – w dość znacznej części kraju problematyka związana z równouprawnieniem homoseksualistów zmierza ku ostatecznej regulacji prawnej, podczas gdy w kilku stanach nadal toczą się ostre boje, zarówno w parlamentach, jak i w sądach różnego szczebla. Niemal wszyscy specjaliści są zdania, że ostateczna decyzja zapadnie prędzej czy później w Sądzie Najwyższym. Trzeba mieć nadzieję, że decyzja ta zapadnie w miarę szybko, gdyż obecna sytuacja jest idiotyczna. Ludzie zawierają np. związki małżeńskie w jednym stanie, ale w wielu innych jest to związek zupełnie nielegalny i do niczego nie upoważnia. Czasami jest też tak, że są to związki, które są legalne tylko przez pięć minut, albo parę dni, albo kilka tygodni, bo odpowiednie ustawodawstwo jest zawieszane w ramach coraz to nowych apelacji w sądach.

Trochę to przypomina czasy tuż po zniesieniu w USA prohibicji, kiedy to wypicie piwa w jednej części stanu było całkowicie legalne, ale jeśli ktoś pojechał kawałek dalej, do innego, tzw. „suchego” powiatu, mógł za spożywanie napoju alkoholowego zostać surowo ukarany. Mozaika praw dotyczących homoseksualistów w USA jest obecnie tak skomplikowana, że trudno się zorientować gdzie i co jest legalne, nie mówiąc już o tym, że nikt nie wie dlaczego.

Nie mam pojęcia, jak się to wszystko ostatecznie skończy, ale dobrze by było, żeby się wreszcie skończyło.

Andrzej Heyduk

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*