Pyrruso zwyciężył w sprawie wiz

Postulat oficjalnego wciągnięcia Polski na listę krajów, których obywatele nie potrzebują wizy, żeby wjechać do USA, od dawna głoszony jest przez ludzi z najróżniejszych kręgów, głównie jako konieczność oddania wręcz historycznej sprawiedliwości „najwierniejszemu sojusznikowi Ameryki”.

Wielu zarzuca polskim, polonijnym i amerykańskim politykom i działaczom, że za mało się starają w tej sprawie. Niesłusznie zresztą, bo ci przecież zabiegają o to ze wszystkich sił. I coraz bardziej realnym się wydaje dzień, kiedy obywateli Polski obejmie wprowadzony przed 20 laty Visa Waiver Program, z którego korzysta dziś łącznie 27 państw. Tym bardziej iż może to być kartą przetargową w nakłanianiu kraju do większego udziału w prowadzonych przez USA operacjach wojskowych na świecie, zaś trwające właśnie negocjacje na temat „tarczy antyrakietowej” też mogą pomóc. Ale czy ów dzień zwycięski i tak chyba już niedaleki przyniesie prawdziwą radość?

Przystępując do walki o program bezwizowy należało chyba zacząć od dokładnego przyjrzenia się, czym ów Visa Waiver Program jest. Wszyscy widzieli w nim jedynie perspektywę szerokiego otwarcia wrót raju dla przybyszów z Polski, nie zwracając kompletnie uwagi na mocno krępujące warunki takiego ułatwienia wjazdu do USA. Wystarczy przyjrzeć się formularzowi I94W (Arrival Record), jaki wypełniają i podpisują przekraczając amerykańską granicę obywatele takich krajów jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania czy Japonia. Wygląda on bardzo podobnie do białego formularza I94, wypełnianego obecnie przy wjeździe przez turystów z Polski, ale znajduje się w nim parę dodatkowych formułek, o jakże znamiennych konsekwencjach.
W zamian za rezygnację Stanów Zjednoczonych z wymogu posiadania przez danego przybysza wizy, pragnący bezwizowego wjazdu obcokrajowiec podpisuje WAIVER OF RIGHTS, czyli rezygnację z przysługujących mu normalnie praw do pewnych procedur natury imigracyjnej. W pierwszym rzędzie dobrowolnie zrzeka się prawa do rozpatrzenia odwołania od decyzji urzędnika imigracyjnego w sprawie ewentualnej odmowy wpuszczenia do USA. Ponadto traci możliwość przeciwstawienia się procesowi deportacji na jakiejkolwiek podstawie, oprócz wystąpienia o azyl polityczny. „WAIVER OF RIGHTS: I hereby waive any rights to review of appeal of an immigration officerąs determination as to my admissibility, or to contest, other than on the basis of an application for asylum, any action in deportation”  stwierdza stosowny fragment formularza I94W.

Na formularzu tym znajduje się również ostrzeżenie. „Nie możesz podjąć niedozwolonego zatrudnienia lub uczęszczać do szkoły, lub reprezentować zagraniczne media informacyjne podczas swej wizyty w ramach tego programu. Masz pozwolenie na przebywanie w USA przez 90 dni lub krócej. Nie możesz wystąpić o: 1) zmianę statusu imigracyjnego; 2) zmianę na status tymczasowego lub stałego rezydenta, chyba że kwalifikujesz się z przepisu 201(1) INA; lub 3) przedłużenie pobytu. Naruszenie tych warunków narazi cię na deportację” („WARNING: You may not accept unauthorized employment, or attend school, or represent the foreign information media during your visit under this program. You are authorized to stay in the U.S. for 90 days or less. You may not apply for: 1) a change of nonimmigrant status; 2) adjustment of status to temporary or permanent resident, unless eligible under section 201(b) of the INA; or 3) an extension of stay. Violation of these terms will subject you to deportation”  czytamy w angielskim oryginale).

Kiedy formularz ten podsunąłem niedawno jednemu z wysoko postawionych działaczy polonijnych, czytał zacytowane tu formułki z rosnącym niepokojem. „My więc prowadzimy walkę o ten program już parę lat, a to właśnie tak wygląda!?”  rzekł po chwili, szczerze zdumiony.

Sprawa rzeczywiście nie wygląda zbyt pięknie. Polacy przyjeżdżający do USA w ramach programu bezwizowego będą mogli pozostać tutaj najwyżej przez 90 dni, nie zdołają w żaden legalny sposób przedłużyć swego pobytu ani też zmienić statusu turystycznego na żaden inny, choćby na F1, z jakiego tak wielu dziś korzysta, kierując się do szkół. Co więcej, w przypadku przyłapania kogokolwiek przez amerykańskie władze na nielegalnej pracy lub samowolnym przedłużeniu sobie pobytu nastąpi natychmiastowa i nieodwołalna deportacja z USA.

Wiadomo, że to wszystko i tak nie odstraszy pokaźnej liczby rodaków, którzy za wszelką cenę pragną dostać się do Ameryki. Sytuacja tych, których wpuszczą urzędnicy imigracyjni, mający  o czym nie należy zapominać!  także prawo odmowy wjazdu nawet osobie z kraju bezwizowego, może jednak okazać się o wiele gorsza niż to, co dzieje się obecnie. W przypadku licznych decyzji o pozostaniu dłużej niż wspomniane 90 dni może się tutaj pojawić nowa grupa polskich imigrantów, pozbawionych jakichkolwiek praw i perspektyw. Pocieszająca może być jedynie myśl, że nie będzie to już grupa aż tak wielka, bo pragnących życia poza granicami Polski równie silnie kuszą obecnie takie kraje jak Wielka Brytania, Irlandia i inne państwa członkowskie Unii.

Darek Jakubowski
djakubowski@gmail.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*