Pukszta w najnowszym felietonie: Go beers (piwo gola)!

Jak rzadko kiedy, miniony piątek był obfity w informacje i wydarzenia natury gospodarczej. Od samego rana serwisy informacyjne jako główną wiadomość dnia podawały większy niż oczekiwano przyrost miejsc pracy w styczniu i mniejszą stopę bezrobocia. Giełda zareagowała największym od lat skokiem w górę. Dużo też było szumu medialnego wokół emisji akcji Facebooka.

Dla tych, którzy nadal wierzą w USA jako kraj nieograniczonych możliwości dla kreatywnych i przedsiębiorczych, to spora dawka optymizmu. Także po południu, podczas rozmowy telefonicznej z kolegą z sektora realnościowego, dowiedziałem się, że i w tym kluczowym sektorze zaczyna się ruch. W Chicago i okolicach to niewątpliwie zasługa ciepłej zimy. Ale jednak. Nie ma się więc co dziwić, że co najmniej jeden serwis informacyjny zamieścił zdjęcie prezydenta Obamy w uszczęśliwionej pozie z Nancy Pelosi. Rok wyborczy dopiero się zaczął, a już zaczyna być tak dobrze.

Ktoś zauważy, że piątkowe ‘good news’ wcale nie były rezultatem wysiłków rządu czy prezydenta. Było to kolejne potwierdzenie jak silna mimo wszystko i odporna na wszelką politykę jest amerykańska gospodarka. Możliwe, że mieliśmy niezły miesiąc bardziej dzięki dobrej pogodzie, która pozwala więcej i skuteczniej popracować, niż dzięki staraniom polityków.

Ktoś inny zapyta: o ile lepiej byłoby, gdyby prezydent i urzędy wszelkiego szczebla były bardziej probiznesowe, gdyby mniej było hamujących działalność i kosztownych regulacji, gdyby mniejsze były podatki, wolniejszy rynek pracy, tańsze paliwo i energia, a także mniej kosztownych programów tzw. opieki rządowej i zachęt do wielomiesięcznego…bumelanctwa.

Ale ludzi ciągnie do bumelanctwa, bo opiekuńcza rola rządu jest jak alkohol. Wiedzą o tym politycy od lat trzymający w garści miasto Chicago i stan Illinois. Na uzależnieniu od opiekuńczych programów rządowych (np. funduszy emerytalnych dla pracowników sektora publicznego) wiernie na nich głosujących milionów wyborców, politycy ciągle tej samej opcji utrzymują władzę i to wydaje się coraz bardziej absolutną.

A opieka, którą dawkują w okresach mniejszych czy większych trudności, działa jak alkohol, bo przynajmniej na krótko pomaga uciec od kłopotów. Ponieważ często łatwo jest po nią sięgnąć ponownie, w zbyt wielu przypadkach uzależnienie to kwestia czasu.

Programy rządowej opieki, podobnie jak duże ilości lub pewne rodzaje alkoholu, są też kosztowne. W Illinois, nawet 67 – procentowy wzrost podatków indywidualnych i 4-procentowy wzrost podatków biznesowych ze stycznia 2011 r. okazał się niewystarczający na pokrycie zaległych wydatków i rosnących długów. Finansowe zdrowie (czyt. rating/ocena ryzyka kredytowego) stanu jest coraz gorsze. Nawet zdaje się najgorsze ze wszystkich stanów Unii.

Jak się człowiek zastanowi, to tych podobieństw miedzy alkoholem czy innymi substancjami powodującymi niezdrowe nałogi a opiekuńczą rolą państwa jest bardzo wiele.

Trudno uniknąć konkluzji, że polityk obiecujący więcej rządowej pomocy, to jak sprzedawca lub dystrybutor alkoholu. Pewnie nie ma się też co dziwić, że w tych nadal ciężkich czasach tak bardzo spowodowanych naiwnymi i kosztownymi rządowymi programami niby-opieki, wg. statystycznych danych, rośnie tez jednocześnie spożycie alkoholu. Tu polecam artykuł Time’a sprzed kilku dni: Cheers! Increase in Liquor Sales Bodes Well for Economic Recovery.

Może już wkrótce będzie tak, że typowy polityk obiecujący opiekuńcze strategie, gdy tylko dojdzie do władzy lub ją utrzyma, będzie kończył swe kampanijne przemówienia frazą typu: „Na zdrowie! Skol! Cheers!” itp., w zależności od grup etnicznych, do których skierowane będą jego obietnice.

A ponieważ jutro Superbowl, Go beers! To pomoże ekonomii.

Bogdan Pukszta, 4 lutego 2012 r.

Bogdan Pukszta, współzałożyciel oraz dyrektor wykonawczy Polsko-Amerykańskiej Izby Gospodarczej. Jednocześnie partner zarządzający firmy ProMega Group Inc.,specjalizującej się w biznesowym doradztwie rynkowym oraz public relations. Absolwent Uniwersytetu Śląskiego oraz the University of Chicago. Przez wiele lat w Stanach Zjednoczonych pracował w szkolnictwie wyższym, m.in. zarządzając międzynarodową współpracą instytucjonalną oraz programami językowymi. Dodatkowo wykładał amerykańskie prawo imigracyjne i politykę. Doradca oraz inicjator wielu międzynarodowych misji gospodarczych i konferencji.

 

Categories: Felietony

Comments

  1. Rysiu
    Rysiu 5 lutego, 2012, 09:12

    Doprawdy nie wiem co Pukszta pije, jedno jest pewne to musi byc cholernie mocne, LOL.

    Reply this comment
  2. janek
    janek 5 lutego, 2012, 14:08

    Aż trudno zrozumieć o czym ten Pukszta bredzi, jak jest lepiej
    to nie zasługa prezydenta, jeżeli Republikanie blokują wszystkie pozytywne posunięcia rządu które mogłyby nam biednym
    pomóc i mają tylko jeden cel, żeby Prezydent nie wygrał i żeby
    oni „BOGACI” nie płacili podatków lub płacili ich mniej w czasach gdy zaczęli kosztowne wojny to coś tu nie gra.

    Reply this comment
  3. gumis
    gumis 6 lutego, 2012, 20:30

    gdyby nie Obama to martykanie byliby juz na ulicach i palili sklepy oj czlowieku co ty bredzisz

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*