Psycholog radzi…

Bezstresowe wychowanie dzieci?

Czy rzeczywiście jest coś takiego jak bezstresowe wychowanie dzieci? Czy tu chodzi o dziecko, czy też o rodzica, który czynnie wychowuje swoje dziecko?

Wiemy przecież, że najwięcej emocji przynosi nieznane. Jednym słowem wszystko co nieznane przynosi emocjonalną reakcję dobra albo zła.

 

Nieznaną dobrą sytuację zwykle nazywamy niespodzianką, która, miejmy nadzieję, była dobrze przemyślana i sensowna. Natomiast niemiłe zaskoczenie powoduje poczucie nieadekwatności, z którym rodzice spotykają się często.

 

Biorąc pod uwagę, że dzieci nasze zaskakują nas przyjemnymi oraz niezbyt przyjemnymi niespodziankami, możemy się spodziewać stresu, który atakuje rodziców jak i dzieci. No a skoro stress, to wiadomo, że nie jest możliwe bezstresowe wychowanie. Ale możemy postarać się, aby tego stresu było jak najmniej.

 

O czym myślą ci, którzy radzą, mówiąc o wychowaniu bezstresowym?

 

#1. O tym, że dziecko nie powinno brać czynnego udziału w życiu dorosłych. Czyli nie powinno słyszeć, że “nie ma pieniedzy,” “że ojciec jest niedobry, bo pije,” “i że ciocia, ta z Anglii, rozwodzi się, bo mąż ją zdradził”. Dziecko nie powinno brać udziału w sprawach dorosłych, bo ich nie rozumie, a skoro nie rozumie, to najprawdopodobniej przetłumaczy sobie je w sposób nieadekwatny. Nieadekwatny, czyli nieprawdziwy, nierealny i najprawdopodobniej strachliwy.

 

Pozwólmy dzieciom mieć dzieciństwo. Dzieci powinny obracać się w swoim towarzystwie, uczyć się i spędzać czas na zabawie.

 

#2. W momencie, kiedy dziecko popełni pomyłkę, nie powinniśmy na nie krzyczeć. Krzyk jest łatwym wyjściem z sytuacji, ale ostatnim, jaki rodzice powinni wybrać. Trzeba tu wytłumaczyć, że błędy dzieci są podyktowane niewiedzą, naiwnością czy też złym przykładem. Najlepszym wyjściem z sytuacji jest tłumaczenie, rozmowa i nauka na przyszły raz.

 

Warto zapamiętać słowa Spensera Johnsona, który notabene napisał wiele dobrych książek na temat wychowania dzieci: “Nie podoba mi się, że dostałeś dwójkę, ale wiem, że jesteś w stanie poprawić tę ocenę na lepszą”.

 

Zastąpienie krzyku tym jednym zdaniem, da o wiele więcej pozytywnych reakcji, przemyśleń i w przyszłości czynów. Dziecko musi usłyszeć o swoich błędach, jak i o tym, że się go kocha i w nie wierzy.

 

#3. Trzeba wytłumaczyć dziecku, że w czasie nauki wszyscy popełniają pomyłki. Sedno bezstresowego wychowania to fakt wytłumaczenia dziecku, że jego zadaniem jest nauka. Nauka w szkole, która łączy się ze słuchaniem nauczyciela, oraz nauka w domu, która łączy się ze słuchaniem rodzica. Nauczyciel jak i rodzic powinien wytłumaczyć dziecku swoje zadanie. Zadanie to polega na poprawnym wytykaniu błędów. Dziecko, które wie, że się uczy i że ma prawo do pomyłek, będzie w stanie przyjąć wiadomości o swoich błędach z większą łatwością i z przekonaniem, że robi się to w dobrym celu, a nie po to, aby go upokorzyć czy też zadać mu emocjonalny ból.

 

Wiedząc już, że bezstresowe wychowanie jest dalej czynnością, czyli ustanawianiem reguł, umiejętnym przekazywaniem informacji oraz pokazywaniem swojemu dziecku, że pomimo problemów, które nam przysparza, jest dalej kochane.

 

Pamiętajmy, że “dziecko jest jak walizka, czyli co do niej włożymy, czy też ile tam zmieścimy, w przyszłości najprawdopodobniej właśnie będziemy mogli wyjąć”. Jednym słowem starajmy się tłumaczyć i uczyć swoje pociechy tego wszystkiego, czego pragniemy, żeby się nauczyły.

 

Czym nie jest bezstresowe wychowanie? Czekaniem na to, że dziecko wyrośnie z kłamania, kopania, gryzienia czy też bicia młodszego braciszka. Dziecko samo nie wyrośnie z tego kłopotu, skoro rodzic na to pozwala i nie nauczy go alternatywnego zachowania, ale będzie je kontynuowało. Pozwalanie na złe nawyki w domu powoduje u dziecka zrozumienie, że skoro są one aprobowane w domu, to będą również aprobowane w szkole, czy też w innych sytuacjach. I tu problem zaczyna się rozwijać.Teraz już nie tylko rodzic, ale i nauczyciel go widzi. Potem inne dzieci, rodzice no i na końcu policja. Dalej już wiemy, co za tym idzie.

 

Mamy świadomość, że do wykonywania wielu zawodów potrzebna jest licencja lub też certyfikat. Czyli, aby móc wykonywać dany zawód, musimy zdobyć odpowiednie wykształcenie. Nie rozumiem więc, dlaczego zawód rodzica nie jest normowany wymaganymi zasadami. Każdy rodzic powinien przejść kurs nie tylko rodzenia, ale i wychowywania swojej pociechy. Skoro tak nie jest, a powinno, zachęcam wszystkich do lektury, czytania książek, słuchania prelekcji czy też rozmowy z psychologiem dziecięcym, który służy niezbędną pomocą.

 

I tak na koniec, obowiązkiem rodziców jest wychowywanie swojego dziecka. Jeśli rodzic tego zaniedbuje, zrobi to ulica, tylko jak?

 

Do usłyszenia, spokoju i równowagi emocjonalnej życzy dr Anna Maria Węgierek.

 

Czekam na Państwa listy lub e-mail: dr.wegierek@wegierekpsychologycenter.com

 

dr Anna Maria Węgierek.

Węgierek Psychology Center Inc.

3022 N. Harlem Ave. Suite 1N,

Chicago IL 60634.

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*