Przestańcie się wygłupiać panowie – Ameryka od środka

Nie trzeba być specjalistą w dziedzinie polityki międzynarodowej by rozumieć, iż tzw. dwupaństwowe rozwiązanie konfliktu palestyńsko-izraelskiego jest w zasadzie niemożliwe tak długo, jak Izrael pozwala na budowanie coraz to nowych osiedli żydowskich na terenach, które mają w przyszłości należeć do suwerennej Palestyny. Kolejne rządy izraelskie zawsze twierdziły wprawdzie, że są gotowe do poniechania budowy nowych osiedli, ale w rzeczywistości cały Zachodni Brzeg usiany jest enklawami żydowskimi, których całkowita powierzchnia stale się powiększa. Natomiast kolejne administracje waszyngtońskie nieśmiało zgłaszały sprzeciw, który był całkowicie ignorowany.

Za rządów prezydenta Obamy ma być inaczej, ale nic nie wskazuje na to, by wkrótce nastąpiły poważne zmiany. W czasie niedawnej wizyty premiera Netanjahu w Białym Domu Obama stwierdził jasno, iż USA “życzą sobie”, by Izrael wreszcie przestał budować na palestyńskim terytorium. Zaraz potem podobnie wyraziła się sekretarz stanu, Hillary Clinton. I co na to Izrael? Odpowiedź izraelskiego rządu jest jednoznaczna – “będziemy nadal budować”. Innymi słowy, postulaty prezydenta USA zostały niemal natychmiast odrzucone.

Jeśli wziąć pod uwagę fakt, iż Izrael jest krajem w znacznej mierze finansowanym przez każdego amerykańskiego podatnika, jest to stanowisko, które graniczy z bezczelnością. Nie to jest jednak najbardziej bulwersujące. Rzecznik izraelskiego rządu, Mark Regev, stwierdził, że jego kraj nie może zaprzestać budowy osiedli, ponieważ jest to kwestia do uzgodnienia w ramach przyszłych negocjacji pokojowych. “Zanim do tego dojdzie” – dodał – “normalne życie musi się toczyć”.

Wypowiedź ta zawiera dwie zniewalająco fałszywe tezy. Po pierwsze, tworzenie żydowskich enklaw w przyszłym państwie palestyńskim nie było, nie jest i zapewne nie będzie “kwestią do uzgodnienia”. Jest to działanie sprzeczne z licznymi, wcześniejszymi decyzjami Rady Bezpieczeństwa ONZ. Nie ma tu o czym pertraktować, nie ma się o co spierać – wystarczy odłożyć sprzęt budowlany do lamusa i uznać za fakt to, że Izrael i Palestyna mogą pokojowo istnieć obok siebie tylko wtedy, gdy Żydzi wycofają się za granice z 1967 roku. Jeśli jednak nadal obstawać będą przy prawie do “pełznącej inwazji osiedlowej”, wszyscy w tej części świata mogą liczyć wyłącznie na następne kilka dekad cierpienia i rozlewu krwi.

Po drugie, Regev zdaje się sugerować z dość niezwykłą arogancją, że budowa nowych osiedli żydowskich na Zachodnim Brzegu to “normalne życie”, a zatem poniechanie tej ekspansji byłoby jednoznaczne z jakimś karytaturalnym wypaczeniem. Czyżby? W znakomitej większości krajów współczesnego świata normalne życie nie zawiera w sobie tworzenia enklaw w obcych krajach. Czy Regev uważa, że budowa żydowskich osiedli pod Oslo albo w Pabianicach jest warunkiem prowadzenia przez mieszkańców żydowskiego państwa “normalnego życia”? Jeśli tak, to winien w miarę szybko zapoznać się z historycznymi konsekwencjami międzynarodowego hegemonizmu.

Pewnej otuchy dodaje fakt, iż obecna administracja wydaje się podchodzić do tego problemu bez białych rękawiczek, noszonych przez poprzedników. Hillary Clinton powiedziała na przykład, co następuje: “Nie niektóre osiedla, nie osiedla nielegalne, nie jakieś tam wyjątki – naszym zdaniem budowa nowych osiedli winna ustać całkowicie”. Tak właśnie powinno wyglądać oficjalne stanowisko Ameryki. Natomiast nieoficjalnie administracja powinna dosadnie i bez żadnych skrupułów zażądać od bliskowschodniego sojusznika, wspieranego miliardami naszych dolarów rocznie, bardziej konstruktywnego podejścia do procesu budowania podstaw do przyszłej ugody z Palestyńczykami.

Ktoś w rządzie w USA musi powiedzieć w końcu władzom Izraela, by się przestały wygłupiać. Przyszłe negocjacje zawierać będą z pewnością takie kwestie jak status Jerozolimy czy ostateczne granice. Jednak udawanie, iż sprawa narastającej żydowskiej obecności na Zachodnim Brzegu to również przedmiot negocjacji jest z gruntu nonsensowne.
Andrzej Heyduk

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*