Przeczucie

Szef bezpieczeństwa narodowego, Michael Chertoff, powiedział w wywiadze dla “Chicago Tribune”, iż ma przeczucie, że tegoroczne lato może przynieść wzmożoną działalność terrorystów i że może dojść w USA do jakiegoś ataku. Dodał jednak od razu, że na razie nie ma żadnych konkretnych informacji, które taki atak by sugerowały.

Jest to wypowiedź dość kuriozalna. Człowiek, który stoi na czele jednego z największych i najbardziej kosztownych resortów rządu federalnego, dysponujący ogromnymi sumami pieniędzy, które przeznaczone są na zapewnienie nam bezpieczeństwa, ma przeczucie, że coś się latem wydarzy. Nie pewność, nie konkretne dane, lecz przeczucie. Ludzie miewają przeróżne przeczucia, czasami zupełnie irracjonalne, ale nikt im za zabieranie tego rodzaju “klejnotów myślowych” nie płaci pensji federalnego ministra.

Misją Chertoffa z pewnością nie jest oferowanie narodowi jego przeczuć. Jeśli pan sekretarz nie ma żadnych konkretnych informacji, powinien raczej milczeć i robić to, co do niego należy. Jeśli zaś nie milczy, mimo iż niczego konkretnego nie wie, zepewne jest to jeszcze jedna część kampanii, której celem wydaje się być utrzymywanie Ameryki w stanie pewnego zastraszenia, które było i jest skutecznym narzędziem forsowania przeróżnych poczynań i przepisów, na które przy absencji zagrożenia terrorem nikt by się nie chciał zgodzić. Zagrożenie terrorem oczywiście istnieje, ale przypominanie o nim za pośrednictwem przeczuć sekretarza Homeland Security jest dość śmieszne.
Niestety prócz produkcji przeczuć resort Chertoffa zdaje się robić mało, przynajmniej pod dwoma względami. Po pierwsze, jak się właśnie okazało, znaczna część (ponad 25%) stanowisk w tym resorcie pozosaje nieobsadzona. Nikt nie wie dokładnie dlaczego, ale oznacza to, iż skuteczność działania tego ministerstwa jest z natury rzeczy nieco osłabiona.

Po drugie, przeprowadzona niedawno kontrola ujawniła, iż w Homeland Security znaczne ilości pieniędzy wydawano na towary, które z narodowym bezpieczeństwem mają niewiele wspólnego, np. telewizory plazmowe, odtwarzacze muzyki, itd. Gdy się o czymś takim czyta, człowiek od razu czuje się bezpieczniejszy, bo wiadomo, że na straży czuwa przed telewizorem Chertoff, pracujący usilnie nad swoim najnowszym przeczuciem.
Tymczasem właśnie opublikowano analizę, z której wynika, że al-Kaida skutecznie się odbudowała i wróciła do siły i zdolności operacyjnej z okresu przed atakami w 2001 roku. Naprawdę? To dziwne, bo przecież przez ostatnie kilka lat Biały Dom zapewniał nas, iż walka z terrorem doprowadziła do znacznego osłabienia al-Kaidy i jej rozproszenia po całym świecie. Niestety ta spektakularna wojna z terroryzmem wydaje się odnosić skutek odwrotny od zamierzonego.
To, że Chertoff musi nas od czasu do czasu straszyć wynika również z faktu, iż ani wojna z terroryzmem, ani też wojna w Iraku jakoś nie chcą ciążyć za bardzo na umyśle przeciętnego Amerykanina. Radio NPR nadało niedawno wywiad z generałem Markiem Hurtlingiem, który stacjonuje obecnie w Niemczech, a którego dwaj synowie są w Iraku. Generał, który jesienią sam pojedzie do Iraku w roli dowódcy I dywizji pancernej, powiedział, że jego żona ma pewne trudności z nawiązywaniem normalnych rozmów ze znajomymi w USA, gdyż zwykle rozmawiają oni o tym, jaki nawóz zastosować, by trawnik przed domem dobrze się prezentował, a “moja rodzina ma zupełnie inne priorytety”. Dodał, że coraz częściej wydaje mu się, iż wojna w Iraku jest wojną armii, a nie Ameryki.

Rozziew między życiem codziennym w USA i domniemanym stanem wojny, w którym kraj podobno się znajduje jest coraz większy. Chertoff musi zatem co jakiś czas przypominać, że jednak coś nam grozi i że nie jest to tylko naparzanka z ekstremistami oddalonymi od nas o tysiące kilometrów. Szkoda, że nie robi tego na podstawie jakichś konkretnych danych, zgromadzonych przez czujnych pracowników resortu bezpieczeństwa narodowego.

Gdy przebrniemy jakoś przez lato bez żadnego ataku terrorystycznego, prędzej czy później Michael Chertoff pokaże się w telewizji ponownie, by nas ostrzec, że jesienią może się wydarzyć coś bardzo poważnego. Nie, nie mam żadnych dowodów na to, że rzeczywiście tak powie. Mam po prostu takie przeczucie…
Andrzej Heyduk

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*