Polski bank wkroczył do Czech

Inwestycje zagraniczne polskich banków były do tej pory bardzo ostrożne i nieśmiałe. Ostatnio jednak krajowe banki jakby chętniej inwestują poza granicami kraju, jednak ich aktywność skupia się głównie na rynku brytyjskim, gdzie przebywa już ponad milion Polaków. Inwestycja w Czechach jest nowością.

Chęć świadczenia usług dla Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii zapowiedziały już PKO, mBank, Bank Zachodni WBK i Citibank Handlowy. Inne banki również poważnie się nad tym zastanawiają, bo rzeczywiście – jest o co się bić. Blisko dwie trzecie polskich emigrantów w Wielkiej Brytanii to osoby poniżej trzydziestego roku życia, a trzy czwarte z nich ma tam stałą pracę. Ponad połowa zarabia tysiąc lub więcej funtów netto. Szacunkowo zamieszkujący Wyspy Brytyjskie rodacy zarabiają więc miesięcznie około miliarda funtów. Dla banków to kwota nie do pogardzenia.

W przeszłości inwestycje polskich banków koncentrowały się w krajach położonych za naszą wschodnia granicą, głównie na Ukrainie i na Litwie. Pionierem był Kredyt Bank, który otworzył własne banki na Litwie i Ukrainie. KB sam jednak został przejęty przez belgijskiego inwestora i na jego życzenie skoncentrował się na działalności krajowej. Bank litewski zamknięto, ale firmę ukraińską kupił bank PKO i rozwija ją, pod starą nazwą Kredobank, z dużym powodzeniem. Swoje firmy-córki na Ukrainie posiadają także banki Pekao oraz Getin, w obu przypadkach wykupione zostały niewielkie banki lokalne.
Najnowszy kierunek ekspansji polskiej bankowości to południe. W połowie listopada nowy bank w Czechach i na Słowacji uruchomił polski mBank, czyli detaliczne ramię BRE Banku, silny w bankowości internetowej. Bank liczy, że w ciągu trzech lat pozyska w obu krajach 250 tysięcy klientów, ma go to kosztować do 30 milionów euro.

Na razie mBank otworzył oddział w Pradze oraz uruchomił stronę internetową dla klientów. Oferta jest na starcie dość skromna i typowa – konto, kredyt, karta płatnicza. Ale mBank ma inny pomysł na pokonanie ostrej konkurencji. Chce uderzyć w czuły punkt branży, jakim są prowizje i opłaty. W Polsce, wbrew utartym schematom, są one dosyć niskie; ani za podstawowe konto, ani za wydanie karty nie trzeba płacić, ale czeskie banki przyzwyczaiły tamtejszych klientów do wysokich kosztów. Są one dwa razy wyższe niż na Słowacji i znacznie przekraczają poziom uważany za właściwy w Polsce. Czeskie banki w ogóle nie konkurują między sobą wysokością opłat. Czesi akceptują taką sytuację, ponieważ dla nich największe znaczenie ma jakość usługi, a dopiero potem cena.

MBank cały czas musi pamiętać o tych lokalnych uwarunkowaniach. W stosunkowo zamożnych Czechach nie będzie specjalnie afiszował się tym, jak jest tani, aby uniknąć fałszywych skojarzeń, że to, co tanie, jest tandetne. Zamierza chwalić się, że nie pobiera opłat, ale na pierwszym miejscu stawia inne swoje zalety: nowoczesność, dostępność, przejrzystość oferty, wygodę. Stosownie do tej strategii został dobrany arsenał środków marketingowych, który wyklucza stosowanie agresywnej kampanii reklamowej.

MBank chce się zaprezentować na czeskim rynku jako stateczny, ale zarazem nowoczesny bank. Musi działać z wyczuciem. Jest z Polski, a to nie jest najlepsza rekomendacja. Dlatego będzie się wspierać marką właściciela całej grupy BRE – Commerzbanku. Ponadto Czesi mają niewielkie i nie najlepsze doświadczenia z bankowością elektroniczną. Ich eBank średnio sobie radził i po wielu perypetiach zniknął z rynku. Czesi bowiem dość nieufnie traktują nowinki technologiczne. W Polsce tymczasem bankowość internetowa odnotowała spory sukces. To ma być tajna broń mBanku na czeskim rynku.

Poza tym Czesi są zamożniejsi od Polaków, ale tutejsza oferta bankowa była dotąd bardzo konserwatywna i dawała znacznie mniejsze możliwości lokowania nadwyżek finansowych niż np. w Polsce. Rynek kapitałowy jest we wcześniejszym okresie rozwoju, dopiero powstaje rynek inwestycyjny czy ubezpieczeniowy. Polacy tymczasem zadziwiająco chętnie zaakceptowali możliwości nowoczesnego rynku finansowego. Dlatego mBank, który ma w Polsce bardzo rozwiniętą ofertę dla klientów, sporo sobie obiecuje po przyszłym rozwoju w Czechach.

Andrzej Nierychło

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*