Polska wersja prawyborów?

Okiem felietonisty

Polskie media wpłynęły na „mieliznę” polskiej odmiany prawyborów prezydenckich. W normalnych prawyborach powinni uczestniczyć wyborcy, czyli naród. W polskiej odmianie prawyborów lansowanej przez polityków Platformy Obywatelskiej biorą tylko udział czynni politycy tej partii. Politycy Platformy domagają się w mediach, aby tej wewnątrzpartyjnej debacie przyglądała się cała Polska i wskazują na sale sejmowe jako miejsce tej familijnej dysputy. Wyborca, na tym etapie polskiej odmiany prawyborów, jest kibicem, a nie uczestnikiem wyborów. Jednak ta polska odmiana prawyborów nikogo nie żenuje w Platformie Obywatelskiej. 

 

Jacek Żakowski, publicysta „Gazety Wyborczej” i „Polityki”, własny felieton na temat ostatnich pomysłów Platformy tytułuje „Trzysta procent niczego”. 

 

Niby pomysły Platformy są szlagierem, nawet większym niż dwustuprocentowym, ba, trzystuprocentowym, ale niczego. 

 

W dniu 27 marca dowiemy się, kto będzie kandydatem Platformy Obywatelskiej do fotela prezydenckiego. Prawdopodnie będzie nim marszałek Komorowski. 

 

PiS prawdopodobnie wskaże na obecnego prezydenta jako własnego kandydata. 

 

Z PSL kandydatem będzie Waldemar Pawlak. Jeżeli wybory odbędą się z marszu i w klimacie obecnie obowiązującym, to do drugiego etapu przejdzie kandydat Platformy i PSL-u, czyli wybory odbędą się wewnątrz koalicji. Ale do wyborów jest jeszcze daleko, a kryzys światowy nabiera rumieńców i polskie reperkusje światowego kryzysu są również trudne do przewidzenia. Jeżeli bezrobocie w Polsce wzrośnie do 15 procent, a kraj pogrąży się w brukselskim splinie, który jest zaraźliwy, to do drugiej tury mogą przejść kandydaci zupełnie nieoczekiwani w tej rywalizacji o fotel prezydencki. 

 

Polska raczkuje w demokratycznych przemianach. Demokracja i pozorna wolność rodzi potworki. W Gazecie.pl, kilka tygodni temu, znalazłem nieprawdopodobny przykład ogłupienia „wolnością”. Cytuję: „Chodzi o reklamę jednej z firm sprzedających ubrania dla młodzieży. Na zdjęciu chłopak z deskorolką mierzy w głowę klęczącego policjanta, mówiąc „Na kolana, psie” . 

 

Jej twórca Łukasz Kosy mówił „Gazecie” – ”taki pomysł drzemie w głowie każdego deskorolkowca. Chłopcy nie lubią policjantów i ochroniarzy.” Co na to minister sprawiedliwości Platformy Obywatelskiej, Krzysztof Kwiatkowski: – „Ja bym był niezwykle ostrożny z penalizacją form reklamy” – powiedział w TVN 24. Minister radzi i ma nadzieję, że odzież reklamowana na plakcie tej firmy nie będzie kupowana przez Polaków. 

 

Co ja sądzę o takiej formie reklamy. W krajach skundlonych i skolonizowanych przez obce narodowi obyczaje każda forma reklamy i pospolitego chamstwa będzie miała szeroko otwarte drzwi i dostęp do mediów, będących własnością spekulacyjnego kapitału. Globalnym biznesom chodzi tylko o szybki zysk. 

 

Im większy upadek moralny kraju eksploatowanego, tym większy zysk spekulantów w obcym dla nich obyczajowo kraju. 

 

W Polsce mamy też przykłady nieoczekiwanej przez naród ortodoksji prawnej. Niby wszystko idzie zgodnie z literą prawa europejskiego. W Gazecie.pl czytamy: „Spadkobiercy Konstantego Mikołaja Radziwiłła, ostatniego właściciela pałacu w Jadwisinie wygrali walkę o zwrot cennej nieruchomości – podała „Rzeczpospolita”. 

 

Sympatyczna to jest dla Radziwiłłów wiadomość. Sygnatariusze 21 postulatów gdańskich wreszcie doczekali się realizacji ich „marzenia”. Sami poszli na bezrobocie po zamknięciu i sprzedaniu stoczni, ale wywalczyli dla Radziwiłłów zwrot ich pałacu, na którego utrzymanie i konserwację przez 50 lat komuniści zabierali robotnikom poważny procent ich zarobków. Tak to realizuje się w Polsce marzenia „ludzi z marmuru”. 

 

17 marca 2010

www.wojciechborkowski.com 

 

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*