Nie podnosić podatków. Sprzedawać “zielone karty”

Pod pozorem zabiegów o uzdrowienie deficytowej sytuacji finansowej w jakiej znalazł się stan Illinois, kontrolowana przez Demokratów legislatura właśnie przegłosowała ustawę, która po podpisaniu przez gubernatora oznaczać będzie rekordowo wyższe podatki od dochodu dla wszystkich mieszkańców stanu i dużo wyższe podatki dla zarejestrowanych w Illinois korporacji.

W burzy medialnych komentarzy i reakcji nie zauważa się, że jednym z rezultatów tak dramatycznej podwyżki podatków może być prawie całkowita eliminacja problemu dużej ilości tzw. nielegalnych imigrantów. Już wkrótce mieszkańcy stanu będą zmuszeni jeszcze bardziej niż dotychczas ograniczyć wydatki na remonty, sprzątanie posiadłości i pielęgnację ogrodów, nie mówiąc już o posiłkach w restauracjach i pieniądzach na rozrywkę. Sporo firm ograniczy produkcję, zmniejszy ilość pracowników, zbankrutuje albo przeprowadzi się do innych, lepiej dbających o rozwój gospodarczy stanów czy chociażby do Meksyku lub Chin. Nie mając możliwości zarobku w Illinois, szczególnie nielegalni imigranci z zuełnie uzasadnionych względów podejmą decyzję o przprowadzce do innych stanów lub powrocie do domu. I problem rozwiązany.

Ale będzie nowy, większy  – coraz mniej możliwości i coraz większe ubóstwo czeka tych, którzy tu legalnie pozostaną.

A przecież, gdyby nasi stanowi politycy  na dłuższą metę chcieli poprawić sytuację finansową, mogliby podejść do tego inaczej.

Po pierwsze, mogliby zacząć od zmniejszenia wydatków na stanowe urzędy i posady.

Po drugie, powinni zaproponować, by zrzeszeni w związkach zawodowych stanowi urzędnicy wpłacali więcej z własnych zarobków na własne fundusze emerytalne. Dlaczego i od kiedy tzw ‚służba publiczna’, a nie prywatna przedsiębiorczość, coraz bardziej staje się preferowaną drogą do finansowego sukcesu i bogacenia się kosztem dręczonego i coraz biedniejszego podatnika i to w samym sercu Ameryki?

Po trzecie, w poszukiwaniu źródeł pieniężnych na zmniejszenie deficytu stanowego, aż się prosi, by zaproponować mieszkającym od lat w Illinois nielegalnym imigrantom możliwość legalizacji ich pobytu i pracy w zamian za opłatę w wysokości np. 4 tys. dolarów. Nawet jeśli tylko połowa,  z jak się szacuje 500 – 600 tys. przebywających tu nielegalnych, skorzystałaby z tej możliwości, dla kasy stanowej byłby to już całkiem poważny zastrzyk finansowy. Nie mówiąc już o lepszym ogólnie klimacie  życia i prowadzenia opłacalnej działalności gospodarczej.

Proponując taką opłacalną legalizacje,  Illinois dałby też znakomity przykład innym stanom, gdzie mieszka duża ilość nielegalnych. Tak naprawdę jest tych stanów tylko kilka. I to też jest jednym z głównych powodów tego, że przeprowadzenie kompleksowej reformy prawa imigracyjnego na poziomie federalnym jest tak skomplikowane, kosztowne i długotrwale. Większość stanów nie ma żadnej motywacji, by zająć się tym problemem, lub podchodzi do niego z zupełnie innego punktu widzenia.

Jeśli prawo dotyczące stałego pobytu regulowane byłoby na poziomie stanowym, na poziomie federalnym o wiele łatwiej i skuteczniej można by zajmować się problemami bezpieczeństwa granic, polityką zagraniczną kraju i sytuacjami humanitarnymi.

Nie do pomyślenia? Ale przecież jeszcze w XIX w. polityka dotycząca imigracji odbywała się na poziomie stanowym. Stany indywidualnie, dobrze znając swoje potrzeby, zabiegały o większe ilości imigrantów lub ograniczały ich napływ. Potwierdzeniem tego, że i teraz możliwa jest polityka imigracyjna na poziomie stanowym, było głośne w ubiegłym roku nowe prawo uchwalone przez legislaturę stanową w Arizonie. Są i inne coraz częstsze przykłady lokalnego podejścia do problemu. Właśnie niedawno, zabiegając o swój rozwój gospodarczy, Utah zaczął rozważać możliwość legalizacji pobytu dla obcokrajowców, którzy chcieliby się w tym stanie osiedlić i pracować…

Parlament stanu Illinois właśnie zaczyna pracę w nowym składzie. Może jakiś nowy reprezentant lub senator, po odwiedzeniu portalu InformacjeUSA, zaproponuje nowatorskie rozwiązanie problemu nielegalnych w Illinois z olbrzymią korzyścią finansową dla wszystkich?

Bogdan Pukszta (01/13/2011)

Categories: Felietony

Comments

  1. maciek
    maciek 13 stycznia, 2011, 13:39

    Ten artykul to zwykle gdybanie… pewnie ze byloby lepiej sprzedawac zielone karty ala to lezy w gesti rzadu federalnego a pozatym „prawdziwym” amerykanom by sie to nie spodobalo…

    Reply this comment
  2. kostek
    kostek 13 stycznia, 2011, 14:12

    jo mundrzejszy!
    robic licytacje,cena wywolawcza np. $10 000

    Reply this comment
  3. ojciec dyrektor
    ojciec dyrektor 13 stycznia, 2011, 19:38

    jestem za…popieram…Alleluja i do przodu…

    Reply this comment
  4. tiki
    tiki 13 stycznia, 2011, 21:13

    dawno juz to powinni zrobic i rozliczyc z podatku kazdego co go nie placil przez okres pobytu w USA Nielagalnie i po klopocie 🙂

    Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*