Patriotyzm

Książkę, „Kiedy Bóg odwrócił wzrok”, napisał Wiesław Adamczyk, Polak – Amerykanin. Człowiek, który w wieku siedmiu lat, w roku 1940, został wywieziony wraz z matką, siostrą i bratem do Kazachskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Ojciec, oficer Wojska Polskiego, został rozstrzelany w Charkowie.

 

Wymowny tytuł książki jest rozczarowaniem człowieka wierzącego, który nie może pojąć zgody na okrucieństwo wobec człowieka, ale też i pojednaniem się z Bogiem, bo odnalazł w końcu po latach, grób ojca.

 

To co przeżył mały Wiesiu na „nieludzkiej ziemi” to horror i koszmar. Jednym słowem straszne, upiorne dzieciństwo i młodzieńcze lata. Najpierw w Kazachstanie, gdzie kilkakrotnie zmienia miejsce pobytu. Potem wraz z tysiącami innych Polaków ucieka do Persji (Iranu), gdzie umiera matka. Wcześniej brat zostaje wcielony do Armii Polskiej. Następnie udaje się przez Irak do Libanu, skąd wyjeżdża do Anglii. Koniec peregrynacji to przybycie do rodziny w Chicago, w 1949 gdzie mieszka do dziś. Czytając tę opowieść można stwierdzić, że dzieci w dużej mierze, przeżyły dzięki potężnej sile charakteru matki. Szukała jedzenia, ryzykowała życiem, nie dojadała.

 

Matczyna miłosć aż do bólu, do skonania…

Wojna dla Polski była koszmarem, z jednej strony Niemcy z drugiej Rosjanie. W latach powojennych nie mogliśmy mówić o Katyniu, Charkowie, Miednoje… Nie mieliśmy nawet prawa wiedzieć o napaści Rosjan na Polskę 17 września 1939 roku, ponieważ komunistyczna propaganda to „tuliła”.

 

A czy teraz, kiedy wszystko się odblokowało, można o tym mówić? Może, ale aby o tym mówić trzeba wiedzieć! Zastanawiam się, czy aktualne podręczniki szkolne w Polsce, kładą nacisk na uświadamianie młodzieży co się wówczas naprawdę /!!!/ stało.

 

Nie wydaje mi się, aby ktoś w Ministerstwie Edukacji pomyślał, że ta książka Wiesława Adamczyka, może być wspaniałą lekturą dla młodzieży, choćby po to, by wreszcie obudzić tak zapomniane słowo – PATRIOTYZM.

 

Lecz jak można mówić o wzbogacaniu wiedzy, kiedy w Polsce likwiduje się szkoły, jedna po drugiej, taśmowo, w miastach i na wsiach, jakby na czyjś rozkaz.

 

Czyżby wiedza przestała być cenna?

I kolejny Katyń prawie dwa lata temu… i kompletna dezorientacja. Winnych nie ma. Winni, zdaniem rządu, zginęli w katastrofie… Oni nie mogą się bronić. Jedno kłamstwo pociąga drugie. Obraża się pośmiertnie ludzi. Nakręca służalcze media. Pozwala się Rosjanom wchodzić „z butami” do naszego domu i narzucać swoją wolę. Nasza duma narodowa poszła spać.

 

Inne sprawy wchodzą na arenę, a Katyń numer 2 – umiera.

 

Historia się powtarza, ale niczego nas nie uczy.

 

Marianna Dziś

mariannadzis@att.net

www.mariannadzis.blogspot.com

(847) 322-4740

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*