Norwegia płaci brzęczącym Noblem

Obama? Romney? Ueee …, nie, dziękuję

W ciągu zaledwie kilku tygodni obrodziło nam w wybory: Gruzja, Białoruś, Litwa, 28 października Ukraina, a potem w Stanach. Warto poświęcić pierwszy akapit na to, co wydarzyło się wśród naszych sąsiadów, bo rzeczywistość polityczna wokół Polski uległa zmianie. No, może poza Białorusią, bo tam niezmiennie panuje dresiarz z wąsikiem – Łukaszenka. Opozycja w parlamencie? – zero zdobytych miejsc.

 

Zacząć wypada od gratulacji dla Polaków mieszkających na Litwie. Jest ich zaledwie 200.000 ale to prawie 10 procent ludności. Przesadziłem, naprawdę 6.6 %, ale gdy z Litwy wyjechało za chlebem 400.000 młodych ludzi (głównie UK, Norwegia), to znaczy, że ubyło sporo, bo Litwinów jest zaledwie 3 miliony, więc gdy emigruje 13% obywateli, te nasze polskie 6.6% naprawdę urasta do 10%. A zatem gratulacje dla Akcji Wyborczej Polaków (AWPL) za 6 procent poparcia oraz 6 zdobytych mandatów. Ciekaw jestem kiedy podobna Akcja Wyborcza Polaków w Ameryce (AWPA) zdobędzie waszyngtoński Kapitol? Ponoć są nas tutaj miliony.

 

Na litewskiej scenie rolę zwycięzcy odgrywa arcyciekawa postać, Rosjanin Viktor Uspaskich. Gdy do tego dodamy pogromcę Micheila Saakaszwiego w Gruzji w wyborach parlamentarnych Bidzina Iwaniszwilego, który dorobił się ogromnej fortuny w Rosji, otoczenie wokół Polski zaczyna wyglądać bardzo … putinowsko. O ile Bidzin Iwaniszwili (153 miejsce na liście najbogatszych na świecie i $6.4 mld) bije bogactwem Rosjanina Uspaskicha (tylko $55mln), o tyle życiorys tego drugiego o wiele barwniejszy. Wraca teraz do władzy na Litwie jako przywódca zwycięskiej Partii Pracy, ale zdążył już salwować się ucieczką do Rosji i prosić Putina o azyl polityczny, gdy jako minister gospodarki został oskarżony o malwersacje grubych milionów w 2006. A zatem Rosjanin zza koła podbiegunowego (Archangielsk), który jako spawacz przyjechał na Litwę w latach 80., miał epizod imigracyjny (Finlandia), wraca w latach 90., żeni się, dostaje litewskie obywatelstwo i w 2000 wchodzi do sejmu jako poseł niezależny. Następnie formuje partię, która zdobywa fotel premiera w wyborach w 2004, choć sam zostaje ministrem gospodarki. Wychodzą na jaw finansowe matactwa oraz to, że sfałszował tytuł magistra, więc ucieka do Putina w 2007, prosi o azyl, ale wraca w 2008 wygrywając mandat do litewskiego sejmu, a już w 2009 zdobywa immunitet jako poseł do Parlamentu Europejskiego. Tydzień temu jego partia wygrała pierwszą turę wyborów, za dwa tygodnie druga część. Litwini będą wybierać pozostałych 68 reprezentantów w okręgach jednomantatowych do 141osobowego parlamentu.

 

Napisałem niedawno artykuł zatytuowany “Dlaczego nie będę głosował na Obamę​?” wzburzony numerem z obozami śmierci, jaki wywinął niedawno Obama. Był w tym pewien chwyt, bo wyszło z tekstu, że ja nie tyle nie będę głosował na Obamę, ile w ogóle nie będę brał udziału w zbliżających się wyborach. Moje argumenty to był fakt, iż jak na trzystumilionowy kraj Obama-Romney to bardzo lichy wachlarz kandydatów, a przypadek Busha udowodnił, że coś niedobrze z samym systemem wyborczym, czyli z demokracją, skoro prezydentem zostaje ten, co otrzymał mniej głosów w wyborach powszechnych od swojego przeciwnika (o pół miliona głosów). Nadto, jak mawiał Stalin, nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy, co wyszło w wyborach w 2000 roku. Dostało się też mediom, albowiem, o ile na początku lat osiemdziesiątych na kampanię potrzeba było niewiele ponad sto milionów dolarów (wtedy działało ok. 50 koncernów medialnych), o tyle teraz, nie masz co stawać w szranki bez miliarda na telewizje. Miliardy zatem lądują w zaledwie kilku koncernach, co dotrwały do dnia dzisiejszego, czyniąc nam z rynku medialnego prawdziwy kołchoz centralnie zarządzany. Co więcej, koncerny te mają już charakter globalny. Przypomnę tutaj dygresyjnie, że sytuację taką zafundował nam uwielbiany przez Polonię i Polaków w kraju Ronald Reagan – słynna deregulacja, choć w istocie krył się w tym zamysł, by wyciąć w pień konkurencję na rzecz kilku najsilniejszych graczy. Pisałem o tym, odsyłam do archiwum na stronach www.dziennikzwiazkowy.com.

 

Wątpliwości moje mają głębszy wymiar niż bardzo ograniczony wybór albo Romney albo Obama. Wielkie emocje? Rzeczywistość przewidywalna do bólu. Zostawmy też w spokoju cały ten system głosów elektorskich, bo to takie niby wybory powszechne z filtrem, innymi słowy wybory prezydenckie w Polsce są bardziej demokratyczne i powszechne niż w USA. Zauważę tylko, że zmieniła się pula głosów elektorskich. Illinois straciło kolejny i ma ich teraz 20. Badania Census 2010 odebrały głosy elektorskie 10 stanom (m.in. NY, N.J, IL, MA, Penn) a przybyło w Texasie, Arizonie, w Nevadzie, na Florydzie. Łatwo dostrzec, że zmienia to dynamikę na rzecz republikanów.

 

Nie wglębiam się też w niejasny nadzór nad maszynami liczącymi głosy, radę nadzorczą prywatnych firm mających licencje na obsługę wyborów, czy usłużność sędziów Sądu Najwyższego, którzy wstrzymali liczenie głosów na Florydzie w pamiętnym roku 2000, gdy przewaga Busha zmalała do kilkuset głosów.

 

Ale warto zauważyć te wszystkie drobne kroki, które wypaczają sens tak zarządzanej demokracji – Floryda i Iowa odbiera prawo głosu skazańcom, Kansas, S. Carolina, Texas, Tennessee, Wisconsin wprowadza obowiązek legitymowania się federalnym ID przy głosowaniu, nadto są stany, które ograniczają możliwość wczesnego głosowania korespondencyjnego (Georgia, West Wirginia).

 

Norwegia płaci brzęczącym noblem.

 

Na koniec dostanie się moim kochanym Norwegom. Trudno sie oprzeć wrażeniu, że Nobel służy Norwegom jako zapłata.

 

Komitet Olimpijski dostał Nobla zaraz po olimpiadzie zimowej w Lillehammer. Al Gore miał użyć swoich sławnych powerpointów do wychwalania Norwegii za jej wkład na rzecz ochrony środowiska zapominając, że Norwegowie dbają o środowisko naturalne głównie poza Norwegią: puszcza amazońska, słonie w Afryce; – znacznie gorzej im to idzie z wielorybami czy emisją CO2 na Morzu Północnym. Kolejny Amerykanin Obama dostał Nobla za poparcie ważnych dla Norwegii spraw na arenie miedzynarodowej i za wspieranie kandydatur Norwegów na różne międzynarodowe synekury.

 

A teraz Unia – laureatce Unii nie będzie wypadało protestować na to, że Norwegia podnosi cła zaporowe na unijne produkty rolne (na razie sery) i nie zechce zrobić tego samego norweskim rybom. A przy okazji, szef Komitetu Nobla, Thorbjørn Jagland, może się odwdzięczyć za poparcie jego kandydatury na stanowisko Generalnego Sekretarza Rady Europy.

 

Cóż, sama idea powstania Unii Europejskiej bezsprzecznie przyczyniła się do pokoju w Europie i zasługuje na uznanie, ale nie jest to zasługa biurokracji EU, nawet wręcz przeciwnie. Wszystko wskazuje na to, że idea solidarności europejskiej będzie zaprzepaszczona na rzecz pieniądza europejskiego, więc moment przyznania Nagrody Nobla Unii Europejskiej jest bardzo źle wybrany.

 

Zdziwienie musi też budzić fakt wyrazów tego nagłego uznania dla organizacji, do której Norwegia nie chce przystapić i której polityka jest w Norwegii nieustannie krytykowana.

 

JanWiktorSoroko

@gmail.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*