Nic nie wiedzieli? – Ameryka od środka

Zdumiona Ameryka dowiedziała się ostatnio, że gospodarka kraju znajduje się na skraju kompletnego załamania i że jeśli nie właduje się w nią natychmiast 700 miliardów dolarów – oczywiście z naszej kieszeni – czeka nas wielka depresja o trudnej do przewidzenia skali. Pomijając to, kto za ten katastrofalny stan rzeczy ponosi odpowiedzialność, warto zastanowić się nad kwalifikacjami osób, które finansowej kondycji kraju mają stale pilnować.

Przez ostatnie miesiące szef Federalnego Banku Rezerw, Ben Bernanke, oraz minister skarbu, Henry Poulson, zapewniali nas pospołu, że mimo “pewnych trudności”, takich na przykład, jak fatalny stan rynku nieruchomości, ogólny stan gospodarki amerykańskiej pozostaje “dobry”, a system finansowy kraju “ma solidne podstawy”. Obaj ci panowie wypowiadali tego rodzaju tezy jeszcze przed dwoma tygodniami. Dopiero przed kilkoma dniami uderzyli na alarm i wyciągnęli do podatników rękę z prośbą o gigantyczny datek.

Są tylko dwie możliwości, ale żadna z nich nie jest dla Bernankego i Poulsona zbyt chlubna. Po pierwsze, możliwe jest, że ludzie ci po prostu aż do ostatniej chwili nie wiedzieli, iż balansujemy na skraju przepaści. Jeśli jednak tak rzeczywiście było, szokujący jest ich brak kwalifikacji, okazywania odpowiedniego nadzoru, wykazywania się pożądaną wnikliwością, itd. Przecież ich głównym obowiązkiem jest właśnie dbanie o stabilność rynku, ekonomii, giełdy, etc. Czy możliwe jest zatem, że nie byli oni w stanie przewidzieć nadciągającego krachu wcześniej?

Po drugie, jeśli wiedzieli o tym, co nas czeka od dawna, przez ostatnie miesiące oszukiwali nas, a przynajmniej zatajali prawdę, tylko po to, by w ostatniej chwili zmusić Kongres do pośpiesznego zatwierdzenia ryzykownego planu ratowania rynku. Na domiar złego, wstępna wersja tego planu przewidywała, iż Poulson dostanie od nas czek na 700 miliardów dolarów i będzie mógł te pieniądze wydać jak chce, bez żadnego nadzoru ani też bez możliwości pociągnięcia go do odpowiedzialności, gdyby coś było nie tak.

Szczytem idiotyzmu jest powierzenie tak ogromnej sumy pieniędzy komuś, kto albo o nadciągającym krachu nie wiedział, albo też ukrywał go przed nami.
Absolutnie pewne jest to, iż Kongres zatwierdzi rozdanie pieniędzy podatników bankom, które wpędziły nas w tę sytuację. Jakakolwiek inna decyzja byłaby zbyt niebezpieczna politycznie. Niestety wszystko to przypomina do złudzenia alarmistyczny pośpiech, z jakim Kongres został zmuszony do głosowania nad rezolucją zatwierdzającą atak na Irak. Wtedy też padały słowa o wielkim zagrożeniu, potrzebie natychmiastowego działania, itd. Podobnie jak dziś, zatwierdzone zostały ogromne sumy pieniędzy na wojnę, która trwa do dziś, a która pochłania 20 miliardów dolarów miesięcznie.

Wydarzenia ostatnich dni są dość smutnym postskryptem do wielu lat w żaden sposób niekontrolowanego, drapieżnego kapitalizmu, w którym główną rolę odgrywają chciwi spekulanci. Podstawą takiego kapitalizmu jest deregulacja rynku, banków, giełdy i całego systemu finansowego kraju. Dopiero dziś okazuje się, że państwo powinno mieć jednak coś do powiedzenia, musi wymagać przestrzegania pewnych reguł, ponieważ w przeciwnym razie prędzej czy później dochodzi do kompletnego załamania. W Europie upatruje się w obecnej sytuacji gopspodarczej USA koniec dominacji Ameryki na światowych rynkach. Jeśli tak rzeczywiście jest, globalny rynek czekają bardzo poważne, wieloletnie transformacje. Wielu ekonomistów uważa, że najgorsze jest nadal przed nami. Niezależnie od tego, czy podarujemy rządowi 700 miliardów dolarów, czy też nie.
Andrzej Heyduk

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*