"Na Varshavu!?", czyli Bogdan Pukszta o protestujących "oburzonych"

O protestujących poprzez tzw. okupację Wall Street ostatnio dużo w mediach i czuję się trochę jakbym podążał za nagłą modą dokładając do tego medialnego szumu. Ale gdy przeczytałem niedawno w tytule artykułu, że „Ameryka popiera Occupy Wall Street,” pomyślałem sobie, ‘Really?!’ To przecież podobnie jakby ktoś w kontekście rezultatów niedawnych wyborów parlamentarnych w Polsce napisał, skrótowo, że Polonia popiera tylko PiS. Albo, że cała Polska Palikotem stoi.

A przecież we wszystkich tych trzech przypadkach mamy do czynienia ze stosunkowo niewielkim segmentem całego społeczeństwa, który demonstruje swoje (a może czasami czyjeś inne) preferencje głosując tak czy inaczej lub okupując niektóre parki czy ulice. Nadal jeszcze mamy do tego prawo. I pewnie bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że „Ameryka popiera prawo do (protestu) Occupy Wall Street.”

Ponieważ brak wzrostu gospodarczego, zastój na wielu rynkach, a nawet ich kurczenie się to najważniejszy teraz problem, dobrze że protestujący na Wall Street i w innych miejscach przypominają o konieczności polepszenia sytuacji. Szkoda tylko, że ich protest jest wybiorczy, jednostronny i coraz bardziej jest ewidentne, że politycznie wykorzystany będzie przez i nawet stanie się częścią strategii, jednej tylko partii, która starać się będzie utrzymać władzę. Stało się to ewidentne, gdy protestujący zaczęli wybierać adresy rezydencji, pod które chadzają by demonstrować swój sprzeciw przeciw bogatym.

Bo na razie jeszcze nie demonstrowali przed domami związkowych bossów i ich kolesiów, którzy dzięki ‘kreatywnym’ stażom na stanowiskach administracji publicznej na (wczesnej często) emeryturze pobierać będą podwójne czasami sześciocyfrowe pensje, kilkakrotnie większe niż przeciętne wynagrodzenie w sektorze prywatnym przeciętnego pracownika w sile wieku.

Nie będą też pewnie protestować przed domami prezydentów uczelni, wśród których nawet w tych trudnych latach przybywa nowych milionerów, więcej niż np. w Europie we wszystkich sektorach. I dzieje się tak w dużym stopniu dzięki pieniądzom podatników, które zasilają uczelniane budżety federalnymi i stanowymi stypendiami i gwarantowanymi przez rząd studenckimi pożyczkami.

Nie pójdą też protestować przed rezydencjami najbogatszych z sektora filmowego, medialnego, rozrywki i mody. To im przecież przeważnie udaje się mówić podobnym językiem. A tak na marginesie, to oni przychodzą mi na myśl, gdy przypomina mi się wiersz Alexandra Pope, zaczynający się od ‘A little learning is a dangerous thing (…).’

I na pewno nie pójdą protestować pod domem Geroge’a Sorosa. I głównie dlatego, gdy widzę lub słyszę wzmianki o ‘okupantach z Wall Street,’ od ubiegłego piątku (premiera „1920. Bitwa Warszawska” w Chicago), w trójwymiarowy sposób, kojarzy mi się to z obrazem bolszewickich mas, w wielkim proteście i pod wodza Leninów, Stalinów, Trotskich, Tuchaczewskich i innych maszerujących na Warszawę by zasiać sprawiedliwość i równość poprzez odebranie bogactwa ‘pahnomh Pohlyakhom.’

 

Bogdan Pukszta, 10/18/11

 

Categories: Felietony

Comments

  1. kicia
    kicia 18 października, 2011, 15:55

    to jest zwiastun WIOSNY LUDOW …

    Reply this comment
  2. roman
    roman 18 października, 2011, 18:20

    Nareszcie ktos napisal cos rozsadnego na tym portalu.

    Reply this comment
  3. Rysiu
    Rysiu 18 października, 2011, 18:49

    Czyli pan Pukszta malo wie co sie dzieje na ulicach…

    Reply this comment
  4. krzys
    krzys 18 października, 2011, 19:00

    To są pasożyty wysysające całą energię klasy sredniej i wkrótce prawdziwy, tworzący dochód narodowy, podatnik na nich nie wyrobi. System musi się załamać. Rządy politykow oplacanych przez wielkie korporacje doprowadziły go do stanu krytycznego.

    Reply this comment
  5. Decybel
    Decybel 18 października, 2011, 21:15

    dlaczego amerykanski kapitalizm sie tak wybil????? poniewaz nad zadnym system ,instytucja nie ma zadnej kontroli!!!! nikt nie przestrzega zasad bo jest demokracja.

    i dobrze dawali kredyty tym ze protestujacym a pozniej nie kontrolalowali czy maja z czego splacac to nauczyli latwizny i lenistwa!!!!

    Reply this comment
  6. reglasz stefan
    reglasz stefan 18 października, 2011, 21:20

    Skojarzenia protestow: aktualnie ekonomicznego (pod nadzorem ale uzasadnionego obawami o standart zycia)) z dawnym, bolszewickim wyrazem oblakanczej ideologii zbrodni na kazdym kto nie z nimi, swiadczy o duzej wiedzy, wrazliwosci i umiejetnosci znalezienia adekwatnych plaszczyzn porownan autora B.Pukszty.

    Reply this comment
  7. Joe B
    Joe B 18 października, 2011, 22:46

    Moim zdaniem taki dym jest wskazany niech sie troche cholota bogata boi bo juz sami nie wiedza jak nas najlepiej okradac.

    Reply this comment
  8. Charlie_Charlie
    Charlie_Charlie 18 października, 2011, 23:07

    szkoda ze nie wyszli na ulice gdy obama pompowal kase w upadle banki zeby po miesiacu ich prezesi wyplacali sobie milionowe bonusy,a dookola srednie przedsiebiorstwa wrez blagaly o roznego rodzaju ulgi . wtedy wazne bylo tylko chronic tylki bankow i unijnyh darmozjadow.dzisiaj ci ktorzy faktycznie maja cos za paznokciami siedza sobie gdzies z szycem na malezji czy malediwach i drinki z palemka sacza ogladajac w tv jak naiwniakom tylki marzna.

    Reply this comment
    • kicia
      kicia 19 października, 2011, 07:14

      Charie – chyba nie zapomniales, kto pierwszy zaczal pompowac , to byl Dabliu…

      Reply this comment
      • Charlie_Charlie
        Charlie_Charlie 19 października, 2011, 08:42

        ja pisze o poczatkach kryzysu , bush zas powinien zostac zlinczowany szczegolnie za to ze wyeksportowal ten kraj do chin, tam stworzyl miejsca pracy dla niewolnikow chinskich,zrodla gigantycznych dochodow dla rodzimych biznesmenow dzialajacych na tamtejszym rynku i jednoczesnie zamykajac 2,8 mln miejsc pracy tutaj , w usa. za to powinien dostac baty

        Reply this comment

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*