Miłe złego początki…

Okiem felietonisty

Miłe złego początki, lecz koniec żałosny – to z bajki Ignacego Krasickiego. Tak się dobrze zapowiadało pod koniec XX wieku. Globalizm rósł w siłę, dzielono strefy wpływów, tworzono nowe kraje, import wypełniał półki sklepowe, budowano nowy ład w Europie i w Azji.

 

Optymizm gasł powoli. Pod koniec 2011 roku politycy zachowują się tak, jakby przybyli z innej planety. Oni gotowi uwierzyć, że to nie oni, ale ktoś inny podrzucił im kukułcze jajo globalizmu, z którym nie potrafią sobie dać rady. Globalizm XXI wieku wyrwał zęby kapitalizmowi z XX wieku i osłabił tak potrzebną narodową energię. Kraje, które dawniej niepodzielnie panowały na świecie, jeszcze nie pozbyły się wykwintnych manier etykiety dworskiej, ale te obyczaje z dawnych dobrych czasów przeniesione w czas kryzysu są co najwyżej zabawne.

 

Resztki z pańskiego stołu będzie w najbliższym czasie zjadało samo jaśniepaństwo, jeżeli nie otrząśniemy się z urojeń, w jakich dalej żyją rządzący nami politycy.

 

W Polsce po zwycięstwie wyborczym Platformy, zamiast emanacji energii i triumfu, politycy zaczęli zdradzać niepokojące objawy zmęczenia i braku pomysłu na przyszłość. Oglądałem w telewizji spotkanie premiera Tuska z politykami Platformy, czyli Radę Krajową tej partii. Formalnie świetne było przemówienie premiera, ale naprawdę ciekawe były przebitki filmowe na drugą postać tej partii, czyli byłego marszałka Grzegorza Schetynę. Gdyby kamera cały czas pokazywała minę byłego marszałka sejmu, to obraz ten, na tle przemówienia premiera, byłby znakomitym portretem psychologicznym i zapowiedzią czekających nas personalnych wojen wewnątrz tej partii. Media jednak się tym nie zajmują.

 

“Wojny” wewnątrz Platformy są tuszowane i osłodzone zwycięstwem wyborczym Platformy.

 

Rywalizacje wewnątrz przegranej partii, czyli Prawa i Sprawiedliwości, są tematem medialnym “numer jeden” ostatnich dwóch tygodni. Wyborcy Prawa i Sprawiedliwości zostali postawieni przez media przed trudnym wyborem, czy zostać “ziobrystą”, czy dalej popierać prezesa PiS. Miejmy nadzieję, że sami politycy PiS dokonają prawidłowego wyboru i polska prawica wreszcie się odrodzi i odmłodzi w formie czytelnej i powszechnie akceptowanej przez Polaków.

 

Interesujący komentarz Artura Kowalskiego możemy przeczytać w “Naszym Dzienniku” z 7 listopada 2011. Cytuję: “Wielu wyborców PiS zadaje sobie pytanie, po co ten spór i o co właściwie chodzi. Bo tak jak nie do wyobrażenia jest PiS bez Jarosława Kaczyńskiego, tak też trudno sobie wyobrazić PiS bez Zbigniewa Ziobry. Pozwalając kiedyś odejść grupie posłów związanych z Markiem Jurkiem, a nie tak dawno wyrzucając parlamentarzystów, którzy później utworzyli PJN, Prawo i Sprawiedliwość obcięło sobie ręce. Dziś zdaje się wycinać sobie serce, a z samym tylko — nawet najtęższym — mózgiem trudno jest jakiemukolwiek organizmowi funkcjonować” — koniec cytatu.

 

Media bawią telewidzów i radiosłuchaczy wojnami personalnymi, a niezauważone dla opinii publicznej umknęło kontrowersyjne przemówienie senatora-seniora Kazimierza Kutza. Można to przemówienie znaleźć w internecie. Problemy polskiej sceny politycznej zamiatane są pod dywan przez zadowolonych z siebie polityków prowadzących medialną wojnę polsko-polską. Telewizyjne gadulstwo celebrytów zupełnie dezinformuje opinię publiczną.

 

Problem krzyża, który od 14 lat wisi na sali sejmowej, staje się obecnie tematem poselskich uchwał i politycznych głosowań. To budzi skojarzenia historyczne do czasów Cesarstwa Rzymskiego. Tylko kto wystąpi teraz w roli namiestnika rzymskiego, aby rozstrzygnąć ten spór?

 

Globalizm odebrał rozum wysługującym się tej ideologii politykom. Polski Związek Piłki Nożnej usunął z koszulek reprezentantów Polski godło Polski, orła w koronie. Firma Nike przedstawiła we Wrocławiu oficjalne, nowe stroje, na mecze Euro 2012. Na tych koszulkach, na miejscu orła w koronie umieszczono logo PZPN. Czy zawodnicy polscy reprezentują dalej Polskę, czy jej nowych właścicieli?

 

To jest znak czasu. Poddaństwo i wasalizm dobrze opłacanych prezesów zakłóca ich poczucie przynależności narodowej. Dobrze opłacani urzędnicy i świetnie wynagradzani politykierzy wysługują się sponsorom zapominając o elementarnych zobowiązaniach wobec własnego narodu. Ten przykład nie jest wydumany przez oburzoną opinię publiczną w Polsce. To jest ilustracja kryzysu moralnego obecnych działaczy.

 

W krajach przejętych przez globalny kapitał, urzędnicy “wyższej szarży” cierpią na rozdwojenie jaźni. Oni stają się “obywatelami świata”.

 

Dla nich los i problemy przeciętnego obywatela stają się obce albo wręcz godne politowania. Gazeta.pl z 9 listopada, informuje czytelników o problemach z policją Marcina Dubienieckiego, męża pani Marty Kaczyńskiej. Mąż pani Kaczyńskiej stracił prawo jazdy, ale i tak wsiadł za kółko. Kolejna próba zatrzymania przez drogówkę okazała się fiaskiem, bo ten widząc patrol, zamiast zwolnić docisnął pedał gazu. Policja złożyła wniosek do sądu, a Dubieniecki zapowiedział, że i tak będzie jeździć, bo posiada prawo jazdy również innego kraju. Tyle Gazeta.pl.

 

Czy to nie przypomina PRL i arogancji tamtych dostojników?

 

Miłe złego początki, lecz koniec żałosny – to z bajki Ignacego Krasickiego napisanej przeszło 200 lat temu, a ciągle aktualnej. Ignacy Krasicki w tych globalnych czasach okazał się poetą uniwersalnym. Jego genialne bajki powinni czytać politycy wielu narodów.

 

9 listopada 2011

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*