Medialne niuanse

Telewizja satelitarna przynosi nam aktualny obraz Polski. Ten obraz, tworzony przez stacje komercyjne w czasie rządów koalicji PiS-u z LPR-em i Samoobroną, przypominał relacje z batalii wojennej. “Agresorem” w tamtych relacjach był rząd PiS-u i jego przedstawiciele odpowiedzialni za wszystkie problemy kraju, a pokrzywdzonym był telewidz, który był przez telewizje komercyjne obrabiany propagandowo.

Jakże inny obraz mamy obecnie, kiedy władzę sprawuje koalicja Platformy z PSL-em. Wystarczy się przyjrzeć konfliktowi w kopalni Budryk. Konflikt ten przez telewizję komercyjną został sprowadzony do nieporozumień płacowych, gdzie stronami są górnicy i zarząd kopalni Budryk. Komentatorzy telewizyjni nie stawiają pod ścianę rządu premiera Tuska. Ten rząd nie jest nawet wymieniany w tym sporze. Tego rządu w czasie tego konfliktu nie ma, on jest przez komentatorów telewizyjnych chroniony.

Nie wzywa się też do odpowiedzi ministrów odpowiedzialnych za ten resort. Oni też są chronieni. To nic, że pod ziemią strajkowało kilkuset górników. Gdyby strajkowali za rządów PiS-u, to winnych by wskazano kamerami. W aktualnych relacjach telewizyjnych widz jest także obrabiany propagandowo, ale jego uwaga kierowana jest na inne problemy, a przy okazji wskazywany jest nowy wróg, jako przyczyna konfliktu.

Tym wrogiem, według komentatorów, ma być państwo, jako właściciel kopalni. W czasie relacji przekazywanej nam przez telewizję Polsat, komentator wręcz oświadczył, że gdyby kopalnia była własnością prywatną, to właściciel by znalazł pieniądze dla strajkujących górników i konflikt by rozwiązano. W czasie relacji pokazano też prezesa zarządu, który próbował poinformować telewidzów, że wielu górników jest zastraszanych.

Te same informacje możemy przeczytać w Gazeta.pl, gdzie możemy się dowiedzieć, że protest w Budryku prowadzą cztery z dziewięciu działających tam związków. Zarząd deklaruje dobrą wolę dla rozwiązania konfliktu, z uwzględnieniem sytuacji ekonomicznej i społecznej spółki – czytamy w piśmie skierowanym do górników. Patrząc na to z boku i znając historię najnowszą, kiedy wielokrotnie widzieliśmy przykłady, jak związki zawodowe były manipulowane przez zewnętrznych reżyserów i same manipulowały nastrojami, musimy być bardzo ostrożni w wyrażaniu własnej opinii o tym konflikcie. Nigdy nie możemy wykluczyć obecności zewnętrznego manipulatora w konfliktach między pracodawcą i pracownikami.

W bogatej historii związków zawodowych były również przykłady mafijnej manipulacji, kiedy związki były zastraszane, a przywódcy bywali również zabijani przez wynajętych morderców. Były przykłady kooperacji związków z pracodawcą i to nie takiej wynikającej ze statutu związków, ale umowy polegającej na wywoływaniu strajku w okresie braku zamówień w firmach, w których te związki działały. Środowisko polonijne kilka lat temu było dotknięte informacją o śmierci Waldka Włodarczyka, chicagowskiego działacza związkowego, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Konflikt w kopalni Budryk też zaczyna wyglądać dość tajemniczo.

Górnicy w Polsce są grupą zawodową dobrze płatną na tle innych branży. Z pustego nie naleje nawet Salomon, a co dopiero początkujący “cudotwórca”, premier Tusk. Konflikty mogą być sterowane przez te siły, które są zainteresowane prywatyzacją kopalń. Prywatyzacja sama w sobie jest zjawiskiem normalnym, poza taką prywatyzacją, w której majątek przechodzi w ręce tych właścicieli, którzy nie są emocjonalnie związani z krajem, gdzie są właścicielami fabryk.

Sami widzimy codziennie, co się stało z fabrykami na terenie aglomeracji chicagowskiej. Fabryki uciekły poza granice kraju w pogoni za zyskiem. Na terenie Harwood Hts. było kiedyś pięćdziesiąt zakładów produkcyjnych, jak w wywiadzie telewizyjnym opowiedział nam radny tego miasteczka, pan Marek Dobrzycki, a zostało osiem zakładów.

Tak samo będzie w Polsce za parę lat. Kiedy bezduszni gracze wydoją już tani rynek pracy, to uciekną z własnym kapitałem, podobnie jak to się stało w wielu miejscach na naszej planecie. Miejmy nadzieję, że wreszcie zwycięży rozsądek, a ludzie odpowiedzialni za ład społeczny, znajdą dość energii i dobrej woli, aby przywrócić rozum tym, co go tracą w pogoni za zyskiem. Miejmy nadzieję, że konflikt w Budryku też zostanie ostatecznie rozwiązany w ciągu najbliższych dni.

8 stycznia 2008

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*