Media jak “botox”

Okiem felietonisty

 

Uchwałą Bundestagu niemieccy posłowie wyrazili uznanie dla “Karty”, dziwnej deklaracji organizacji Niemców wysiedlonych z Polski, Czechosłowacji i ze Związku Radzieckiego. W “Karcie”, którą poparli niemieccy posłowie, nie ma słowa o zbrodniach popełnionych na Polakach i Żydach, za to “najbardziej doświadczonymi cierpieniami tych czasów” okazali się niemieccy wypędzeni.

 

Paweł Lisicki z Rzeczpospolitej, na swoim blogu, domaga się odpowiedzi polskich władz na tę zadziwiającą uchwałę Bundestagu. Kilkudziesięciu historyków z całego świata napisało list otwarty, w którym skrytkowali niemieckich polityków. Czy polski sejm i polskie media zareagują?

 

To jest mało prawdopodobne. Polskie media mają inne “problemy” i inne spojrzenie na historyczną tragedię, w jaką wplątała Polskę II wojna światowa. Polskie media używane są jako “botox” do wygładzania “zmarszczek” historii w wersji narzucanej nam przez publicystów z innych krajów. Polskie media uprawiają chirurgię kosmetyczną wygładzając skórę na prześladowcach Polski, a polscy politycy wygłaszają w zagranicznych gazetach opinie, które budzą uzasadnioną obawę o ich intelektualną poczytalność.

 

Władysław Bartoszewski w wywiadzie dla “Die Welt” powiedział: “ Jeżeli ktoś się kogoś lękał, to nie Niemców. Nie musiałem się obawiać na ulicy niemieckiego oficera, który nie miał nakazu aresztowania mnie. Ale musiałem się obawiać sąsiada -Polaka, który zauważył, że kupiłem więcej chleba niż zwykle – koniec cytatu.

 

To jest absolutnie “nowe” spojrzenie na historię II wojny światowej. Były minister spraw zagranicznych III Rzeczpospolitej, a obecny sekretarz stanu w Kancelarii Premiera, przez pięć lat okupacji bał się własnego narodu? Czy dlatego, że się bał, postanowił go reprezentować jako minister, aby tych “donosicieli i przestępców” resocjalizować? Podobnych bzdur to już dawno nie mieliśmy okazji czytać w europejskich mediach.

 

Zarzut fałszowania historii Polski z premedytacją, postawiła Władysławowi Bartoszewskiemu pani Marta Kaczyńska na własnym blogu internetowym.

 

Bartosz T. Wieliński z Gazety Wyborczej ma zupełnie odmienne zdanie, cytuję: “Gdyby blogerka Marta Kaczyńska przeczytała cały wywiad, którego prof. Władysław Bartoszewski udzielił “Die Welt”, pewnie nie rzucałaby pod jego adresem kalumni o fałszowanie historii i kalaniu dobrego imienia Polski, ale raczej wystawiła profesorowi laurkę”. Jak się okazuje, można mieć diametralnie odmienne zdanie o wypowiedziach Bartoszewskiego.

 

Z wywodu dziennikarza Gazety Wyborczej można wnioskować, że reszta wywiadu w “Die Welt”, czyli ta część “godna laurki”, była samokrytyczną polemiką Bartoszewskiego ze zdaniem wypowiedzianym przez siebie samego, a cytowanym przez Martę Kaczyńską.

 

W poprzednim felietonie przytoczyłem informację zamieszczoną w “Naszym Dzienniku”, który powołując się na Frondę.pl, napisał: “W latach 60. Bronisław Geremek był tajnym współpracownikiem SB”. Redaktor naczelny portalu Fronda.pl, przeprosił na stronie internetowej za pomyłkę. Okazało się, że znany polityk nie był tajnym współpracownikiem, tylko kandydatem na tajnego współpracownika służb PRL. Znany polityk Bronisław Geremek był przez 18 lat członkiem PZPR i wstąpił do tej partii w latach najokrutniejszego stalinizmu. Ten znany polityk był przez 18 lat człowiekiem reżimu komunistycznego, co nie przeszkodziło mu być później ministrem spraw zagranicznych w III Rzeczpospolitej.

 

Polscy politycy mieli szczególnie zawiłą i skomplikowaną drogę do najwyższych stanowisk i zadziwiających karier dyplomatycznych. Także inne kraje europejskie, które uczestniczyły w II wojnie światowej, nie miały łatwej drogi po zakończeniu tej wojny.

 

Nawet sześćdziesięcioletni okres pokoju w Europie nie jest w stanie wyjaśnić i rozbroić wszystkie urazy, jakie zadała ta wojna narodom Europy. Uproszczenia i kalki, jakimi muszą się posługiwać media, jeszcze bardziej wulgaryzują historię XX wieku. Jednak, nic i nikt, nie może usprawiedliwić opinii byłego ministra Władysława Bartoszewskiego wyrażonej w opiniotwórczym “Die Welt”. Próba poniżania “sąsiada-Polaka” przez byłego ministra jest szczególnie niezręczna. Jak to się ma do bohaterskich walk w czasie Powstania Warszawskiego zorganizowanego przez “sąsiadów” pana ministra, w którym sam pan Bartoszewski brał udział? Czy ta bezprzykładna walka z okupantem dobrze zorganizowanego polskiego podziemia mogłaby zaistnieć, gdyby jeden Polak bał się drugiego Polaka w tym okresie?

 

Cały wywiad z Władysławem Bartoszewskim dostępny jest na stronie internetowej rp.pl.

 

3 marca 2011

www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*