“Liberalizm” Platformy – Okiem felietonisty

Politycy niektórych formacji przypominają pływające przy brzegu meduzy. Parzydełkowce tego typu okazywały się bardzo niebezpieczne w swoim leniwym falowaniu w rytm przypływów i odpływów. Kolejne zapowiedzi “liberalnej” Platformy zaczynają budzić powszechny niepokój. Koalicja PO-PSL zapowiada przekazanie szpitali samorządom.

Jak informuje nas Waldemar Pawlak — “nie obawiamy się przekazania odpowiedzialności za szpitale samorzą-dom . . . jeżeli szpitale zostaną oddłużone, to samorządy będą nimi dobrze zarządzały” — koniec cytatu. To jest pierwsza tak zdecydowana wypowiedź wicepremiera Pawlaka, który w tym rządzie raczej konsekwentnie milczy lub zapowiada przeniesienie “doliny krzemowej” nad Wisłę. Oczywiście, nikt by nie miał nic przeciwko temu, żeby nad Wisłą powstała “dolina krzemowa”, a samorządy dobrze zarządzały szpitalami, ale są to tylko pobożne życzenia polityka, a nie konkretne kroki.
Premier Donald Tusk zapewnia słuchaczy, że PO dąży do komunalizacji, a nie do prywatyzacji szpitali. Jak wszyscy pamiętamy, w programie wyborczym PO nie było nic ani o “komunalizacji”, ani o “prywatyzacji” szpitali, ale wrodzone lenistwo polityków Platformy podpowiada wygodne dla nich podrzucenie szpitali samorządom. Po wystawieniu szpitali na sprzedaż będzie również po kłopocie dla samorządów. Kłopoty zaczną się dopiero dla pacjentów.

Nie potrzeba być Wernyhorą, aby przewidzieć, że szpitale kupią ci sami biznesmeni, którzy kupili polską firmę ubezpieczeniową. Wtedy ubezpieczenia i szpitale będą w jednych rękach. Szwagier bankowca będzie właścicielem szpitala, gdzie operacja wyrostka będzie kosztowała tyle co roczna pensja członka Solidarności, a firma ubezpieczeniowa będzie w rękach zięcia bankowca, który lekką ręką pokryje koszty tej operacji i wystawi rachunek wszystkim tym, którzy wykupią ubezpieczenia w ich firmie. Tak to będzie się kręciła ta liberalna karuzela.

Pomysły reformatorskie koalicji PO-PSL są odkrywcze, to znaczy odkrywają zamierzenia polityków, którzy je skrywali przed wyborcami. Ta sama grupa polityków zamierza sprywatyzować media publiczne. Zapowiedź prywatyzacji mediów publicznych nareszcie zaczyna budzić ze snu środowiska artystyczne i intelektualne, które zdecydowanie się z tym nie zgadzają. Media komercyjne nigdy nie będą spełniać roli, jaką odgrywają media publiczne w Europie i w innych cywilizowanych krajach, ale pozornie liberalna Platforma konsekwentnie realizuje zamówienie globalnych reżyserów.

Pazerność globalistów na monopol medialny przypomina do złudzenia chciejstwo tych, którzy reprezentowali w przeszłości “dyktaturę proletariatu”. Prywatyzacja w Polsce ma niezbyt chlubną historię. Wystarczy przypomnieć, że absurdalnie niska suma, jaką od hinduskiego biznesmena otrzymał rząd za prywatyzację polskich stalowni, zwróciła się Hindusom po dwu latach eksploatacji tych stalowni. Prywatyzacja polskich cementowni to podobny hochsztaplerski przekręt na skalę światową. Politycy polscy jednak nie tracą poczucia humoru i w telewizji satelitarnej mogliśmy w tym tygodniu zobaczyć manifestację związkowców z Solidarności, domagających się prywatyzacji stoczni.

Demonstracja miała miejsce przed urzędem premiera i odbyła się prawdopodobnie za namową co dowcipniejszych polityków Platformy z Wybrzeża. Przekładając to na język bardziej zrozumiały, jest dokładnie tak samo, jakby stado kur z kurnika domagało się sprzedaży ich kurnika lisowi. Według “związkowych kur”, które domagają się sprzedaży stoczni, właśnie lis będzie dla związkowców najlepszym gospodarzem.

W liberalnej Polsce należy oczekiwać kolejnych kabaretowych pomysłów, a związek skupiający prywatnych właścicieli biznesów, parodiując związkowców, może zacząć się domagać upaństwowienia sprywatyzowanych zakładów. Jak się bawić w kabaret, to na całego.

Jacek Żakowski z tygodnika Polityka zamieszcza na stronie internetowej Polityki felieton pt. “Sieroty Casanovy”, w którym porównuje polskich polityków do Casanowy, cytuję wstęp: “Politycy doznają wciąż nowego uniesienia. Przeżywają je równie gwałtownie, jak potem porzucają. A owoce tych jednostronnych uniesień zostają. Dłużej niż rządy, polityczne kariery, partie. Polska pełna jest sierot po Casanowie”. W komentarzach, które można wpisywać pod tekstem Jacka Żakowskiego, zamieściłem własny komentarz, który redakcja Polityki udostępniła czytelnikom.

Re: “Casanova z Platformy sprzedaje własne łóżko. — Po sprzedaży własnego łóżka Casanova z Platformy sam pozbawi się warsztatu pracy. Po takiej wyprzedaży resztek po PRL-u i wystawieniu na samorządowy bazar polskich szpitali, Casanova z PO-PSL będzie goły i wesoły. W czasach nadmiaru fałszywego pieniądza na rynku światowym, sprzedaż prawdziwych fabryk, prawdziwej ziemi i prawdziwych szpitali jest samobójstwem odwleczonym. Casanova z Platformy ma zamiast doradców ekonomicznych seksualnych stręczycieli”.

Ale czy nasze ostrzeżenia docierają do politycznych meduz z Platformy?
14 maja 2008
www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*