Kryzys po wyborach? – Okiem felietonisty

W Polsce o rzeczywistych rozmiarach kryzysu ekonomicznego dowiemy się po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Premier Tusk twierdzi, że wskaźniki ekonomiczne pokazują nawet wzrost gospodarczy 0,8 procenta. Jednak walka wyborcza do Parlamentu Europejskiego domaga się propagandowego sukcesu i ten sukces politycy partii rządzącej znajdą zawsze. Co innego widać gołym okiem, a co innego widzą oczy graczy politycznych. Walka wyborcza trwa do ostatniej chwili.

O te 50 miejsc przysługujących Polsce w Parlamencie Europejskim będzie walczyło ponad 1100 osób. Utrzymanie tylko polskich posłów poprzedniej kadencji kosztowało podatnika 30 mln euro. Koszty biurokracji rosną, ale rosną też apetyty polityków na to dobrze płatne stanowisko. Jak powiedział kiedyś Janusz Korwin Mikke: “Gdyby wybory mogły coś zmienić, to dawno byłyby zakazane”.

Jeżeli nawet to efektowne zdanie jest prawdziwe, to nie należy rezygnować z udziału w wyborach pod wpływem innych, równie znakomitych argumentów. Trzeba próbować zmieniać świat na miarę własnych możliwości. Jeżeli u kolegi na imieninach dzielisz się z biesiadnikami własnymi narzekaniami na dolegliwości obecnego systemu sprawowania władzy, a nie bierzesz udziału w głosowaniach ani w innych formach wyrażania zbiorowej opinii, to oszukujesz samego siebie. Nasze skromne miejsce jest takie, jakie jest, ale to nie zwalnia nas od podstawowych obowiązków obywatelskich. Nie przystoi dorosłemu człowiekowi udawanie mądrali, który co innego myśli, a co innego robi.

W ubiegłym tygodniu niemieckie partie CDU i CSU, przed wyborami do Parlamentu Europejskiego przyjęły wspólną odezwę domagającą się “międzynarodowego potępienia wypędzeń”. Jakby tego domagały się partie innego europejskiego kraju, to można by to przyjąć za dobrą monetę, ale gdy to robią partie niemieckie, to w Polsce dostajemy gęsiej skóry. Jarosław Kaczyński komentując tę odezwę, powiedział: “To oświadczenie pokazuje, jak kończy się polityka większości naszego establishmentu. To oświadczenie jest zakwestionowaniem wyniku II wojny światowej, zakwestionowaniem granic”.

Prezes PiS oświadczył także, iż PiS domaga się od PO, aby w związku z oświadczeniami niemieckich partii wystąpiła z Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim, do której należą razem z PO również CDU i CSU.
Parę dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego czekają nas obchody 20-lecia odzyskania niepodległości i obalenia komunizmu w Polsce. Obecność w dniu 4 czerwca na Wawelu potwierdzili przywódcy sześciu państw. Zamek Wawelski był siedzibą Hansa Franka, “Ruler of Poland”, gubernatora Generalnej Guberni w okresie II wojny światowej. Przed odzyskaniem przez Polskę w roku 1918 niepodległości stacjonowały tam wojska austriackie. Czyli przez wiele lat zawsze tam “gościła” Europa. Teraz Kraków został wybrany przez rząd Platformy na miejsce czerwcowych uroczystości. “Jesteśmy gotowi”, powiedział minister kultury i dziedzictwa narodwego Bogdan Zdrojewski. Po uroczystościach w Krakowie premier Donald Tusk i Lech Wałęsa polecą do Gdańska. W Gdańsku weźmie udział w uroczystościach prezydent Lech Kaczyński.

Jednak sensacją ostatnich dni okazało się zatrzymanie przez CBA słynnego dawniej Lwa Rywina. Zatrzymanie to nie ma związku z aferą medialną ujawnioną przez Adama Michnika. Według Jarosława Szuberta z prokuratury Apelacyjnej w Łodzi, zatrzymanie Lwa Rywina “to efekt śledztwa prowadzonego przez prokuratorów od dwóch lat, którego przedmiotem są liczne przestępstwa o charakterze korupcyjnym”. Jak informuje nas portal Gazeta.pl., zdaniem śledczych, na których powołuje się TVP Info, takie fałszywe zwolnienia lekarskie miały być wystawione m.in. dla Rywina. Do sprawy pozyskano świadka koronnego. To właśnie on bezpośrednio zajmował się przekazywaniem zwolnień lekarskich i to on brał łapówki.

Znając potęgę mediów, można się obawiać, że sprawa Rywina okaże się “ważniejsza” od wyborów do Parlamentu Europejskiego. Frekwencja wyborcza może zbliżyć się do wstydliwej dla demokracji liczby, czyli 20-procentowej obecności, a to zupełnie zniekształci wyniki wyborów. Oby nie okazało się, że zwycięstwo rewolucji solidarnościowej przeszło w dniu wyborów do PE w stan permanentnej apatii pod wpływem kryzysu politycznego.
27 maja 2009
www.wojciechborkowski.com

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*