Inwazja zła

Zło to bezrobocie lub niewolnicza praca u kapitalisty, którego skromnie nazywa się pracodawcą.

 

Zło to ludzie żebrzący na ulicach. To tysiące dziewczyn „tirówek”, stojących przy drogach w Polsce.

 

Zło to ludzie o milionowych dochodach pławiący się w luksusach, gdy obok nich nędzarze nie mają co jeść.

 

Może czas przestać mówić o ciężkim życiu w komunie, a zacząć myśleć o dniu dzisiejszym, który jest stokroć gorszy.

 

Wystarczy przejść się po wyludnionych wsiach a nie żyć w sztucznym świecie, w którym rozpamiętuje się tylko przeszłość.

 

Coś niedobrego dzieje się z „naszym światem”. Ludzie są jak sztuczne roboty.

 

W jakim kierunku pójdzie człowiek, czy pozwoli się zatracić?

 

ZŁO krzyczy – dobro siedzi cicho. Za cicho.

 

Muzeum sztuki współczesnej w Krakowie prezentuje kolejne kontrowersyjne ekspozycje. Na ulicy Lipowej od 4 listopada krakowianie mogą „podziwiać” coś, co dyrekcja publicznego muzeum nazwała sztuką.

 

Wśród promowanych pseudo-artystów znalazł się niejaki Gunter Brus, Austriak, inicjator nurtu w tzw. „sztuce współczesnej” zwanego akcjonizmem wiedeńskim. Człowiek ten zasłynął występami, podczas których oddawał mocz do szklanki, po czym go wypijał, wysmarował swoje ciało kałem, a także publicznie masturbował się i wymiotował, śpiewając jednocześnie austriacki hymn narodowy.

 

W głównym punkcie wystawy prezentowany jest film zatytułowany… „teatr orgii misteriów”, zawierający zapis słynnego występu „artysty”. Rozpoczyna go scena, w której grupa młodych ludzi, skupiona wokół zabitej świni, odtwarza rytuał modlitewny. W następnej scenie widzimy już przytwierdzoną do ściany, patroszoną świnię, której organy posłużą uczestnikom występu do obrzucenia nagiej kobiety i mężczyzny, ukrzyżowanych w bezpośrednim otoczeniu zwierzęcia. Ich ciała, jak i wypatroszona świnia, są również stale polewane czerwoną cieczą, imitującą krew. Kolejne sceny to powtarzany schemat biczowania szczątków zwierząt i przytwierdzania do krzyża kolejnych ludzi, znów obrzucanych wnętrznościami świni.

 

Na wystawie możemy ponadto obejrzeć kilkadziesiąt zdjęć i obrazów, w których dominują nagie ciała, stylizowane na pokryte krwią ofiary rytualnych morderstw lub psychopatycznych samookaleczeń… Autorzy poszczególnych „dzieł” chcą przykuwać uwagę odbiorcy jawną pornografią, zestawioną z różnego rodzaju dewiacjami seksualnymi i niebotyczną ilością farby w kolorze krwi.

 

Na zdjęciach każdy widz muzeum może obejrzeć obrzydliwy rytuał kastracji mężczyzny, dokonywany z użyciem fragmentów ciał zwierząt.

 

Czy mam dalej pisać, bo to jeszcze nie koniec… Czy o taką demokrację nam chodziło? A uczono nas, że trzeba patrzeć na rzeczy piękne.

 

„Inwazja zła na świecie zawsze skończy się zwycięstwem dobra” – William Szekspir.

 

PS. wystawa jest dostępna do 29 stycznia 2012 r.

 

Marianna Dziś

mariannadzis@att.net

mariannadzis.blogspot.com

(847) 322-4740

Categories: Felietony

Write a Comment

Your e-mail address will not be published.
Required fields are marked*